Tuesday, 18 March 2014

Milan KUNDERA - ŻART

MILAN    KUNDERA  -  “ŻART”

NOBEL   in  spe.  Książka  GENIALNA.  Mój  problem  polega  na  tym,  że  napisano  o  niej  prawie  wszytko,  zaszeregowano  i  zanalizowano,  spopularyzowano  własne  mądrości  i  nauczono,  co  należy  o  niej  mówić.  A  ja  to  wszystko  przeczytałem  i  się  w  łeb  stuknąłem,  aż  wyszedł  ze  mnie  jęk:  „TO  WSZYSTKO  BZDETY”

Większość  twierdzi,  że  to  SATYRA.  No  to  przypomnijmy,  co  to  jest  ta  satyra:

''Satyra''' – [[gatunek literacki]] lub publicystyczny łączący w sobie [[epika|epikę]], [[liryka|lirykę]] i dramat  (także inne formy wypowiedzi) wywodzący się ze [[starożytność|starożytności]] (pisał je m.in. [[Horacy (poeta)|Horacy]]), ośmiesza i piętnuje ukazywane w niej zjawiska, [[obyczaj]]e, politykę, [[stosunek społeczny|stosunki społeczne]]. Prezentuje świat poprzez [[komizm|komiczne]] [[Hiperbola (teoria literatury)|wyolbrzymienie]], ale nie proponuje żadnych rozwiązań pozytywnych. Cechą charakterystyczną satyry jest [[karykatura]]lne ukazanie postaci. Istotą satyry jest krytyczna postawa autora wobec rzeczywistości, ukazywanie jej w krzywym zwierciadle.  /wikipedia/
                                                                                                                               
W  „ŻARCIE”   NIE  MA  KRZYWEGO   ZWIERCIADŁA,  nie  ma  też  „wyolbrzymiania”, „ośmieszania”  ani  „piętnowania”,   jest  natomiast   BOLESNA  PRAWDA   o  rzeczywistości powojennej  w  CSRS,  i  to  prawda  niedopowiedziana,  bo  obejmująca  zaledwie  błahy  wycinek  martyrologii  naszej  tj  mieszkańców  tzw  „obozu  komunistycznego”.  Nie  dostrzegam  też  „krytycznej  postawy  autora”,  bo  krytycyzm  jest  zbędny,  gdy  REALIA  PRZEMAWIAJĄ. Po  co  „krytykować”  Auschwitz-Birkenau,  gdy  żadne  słowa  nie  zrelacjonują  adekwatnie  dokumentacji.  Reasumując:  NIE  SATYRA,   LECZ  ŚWIADECTWO  EPOKI.

Wiązanie  tytułu  książki  z  paroma  nieszczęsnymi  słowami  na  kartce  pocztowej  jest  zgodne  z  prawdą,  lecz  NIEISTOTNE.  Toć  sam  Kundera  pisze: /str.209/:

„..cała  moja  historia  poczęta  została  z  pomyłki,  z  kiepskiego  ŻARTU  kartki  pocztowej..  ...Ale  w  jaki  sposób  mógłbym  ją  /tj historię/  odwołać,  skoro  pomyłki,  z  których  wynikła,  nie  były   jedynie  moimi  pomyłkami? Kto  bowiem  się  pomylił,  gdy  głupi  ŻART  mojej  kartki  został  potraktowany  na  serio?  Kto  się  pomylił,  kiedy  ojciec  Aleksa..  ..został  aresztowany  i  uwięziony?  Te  pomyłki  były  tak  pospolite  i  tak  powszechne,  że  bynajmniej  nie  stanowiły  wyjątku  ani  pomyłki  w  istniejącym  porządku  rzeczy,  lecz  przeciwnie,  one  go  właśnie  tworzyły.  Kto  wobec  tego  się  mylił?  Sama  historia?  Ta  boska,  ta  rozumna? A  dlaczegóż  by  właśnie  to  miałyby  być  jej  p o m y ł k i?... ..A  JEŚLI  HISTORIA   ŻARTUJE?  I  tu  uświadomiłem  sobie,  jak  bezsilne  jest  pragnienie  odwołania  WŁASNEGO  ŻARTU,  skoro  ja  sam  z  całym  moim  życiem  wciągnięty  jestem  w  ŻART  o  wieje  bardziej  WSZECHOBEJMUJĄCY  /dla  mnie  NIEPRZENIKNIONY/  i  absolutnie  NIEODWOŁALNY”. /podk.moje/

A  więc  tytułowy  „ŻART”  to  „IRONIA  LOSU”,  „FATUM”,  „ŻARTY  PANA  BOGA”  bądż  /jak  tytuł  u  Normana  Daviesa/  „BOŻE  IGRZYSKO”.   Co  do  naszego  bohatera,  to  miał  „jednak  pewne  <pozostałości  indywidualizmu>”/str.23/,  więc  i  tak,  wcześniej  czy  póżniej,  by  podpadł,  bez  względu  na   „kartkowy  żart”.  Indywidualizm  doprowadził  go  do  stwierdzenia:  /str.59/

„Świadomość  własnej  małości  absolutnie  nie  godzi  mnie  z  małością  innych.  Czuję  najgłębsze  obrzydzenie,  kiedy  ludzie  żywią  dla  siebie  braterskie  uczucia,  dlatego,  że  dojrzeli  w  sobie  nawzajem  podobną  podłość.  Nie  tęsknię  za  takim  oślizłym  braterstwem”.

Aby  skończyć  z  ŻARTOWANIEM,   przypomnę,  że  los  zakpił  z  naszego,  bardzo  podłego  bohatera,  gdy  zachował  się  jak  „agent  Tomek”,  nie  wiedząc,  że  uwodzona  mężatka  jest  w  separacji  od  dłuższego  czasu.  No  cóż,  kierował  się  on  zawsze  nienawiścią,  ktora  wg  Kundery: /str.67/

„..rzuca  na  wszystko  zbyt  ostre  światło, w  którym  zatracają  się  właściwe  kształty  przedmiotów”

Charakterystykę  okresu  do  1956 r.,  czyli  XX Zjazdu  KPZR,  na  którym  Chruszczow  w  swoim  slynnym  referacie,  poddał  ostrej  krytyce  „kult  jednostki”,  znajdujemy  m.in.  na  str.169:

Był  to  okres  wielkiej  zbiorowej  WIARY.  Człowiek,  ktory  szedł  krok  w  krok  z  tą  epoką,  doznawał  uczuć  przypominających  uczucia  religijne:  wyrzekał  się  swego  ja,  swojej  osobowości,  swego  życia  prywatnego  na  rzecz  czegoś  większego,  czegoś  ponadosobowego.  Nauki  Marksa  były  wprawdzie  pochodzenia  całkowicie  świeckiego,  ale  znaczenie,  jakie  im  przypisywano,  przypominało  znaczenie  Ewangelii  i  przykazań  biblijnych....   ..Ten..  ..okres  miał  w  sobie...  coś  z  ducha  wielkich  ruchów  religijnych.  Szkoda,  że  nie  potrafił  dojść  aż  do  końca  w  swoim  religijnym  samopoznaniu.  Miał  religijne  gesty  i  uczucia,  ale  wewnątrz  pozostawał  pusty,  bez  Boga...”.

Analizując  szerzenie  się  świeckiego  marksizmu,  Kundera  wskazuje  na  zaniechania  Kościoła /str.161/:

Kościół  nie  zrozumiał,  że  ruch  robotniczy  jest  ruchem  poniżonych  i  wzdychających,  którzy  pragną  sprawiedliwości.  Całkowicie  wbrew  duchowi  Jezusowemu odwrócił  się  od  nich.....  Związał  się  z  wyzyskiwaczami  i  w  ten  sposób  ruchowi  robotniczemu  odebrał  Boga.  A  teraz  zarzuca  komunizmowi,  że  jest  bezbożny?  Co  za  przewrotność!  Tak,  ruch  socjalistyczny  jest  bezbożny,  ale  ja  widzę  w  tym  bicz  boży,  przeznaczony  dla  nas,  chrześcijan.  Bicz  za  naszą  nieczułość  wobec  biednych  i  cierpiących”.

Lecz  mentalność  komunisty  nie  wyzwoliła  się  z  wpływów  chrzescijaństwa: /str.164/:

„Komuniści,  zupełnie  na  sposób  ludzi  wierzących,  uważają,  że  człowiek,  który  dopuścił  się  jakiegoś  przewinienia  wobec  partii,  może  otrzymać  rozgrzeszenie,  jeżeli....”

-  odpokutuje  winę.  Tylko,  że  okres  pokuty  był  nieprzewidywalny.  Historia  zweryfikowała  ten  stan  rzeczy,  lecz  dopiero  w  1956 r.,  by  za  chwilę  szukać  nowych  winnych  i  wykluczać  z  szeregów  uprzywilejowanych.  Na  razie  do  uprzywilejowanych  należą  również  ofiary  indoktrynacji,  a  wśród  nich:  biorąca  wszystko  „na  serio”  Małgorzata,  wyrzekający  się  ojca -  Aleks  i  wyborowy  strzelec,  który  osiąga  wspaniałe  wyniki  w  strzelaniu  do  tarczy,  bo    wyobraża  sobie,  iż  strzela  do  „wroga  ludu”.  Są  naiwni,  więc  z  dużym  prawdopodobieństwem  znajdą  się  szybko  wśród  „pokutników”.

Kundera  precyzyjnie  opisuje  wykorzystywanie  folkloru  ludowego  do  celów  propagandowych.  Władze  komunistyczne  rekultywują  wszelką  dzialalność  folklorystyczną,  ludową, sowicie  ją  dotują,  wspierają  patriotyzm  lokalny,  by  poprzez  ścisły  nadzór  wyplenić   z  niego  elementy  religijne.  Internacjonalistyczna  ideologia   awansuje  lokalne  patriotyzmy!!.  Znamy  to,  znamy.  Piękną  robotę  Sygietyńskiego  czy  Hadyny  można  jednak  uświnić  komunizmem!!  Co  za  perfekcja  perfidii!!

Fabuły  nie  streszczę,  bo  niech  każdy  sam  się  Kunderą  rozkoszuje  w  zaciszu,  a  wspomnę  natomiast  o  formie  i  stylu.  Forma  - dopracowana:  cztery  osoby  opowiadają  na  przemian  w  pierwszej  osobie.  Styl  doskonały,  a  ja  odkryłem  w  nim  styczności  z  „witkacy-owskim”: /str.51/

„„powolność  nie  opuszczała  jej..  ..nawet  siedziała  powoli ..”

Zakończę  zaś  cytatem  dającym  do  myślenia: /str.213/

Tak,  tak  to  jest:  ludzie  przeważnie  łudzą  się  dwiema  błędnymi  wiarami:  wierzą  w  w i e c z n ą   p a m i ę ć  /ludzi,  spraw,  czynów,  narodów/  i  w   m o ż n o ś ć   n a p r a w y /czynów,  pomyłek,  grzechów,  krzywd/.  Obie  te  wiary  są  fałszywe.  W  rzeczywistości  jest  właśnie  na  odwrót:  wszystko  zostanie  zapomniane  i  nic  nie  będzie  naprawione.  Naprawę /zemstę,  przebaczenie/  zastąpi  zapomnienie.  Nikt  nie  naprawi  krzywd,  które  wyrządzono,  ale  wszystkie  krzywdy  ulegną  zapomnieniu.”