Saturday, 23 January 2016

Roma LIGOCKA - "Wszystko z miłości"

Roma LIGOCKA - "Wszystko z miłości"

Recenzowałem Ligockiej "Księżyc nad Taorminą" (8 gwiazdek), nie będę więc ponownie podawał jej szczegółów biograficznych. Teraz czytam następny zbiorek jej 24 miniopowiadań wzbogaconych jej rysunkami z 2007 roku.
Oto lektury plon, a ogólna ocena będzie na końcu. Listę mądrości znalezionych w tej książce poprzedzę cenną uwagą ks. Tomasa Halika, laureata 2014 Templeton Prize (w 2008 laureatem był „nasz” ks. Michał Heller), który wyraził, to czego ja nie zdążyłem:
„Nawiasem mówiąc, przy moim zamiłowaniu do paradoksów, uświadamianie sobie co pewien czas, że człowiek dochodzi do czegoś, co już ktoś mądry wymyślił przed nim, dostarcza mi doskonale paradoksalnej mieszanki zadowolenia i frustracji, dumy i upokorzenia jednocześnie..”
I już mądrości Ligockiej (i moje):
s.9 - „..w każdym z nas potrzeba pamięci stale walczy z pokusą zapomnienia....”
s.27 - warunek życia w luksusie: „wypracować sobie łagodny dystans wobec wielu przykrości i upokorzeń...”
s.37 - „Codzienność to nie tylko błahość, przeciętność, nuda. Codzienność to także bezpieczeństwo, urok zwyczajności, znajoma melodia. Odliczone kroki na ścieżce..”
s.40 - „Mam taką zasadę, że nigdy nikomu nie polecam moich ulubionych książek. Wiem, że między książką, autorem a czytelnikiem musi się wytworzyć specjalna, intymna więź - i nikt nie może służyć tu za pośrednika...”
s.56 - „Co dla pani jest szczęściem, pani Romo?
Szczęście dla mnie to brak lęku... ...Móc przez chwilę nie bać się śmierci, choroby, biedy. Nie bać się zdrady, kłamstwa, utraty pracy. Nie lękać się o dziecko, męża, matkę..”
s.89 - „Cóż.. ..pomnikowi z tego, że jest piękny? Brzydkiemu może nawet lżej...”
s.97 „Zastanawiam się, czy poszukiwanie wzorców, ideałów nie jest tylko przywilejem młodości..”
s.110 – Ligocka przytacza myśl pastora Dietera Bonhoeffera (1906-1945): „Niewdzięczność zaczyna się od zapomnienia. Z zapomnienia wynika obojętność, z obojętności niezadowolenie, z niezadowolenia rozpacz, z rozpaczy - przekleństwo.”
s.146 - „...pobłażliwie się uśmiecham, kiedy czasem pytają mnie, czy Polska jest moją ojczyzną. Przecież moja rodzina mieszkała tu od siedmiuset lat. Nie wiem, czy mógłby powiedzieć to o sobie niejeden antysemita...”

Ostatnia „mądrość” nie wywołuje u mnie „pobłażliwego uśmiechu”, bo reprezentuję tych, co „antysemityzm wyssali z mlekiem matki”. A w ogóle, lubię krótką formę, w której często znajduję więcej uwag godnych uwagi niż w opasłych, nużących tomach. Lubię Ligocką i daję znowu 8 gwiazdek, mimo, że „Księżyc nad Taorminą” bardziej mnie się podobał.