Thursday, 28 January 2016

Rajmund KALICKI - "Dziennik nieobyczajny"

Rajmund KALICKI - "Dziennik nieobyczajny"

Kalicki urodzony w 1944, a więc o rok ode mnie młodszy, opracowując zbiorek, który zawiera:
"Anegdoty i plotki, historie dziwne i śmieszne, niespodziewane podróże, rozmowy o rzeczach i sprawach tajemnych, trochę o kobietach, więcej o śmierci. Całość tworzy błyskotliwy obraz naszej codzienności, naszkicowany w powściągliwym, zwięzłym stylu." -
- przywołuje zdarzenia i ludzi, po części mnie znajome, co jest zrozumiałe właśnie ze względu na wiek jak i wieś zwaną Warszawą. Jestem przeto czytelnikiem wyjątkowym, bo w przyzwoitym stopniu przyswajam, co i o czym on mówi. Mimo to, nawet ja, odczuwam boleśnie brak przypisów, tym bardziej, że sucha lista nazwisk wymienianych w tej książce liczy siedem stron.

Na LC Kalicki ma 4 książki i łącznie 3 opinie, z moją będzie 4. a w Wikipedii znalazłem jedną jedyną opinię omawianej książki, nota bene wielce entuzjastyczną, Jana Strzałki („Polityka” z 20.06.2008 r), którą autor kończy trafną uwagą:
„...'Dziennik' to proza pełna pytań o rzeczy naprawdę istotne. Nie ma w nim polityki i doraźności, co najwyżej gorzkie spostrzeżenie, że w Polsce triumfuje to, z czym bezskutecznie walczył Gombrowicz. Smutne."
Mam zaufanie do Strzałki, ze względu na jego opracowania dotyczące o. Badeniego i o. Kłoczowskiego i podzielam jego opinię zawartą w cytowanym fragmencie. Nie jestem jednak tak wielkim entuzjastą jak on, bo autor winien książkę przeredagować, co jest 'condicio sine qua non' zdobycia przez nią popularności. Widoczny brak jej, mimo upływu 8 lat od jej wydania potwierdza moja tezę.
Mimo to, już w tym stanie, ją polecam, bo zawiera ciekawego materiału sporo, choć moje wspomnienia i odczucia różnią się czasem od tych, autora. Wiadomo, że pamięć jest wypadkową osobistych chęci utrwalania i wymazywania, więc różnicom nie ma co się dziwić, a w dodatku, jesłi nie deformują ogólnego przesłania, to są nieistotne