Friday, 15 January 2016

Edward LUCAS - "Operacja Snowden"

Edward LUCAS - "Operacja Snowden"

Lucas (ur. 1962), brytyjski dziennikarz i korespondent zagraniczny w Moskwie i Europie Wschodniej - czytaj pracownik wywiadu brytyjskiego lub amerykańskiego, uprawia propagandę mającą przekonać czytelnika, że Snowden był zdrajcą swojej ojczyzny, zaprzedanym agentem służb sowieckich.
Żałosna agitka na zlecenie Lucasa mocodawców, bez względu na to, jaka jest prawda.

Sprowadzenie "casusu Snowdena" do problemu czy go "ruskie" zwerbowali, czy nie, jest żenujące. Na okładce czytamy:
"Edward Lucas.. ...zagląda za kulisy tej, jak to nazywa, najbardziej kompromitującej afery w historii amerykańskich służb specjalnych i bardzo serio zastanawia się, czy aby Snowden nie został zwerbowany przez rosyjskie służby wywiadowcze. Odtworzenie przez autora możliwego przebiegu jego współpracy z Rosjanami daje do myślenia...."

Najpierw teza, zakładająca, oczywiście spisek, a potem wybieramy materiał do uprawdopodobnienia założonej tezy. To przypomina metodę; dajcie człowieka, a ja już paragraf na niego znajdę. Zauważmy, że redaktorzy powyższego cytatu z okładki popełnili co najmniej dwa błędy: pierwszy - to, że zapomnieli, iż "najbardziej kompromitującą aferą" była bezsilność wobec wykradzenia przez kacapów bomby atomowej; drugi, że nie można mówić o "odtworzeniu", w trakcie tworzenia kosmicznej fantazji. Odtwarzać można tylko coś co się zdarzyło w rzeczywistości lub powstało JUŻ WCZEŚNIEJ w czyjejś wyobraźni. A tu mamy tylko prostackie starania w celu przekonania czytelnika, ze Snowden agentem był.
Tylko, że ja nie rozumiem po co? W tym momencie zaciągnąłem się papierosem, wypiłem łyk herbaty i doszedłem do wniosku, że to jest takie proste, po co?. By odwrócić uwagę ludności całego świata od, ujawnionych przez Snowdena, przerażających praktyk Stanów Zjednoczonych, a skupić na śmieciu który zdradził swoją wspaniałą, demokratyczną ojczyznę, na rzecz imperium zła, putinowskiej ciemnej Rosji.
Książka ta wpisuje się w nurt zimnowojennej propagandy, którą żywiono mnie w dzieciństwie, ino, że z drugiej mańki.
I jeszcze jedno: jakiś dziwny żal, zawód emanuje z tej propagandowej broszury; już wiem - to bezsilność wobec rosyjskiej siatki szpiegowskiej, najsprawniejszej obok Mossadu.