Saturday, 23 January 2016

Antoni SŁONIMSKI, Julian TUWIM - "W oparach absurdu"

Antoni SŁONIMSKI, Julian TUWIM - "W oparach absurdu"

Dwaj skamandryci, specjaliści od szmoncesów, Słonimski (1895-1976) i Tuwim (1894-1953), dzisiaj w krainie absurdu.
Słonimski pisze (s. 8):
"...Rzetelny absurd uwarunkowany jest bezlitosnym kryterium śmieszności. Jeśli żart absurdalny nie ma w sobie siły komicznej, nie próbujmy bronić się dziwnością istnienia i zasłaniać głębią metafizyczną, ale uczciwie przyznajmy się do porażki. Zebrane w tym tomie utwory nie wszystkie stoją na tym samym poziomie, są tu żarty słabsze i lepsze, ale zaletą ich niewątpliwie jest to, że nie udają czegoś czym nie są, nie bałamucą i nie mistyfikują"

Główna część książki zajmuje radosna twórczość z lat 1920 -1925 publikowana w "Kurierze Polskim". Uzupełnia ją primaaprilisowy numer "Nowych Wiadomości Literackich" z 1.04.1936 roku.

Z Wikipedii - hasło „pure nonsense”:
Purnonsens (ang. pure nonsense) – rodzaj dowcipu, w którym efekt komiczny powstaje z niedorzeczności, z pozbawionego logicznej motywacji, absurdalnego skojarzenia obrazów lub pojęć. Stworzony został w XIX w. przez pisarzy angielskich (Edward Lear, Lewis Carroll), odegrał ważną rolę w estetyce surrealizmu.
Spośród polskich literatów tworzących w tej konwencji należy wymienić w pierwszym rzędzie Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego (autorów i współautorów licznych tekstów humorystycznych, wydanych później w wyborze pt. W oparach absurdu), z późniejszych zaś twórców – przede wszystkim Sławomira Mrożka.
Skoro Wikipedia wymienia omawianą książkę jako klasyczny przykład purnonsensu i absurdu, to nam pozostaje podkreślić tylko aktualność tych śmieszności. Miłej zabawy!!!
Jako namiętny rozwiązywacz zadań logicznych zachwyciłem się "Kontredansem szpitalnym" (s.178):
Kontredans szpitalny
W jednej z sal szpitalnych leżą pp. Żółtaszek,Czerwonkiewicz, Szkarłacki,Czarniawski, Białas i Grycendler, przy czym Żółtaszek ma czerwonkę, Czerwonkiewiczżółtaczkę, Szkarlacki czarną ospę, Czarniawski szkarlatynę, Białas białko, a Grycendler jestwariat. Wszyscy mają wysoką temperaturę i dreszcze, wszystkich gorączka miota do tegostopnia, że ich przerzuca z łóżka do łóżka — i w ten sposób zarażają się stopniowowszystkimi chorobami. Pośrodku sali jest otwarte okno, obok którego przelatuje każdy chory,zmieniając łóżko. Kiedy wszyscy zwariują, a Grycendler wyskoczy przez okno?Uwaga: Grycendler, będąc wariatem, cierpi też na pęcherz. Białas nie miał wdzieciństwie odry, a Żółtaszek jest szwagrem Czarniawskiego.