Friday, 20 November 2015

Walker PERCY - "Kinoman"

Walker PERCY - "Kinoman"

Percy (1916 – 1990) zadebiutował "Kinomanem" w wieku 46 lat i dostał za niego. National Book Award (1962). Jako ciekawostkę podaję, że tą nagrodę dostał dwa lata wcześniej Philip Roth, dwa lata później John Updike, a i "nasz" Kosiński ją zgarnął w 1969 roku. Percy rzucił się na dyżurny temat egzystencjalizmu: poszukiwanie sensu życia.
Jego bohater, blisko trzydziestoletni Binx Boiling, nie żeby tak od razu poszukiwał sensu życia, on bardziej d u m a nad poszukiwaniem sensu życia. Tylko, że w moim odczuciu, o wiele za późno. Bo bohater jest już tak mocno osadzony w swojej egotycznej, społecznie pasożytniczej egzystencji, że go nie stać na zmiany. Atmosfera lekkiej powieści koliduje z pseudofilozoficznym d u m a n i e m co skutkuje nudą.
Może komuś się podoba to amerykańskie mędrkowanie, lecz dla mnie, wychowanego w kulturze europejskiej, te banalne dyrdymały potwierdzają pewnik, że amerykański postęp cywilizacyjny nie przekłada się na kulturowy. Zresztą przeczytajcie taki przebłysk intelektu (s. 62):
"...Człowiek musi żyć według własnych zasad i robić tyle, ile może, i najlepiej, jak tylko potrafi. Na tym świecie dobroć skazana jest na porażkę, ale człowiekowi nie wolno polec bez walki..."
No comments.
Pocieszam ewentualnych czytelników, że bohater, który do tej pory kopulował tylko kolejne swoje sekretarki, znalazł sens życia w związku z kobietą, co nadało temu niewybitnemu dziełu charakter romansidła.
Hurra, dojechałem do końca, po zaledwie ośmiu przyśnięciach w trakcie lektury, a to pewnie dlatego, że według słów umieszczonych na okładce, pana Percy..... "..proza zapiera dech w piersiach", czyli naraża na niedotlenienie mięśnia sercowego.