Monday, 9 November 2015

Józef BARAN - "Przystanek Marzenie"

Józef BARAN - "Przystanek Marzenie"

Baran (ur. 1947), zaledwie o 4 lata ode mnie młodszy, a NIGDY o nim, ani jego twórczości, nie słyszałem. Przepisuję więc z Wikipedii:
"..Ukończył technikum górnicze w Wałbrzychu oraz filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Debiutował w 1969 na łamach tygodnika "Życie Literackie". Jego poezje odkrył Artur Sandauer, który napisał o nim, ze trafia "swoją liryką prosto do ludzkich serc". Od 1975 w dziennikarstwie, m. in. redaktor naczelny tygodnika "Wieści", później w "Gazecie Krakowskiej" i "Dzienniku Polskim". W 2000 brał udział w spotkaniu 3 poetów polskich i 3 poetów amerykańskich w ONZ w Nowym Jorku, a w 2001 w Światowym Kongresie Poezji w Sydney"

No to sobie polatał!
Na LC 2 opinie, średnia 6,85, a w ogóle pozycji 13, a opinii zaledwie 6; to się nie pożywię. Na okładce czytam:
"..W 'Przystanku Marzenie' liryzm, literacka anegdota i oryginalna refleksja egzystencjalna, to co osobiste i to co uniwersalne - splatają się w jedno, tworząc barwny gobelin narracyjny...."

Zaczynam czytać, a tu popis z kim autor był „na ty”, ale to dopiero początek jego megalomanii. Jaskrawszy przykład pojawia się w związku ze Stanisławem Przybyszewskim. Jak zaznaczałem , nieznany mnie, a przypuszczam, że i wielu innym, pan Baran pozwala sobie na słowa (s. 32):

„Zdarzali się w dziejach literatury pisarze na pokaz, fałszywi magowie, ot, choćby Stanisław Przybyszewski, którego czar towarzyski zniewolił przez jakiś czas nawet trzeźwego Boya – Żeleńskiego. Wypisywał peany na jego temat, zamykając z początku oczy na szmirowatość literacką. Po Przybyszewskim została dzięki Boyowi legenda, Utwory „smutnego szatana” przyprawione gęstym młodopolskim sosem mogą być dziś tylko przykładem najczystszej grafomanii, choć kiedyś były przez jego „dzieci” wynoszone pod niebo...”.

Jak to dobrze, że nie miałem do dzisiaj pojęcia o istnieniu Barana, bo dzięki temu obecny incydent szybko zapadnie w niepamięć. A ignorant Boy ma u mnie na LC - 7 razy po 10 gwiazdek, natomiast grafoman Przybyszewski jeden raz 10 i dwa razy po 8 gwiazdek, jako, że pisarstwo było jedynie dodatkiem do jego intelektu i siły inspiracji.
Tak więc znajomość szybko skończyłem, czego i Państwu życzę.