Tuesday, 17 November 2015

Agnieszka OSIECKA - "Dzienniki. 1951"

Agnieszka OSIECKA - "Dzienniki. 1951"

Czytam zapiski 14 letniej (15 ukończy dopiero 9 października 1951, czyli pod koniec książki) dziewczynki i zastanawiam się czy recenzje dotyczą tej dziewczynki, która przyjęła pseudonim Bożeny Ostoi, czy też dzieciństwa sławnej Osieckiej. Trzeba jaśniej? Proszę bardzo czy te zachwyty, te ochy i achy, znalazłyby się w recenzjach, gdyby Ostoja nie była późniejszą Agnieszką Osiecką. Bo ja tych zachwytów nie rozumiem i nie podzielam! Grube tomisko nudnych wynurzeń pewnej siebie małolaty z Saskiej Kępy!!
To pewnie zapytacie mnie dlaczego ja to czytam? Bom z tej Saskiej Kępy, choć siedem lat urodzony później, co stanowi w wieku młodzieńczym epokę, choć z 1951 roku pamiętam głównie przenosiny ze szkoły mieszczącej się w prywatnym mieszkaniu przy ul. Saskiej do III klasy wspaniałego kompleksu szkolnego (dwie szkoły podstawowe plus liceum) TPD nr VI (później przemianowanego na nr 35 im. Bolesława Prusa), to mam okazję skonfrontować swoje wspomnienia z opisywanymi przez autorkę.
Na korzyść książki odnotowuję bardzo solidne, bardzo ciekawe i bardzo rzetelne przypisy Karoliny Felberg – Sendeckiej, które wnoszą wiele więcej niż sam diariusz. Muszę jeszcze dodać, że maturę na Saskiej Kępie robiło się bądź w koedukacyjnej TPD VI, bądź w żeńskiej Curie - Skłodowskiej, bądź też w męskim Mickiewiczu. Oczywiście, młodzież z koedukacyjnej TPD VI różniła się znacznie od pozostałej nieprzywykłej do obcowania z „płcią odmienną”. Stąd też w omawianych „Dziennikach” pojawia się ton „pensjonarski”.
Recenzenci, którzy wydziwiają nad przynależnością do ZMP czy ideałami socjalistycznego patriotyzmu są kompletnymi ignorantami w materii życia w PRL-u, a w celu podrażnienia ich szarych komórek, wspomnę, że dwa lata później od opisywanego 1951, na apelu szkolnym po śmierci Stalina (byłem wtedy w V klasie), wszyscy płakali i składali kondolencje uczennicy, z pochodzenia Rosjance.
Warto również zwrócić uwagę na fakt, że czternastoletnia Osiecka uczęszcza do klasy przedmaturalnej, by zdać maturę w wieku niecałych 16 lat, co było odstępstwem od normy wynoszącej lat 17. (ja -17, moja siostra 16), choć poziom i wymagania były nieporównywalnie wyższe od obecnych.
Jeszcze apel do Kochanej Recenzenckiej Młodzieży! Przestańcie chrzanić o komunizmie w Polsce, bo nigdy, nawet w reżimowej propagandzie, o tym się nie mówiło, ino o drodze do socjalizmu, długiej, bo nigdy tam nie doszliśmy. Była natomiast okupacja sowiecka i konieczność życia w obłudzie „rzodkiewkowej” tzn wszyscy byli czerwoni, ale tylko na zewnątrz (jak rzodkiewka), na pokaz. Tak więc łatwe osądzanie przynależności do ZMP Osieckiej czy innych świadczy o braku wiedzy.
Jeszcze przykład moich „powiązań” z Osiecką. Na stronie 52 wspomina swoją wychowawczynię i polonistkę Stefanię Różańską. To również moja wychowawczyni i polonistka, lecz przede wszystkim nocna mara, o której wielokrotnie wspominałem w moich recenzjach poezji. To ona pojawia się nieustannie w moich snach i pyta: „Gołębiewski, co poeta chciał nam przekazać w tym wierszu?” A ja budzę się wystraszony...
Dla mnie lektura sentymentalna, powrót do młodości, innym nie polecam.
GWIAZDKI: za PRZYPISY - 10. za TREŚĆ - 3; ŚREDNIA - 6,5. PREMIA (za Saska Kępę) - 0,5. OCENA OSTATECZNA - 7