Tuesday, 10 November 2015

Radosław ROMANIUK - "ONE. Kobiety, ktore kochały pisarzy"

Radosław ROMANIUK - "ONE. Kobiety, które kochały pisarzy"

Romaniuk (ur. 1975) doktorat z Iwaszkiewicza, wydał omawianą książkę w 2005 r. ("Twój Styl") tuż przed obroną swojej pracy doktorskiej (2006). Teraz, gdy stał się popularny dzięki biografii Iwaszkiewicza, i ta książka, ponownie wydana w 2014 przez Go Culture, znajdzie szerszy krąg czytelników.
Pierwsza moja reakcja na dobór kobiet to osłupienie, a następna to chęć poznania kryteriów wyboru. Bo mnie, laikowi, wydaje się, że wszystko je dzieli, a nic nie łączy. Szczególnie zżymam się na wybór Anny Iwaszkiewicz i ponoszę natychmiast klęskę, bo akurat w tej materii Romaniuk jest najmocniejszy.
Tak szeroka w rzeczywistości tematyka książki zmusza mnie do podjęcia pewnych decyzji z przyczyn technicznych, bo nie sposób omówić materiału poświęconego każdej z pań. Szczęśliwie autor zaczyna od Nadieżdy Mandelsztam, a ten temat najbardziej mnie interesuje i omówię go w miarę dokładnie. Z braku miejsca pozostałych nie ruszę, choć przyznam szczerze, że ta wymyślna argumentacja jest mnie na rękę, bo....
...Bo, o Iwaszkiewiczu za dużo się naczytałem i tym niewątpliwie wielkim pisarzem, ale podłym człowiekiem się brzydzę. Nie miejsce tu na dyskusję o nim, lecz sprawa majątku Lilpopów, jak i umieszczenie Anny w szpitalu psychiatrycznym jest co najmniej kontrowersyjna i w moim odczuciu niezbyt jest spójna z wizerunkiem przedstawianym przez profesjonalistę Romaniuka..
...Bo historia Zofii Tołstoj (1843 -1914) jest smutna. Czytam w nocie wydawcy (PWN) jej "Pamiętników":
"Żyli obok siebie prawie 50 lat, w samotności, niezrozumieniu, wzajemnych pretensjach. On, oskarżający Zofię o przyziemność i interesowność, ona – rozgoryczona jego oderwaniem od życia, zaniedbywaniem rodziny i żądzą sławy. Bywało, że porozumiewali się tylko podsuwając sobie własne wpisy w pamiętnikach, bo słowa nie przechodziły im już przez usta."
..Bo, mimo, że na maturze w 1960 roku męczono mnie Kasprowiczem, to nie bardzo mnie się podoba przyrównanie poniekąd jego do trzech pozostałych. Poza tym, ciekawszy fragment jego życia wiąże się z drugą żoną, Jadwigą, która w 1899 zostawiła go z dwiema córkami, a sama kierując się chuciami, podążyła za, ulubionym przeze mnie, "czarodziejem", twórcą krakowskiej młodopolskiej "bohemy" Przybyszewskim, który miał jeszcze czelność prosić w listach "rogacza” Kasprowicza o finansowe wsparcie. Ślub w 1911 roku, 51- letniego Kasprowicza z 19-letnią Marią Bunin, córką rosyjskiego generała, był sam w sobie zaskoczeniem, bo faktycznie różnica wieku była znaczna.

Powracając do Nadieżdy Mandelsztam, to znajomość z nią i całą grupa akmeistów zawdzięczam ocenie niedostatecznej z języka rosyjskiego na koniec klasy przedmaturalnej. Aby dopuszczono mnie do klasy maturalnej musiałem nauczyć się pięciu rosyjskich wierszy "na izust' ". Nauczyciel rosyjskiego słusznie przewidział, że połknę bakcyla rosyjskiej poezji. I stało się: Puszkin, dalej Jesienin, Błok i wpadłem w objęcia Achmatowej, w których do dzisiaj pozostaję. A że życie Anny i Osipa to historia nierozdzielna, oczywiście Nadieżdy też, to z zachwytem przystąpiłem do wzbogacenia mojej wiedzy lekturą Romaniuka.
I tu, z całym uznaniem dla autora, zauważyłem brak wiersza Mandelsztama, który bezpośrednio dał powód do aresztowania i zsyłki. Wydaje mnie się, że wiersz o Stalinie – kremlowskim góralu może być przydatny. Korzystam tu z artykułu AKIKO z 12.08.2009 znalezionego pod adresem umieszczonym poniżej:

"Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi,
Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy,
A w półsłówkach, półrozmówkach naszych
Cień górala kremlowskiego straszy.
Palce tłuste jak czerwie, w grubą pięść układa,
Słowo mu z ust pudowym ciężarem upada.
Śmieją się karalusze wąsiska
I cholewa jak słońce rozbłyska.
Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów:
Bawi go tych usłużnych półludzików mozół.
Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy,
A on sam szturcha ich i złorzeczy.
I ukaz za ukazem kuje jak podkowę –
Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.
Miodem kapie każda nowa śmierć
Na szeroką osetyńską pierś." Listopad 1933
Ten wiersz spowodował ,że Osip Mandelsztam na osobisty rozkaz Stalina został zesłany. Na przesłuchaniu zarecytował ten wiersz i został on zanotowany w protokole, który po dziś dzień znajduje się w rosyjskich archiwach....."
Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/652/osip-mandelsztam-osobisty-wiezien-stalina
Romaniuk bardzo precyzyjnie naświetla zmienną sytuację poszczególnych literatów w Związku Radzieckim, po prostu nieprzewidywalną, co wystawiało na próby wszystkie znajomości i przyjaźnie. Oczywiście, mimo perfekcyjności, nie mógł i nie zamierzał podawać wszystkich szczegółów, dzięki czemu ja mogę zabłysnąć, podając, że Mandelsztamów, w Woroneżu, odwiedziła Achmatowa i urządziła im psychiczne wakacje.
Proszę Państwa, Romaniuk jest tak dobry, że poddaję się, bo trud napisania całej recenzji mnie przerasta i staje się bezcelowy, bo i tak wniosek jest jeden: MUSICIE TO PRZECZYTAĆ.
Przy okazji przypominam o wspaniałej książce Anny Piwkowskiej „Achmatowa czyli kobieta”