Sunday, 1 November 2015

Sebastien-Roch Nicolas de CHAMFORT - "Charaktery i anegdoty"

Sébastien-Roch Nicolas de Chamfort -
- "Charaktery i anegdoty"
tłum. Tadeusz Boy - Żeleński
Wikipedia podaje, że autor (1741 – 1794):
"..Był synem sklepikarza François Nicolasa i Thérèse Croiset..."
Natomiast tłumacz i autor wspaniałej przedmowy, Tadeusz Boy – Żeleński pisze:
"...Protest Chamforta przeciw porządkowi społecznemu rozpoczął się — z jego urodzeniem. Był nieprawym synem, co więcej synem księdza. Urodzony w 1740 w pobliżu Clermont, ojca nie znał nigdy; matkę kochał z podwójną czułością. Oddany pod nazwiskiem Nicolas do kolegjum jezuickiego, zdobywa wszystkie nagrody, w szczególności za łacińskie wiersze. Wychowawcy chcą go zatrzymać; namawiają go aby został księdzem, wróżą świetną przyszłość; młody Nicolas odmawia, — kocha życie, swobodę. Wyszedłszy z kolegjum, klepie biedę, fabrykuje artykuły i kazania na sprzedaż, jest nauczycielem domowym; śliczny chłopiec rychło ściąga sympatję i zainteresowanie kobiet. „Myślicie że to Adonis, a to Herkules“, mówi o nim z uznaniem jedna z dam. W owym płochym wieku osiemnastym, gdzie kobiety rządzą wszystkiem, taka rekomendacja to los! Niestety, zachodzi fakt, który podcina życie młodzieńca: nabawia się choroby, która będzie go nękać, mimo iż z przerwami, całe życie, choroby upokarzającej, okrutnej, która każe mu stronić od tego, co sercu jego było najdroższe. Choroba ta, obok rany nieprawego urodzenia, to wielkie źródło mizantropji Chamforta...."
Tak to już bywa, że każde spotkanie z moim ukochanym Boyem, migreną, globusem i ambarasem dla mnie się kończy. Przede wszystkim dlatego, że zabiera mnie możliwość wypowiedzi, gdyż wykorzystując swoją pozycję tłumacza wali taki wstęp, że ja już nic nie potrafię dodać. I tak jest też tym razem, choć wykazałem dobrą wolę i inicjatywę, szukając intensywnie nazwy choroby jakiej de Chamfort się nabawił, ale nie znalazłem. (chyba jednak syfilis).
De Chamfort, uważany przez współczesnych za następcę Woltera, członek Akademii Francuskiej, pisał komedie, poezje, teksty krytyczne i polityczne. Tytułowe 'Charaktery i anegdoty' uważane są za jedne z najlepszych zbiorów aforyzmów doby nowożytnej, na równi ze zbiorami myśli Francois de La Rochefoucald. Nie będę silił się na oryginalność i oddam głos nieznośnemu Boyowi:
"...Żywszą pozostała owa część pośmiertnej puścizny pisarza, którą zebrano pod tytułem 'Charaktery i anegdoty' i którą daję oto czytelnikom 'Bibljoteki Boya'. Trudno o lepszy obraz epoki na tak szczupłej przestrzeni. Możnaby niemal rzec, że, gdyby wszystko z owego schyłku XVIII-go wieku zaginęło, dałoby się odtworzyć go sobie z tych anegdot Chamforta, równie celnie dobranych jak świetnie zredagowanych. Król, dwór, duchowieństwo, wielki świat, kobiety, finanse, polityka, intrygi, fawory, — wszystko przeplatane tą samą pesymistyczną filzofją, ale mniej tu nużącą, bo bardziej odżywioną faktem i rozjaśnioną dowcipem. Koniec epoki, ginący świat — i ginący sprawiedliwie! Ten tom anegdot stał się dokumentem; ten mały tomik uczynił Chamforta najczęściej cytowanym z autorów i dał mu faktyczną nieśmiertelność, której nie zdołałaby mu zapewnić tytularna 'nieśmiertelność' akademicka.
 Dodajmy, iż z tego zbiorku anegdot raz po raz wyziera ku nam fizjognomja samego autora, i że ów N..., którego poglądy i powiedzenia spotykamy na tych kartach tak często, jest przeważnie jego sobowtórem..."

Pozostaje mnie dodać, że tekst, dostępny na "wolne lektury", jest nieprzerwanym pasmem dowcipów i anegdot, a jedną z pierwszych jest następująca:
"Stwierdzonym faktem jest, że jedna z córek króla, jako dziecko, bawiąc się z pokojówką, spojrzała na jej rękę, i policzywszy palce, rzekła zdumiona: „Jak to, ty masz także pięć palców, jak ja?”. I policzyła jeszcze raz, aby się upewnić."
Miłej lektury!