Monday, 9 November 2015

Philip MARSDEN - "Dom na Kresach Powrót"

Philip MARSDEN - "Dom na Kresach. Powrót"

Tytuł oryginału: „The Bronski house: a return to the Borderlands” (1995) - historia wygnania polskiej wielopokoleniowej rodziny, w tym poetki Zofii, przyjaciółki i sąsiadki autora.
Philip Marsden znany także jako Philip Marsden-Smedley (ur. 1961) autor powieści i książek podróżniczych, wydał już kilka esejów o Etiopii i Rosji, teraz (1992) namówił starszą panią Zofię Ilińską (1921 – 1995) na sentymentalną podróż do ziemi jej dzieciństwa, czyli na „nasze” Kresy.
Co do autora dodajmy, że skończył studia antropologiczne, że parę lat pracował dla magazynu „The Spectator”, a pisarzem „full-time” został w późnych latach 80, natomiast odnośnie bohaterki jestem w trakcie rozwiązywania łamigłówki z nazwiskami w jej rodzinie. Na razie doszedłem, że rodzice nazywali się Helena i Aleksander (zm. 1934) Brochoccy, że Iliński to nazwisko pierwszego męża Zofii - Olgierda, który został zestrzelony 3 tygodnie po ślubie i że Moseley to nazwisko jej drugiego męża. Wiem jeszcze, że matka (ur.1898) była de domo O'Breifne, w prostej linii od gaelickiego Lochlainna, ostatniego króla East Breifne (na płd. od Ulsteru). A to nieprawda!!

W nekrologu Zofii, napisanym przez Marsdena znalazłem:
„..Ilinska was descended from O'Rourkes who had fled Ireland in the 17th century ...
Zofia Aleksandra Brochocka, poet: born Wilno, Poland 29 October 1921; books include The Idle Rocks 1972, Horoscope of the Moon 1992; married 1943 Olgierd Ilinksi (died 1943), 1945 Harley Moseley (died 1982; one daughter, and one son deceased); died St Austell, Cornwall 30 October 1995”.
To znaczy, że powieściowy Adam Broński to Aleksander Brochocki, a O'Breifne to O'Rourke.
Książka powstaje na podstawie wspomnień Zofii, sentymentalnej podróży na Kresy w 1992 roku oraz (s. 20) „notatników, listów, dzienników, nawet opowiadań” Heleny, pisanych po angielsku, bądź przetłumaczonych przez Zofię. Otrzymujemy w zamian przepiękną patriotyczną opowieść o życiu na Kresach, którą zgodnie wszyscy wychwalają, więc z mojej strony wystarczy oświadczenie, że do chóru wyśpiewującego peany, z chęcią się przyłączam. Niewątpliwie zaletą książki jest angielska dyscyplina kornwalijskiego pisarza i spojrzenie na Kresy z zewnątrz.
Ze względu na anglojęzycznego czytelnika, autor wyjaśnia „egzotyczną” dla niego tematykę nie tylko Kresów, lecz i wydarzeń z historii i kultury Polski, na wzór i podobieństwo jego książek o egzotycznej dla nas Etiopii. Dzięki temu również polski czytelnik ma okazję czegoś się dowiedzieć, o czym był przekonany, że zna i rozumie.

Książka jest brawurowo napisano z wielką ilością ciekawostek, dowcipów i anegdot, z których jedna przytaczam: trzy cechy naprawdę dobrej żony (s. 53):
„-Brzydka, biedna i głupia... .. Brzydka, żeby nie oglądali się za nią inni mężczyźni, biedna, aby potrzebowała twoich pieniędzy, a głupia, żeby cię nie przechytrzyła!”

Ta piękna, prawdziwa książka mogłaby być wykorzystana do promocji Polski na świecie. Ciekawe, czy w Polsce ktoś o tym pomyślał??