Friday, 23 December 2016

Witold TYLOCH - "Judaizm"

Witold TYLOCH - "Judaizm"

Tyloch (1927 – 1990) wydał "Judaizm" (1987) dwa lata po "Dziejach Ksiąg Starego Testamentu", które recenzowałem. W odpowiedzi na komentarz do mojej recenzji (blog wgwg1943) napisałem:
"......malutka wzmianka o nim jest w Wikipedii; za karę, że był w latach 70. sekretarzem POP PZPR. Tak się obecnie wypacza dorobek naukowy..."

I krzywdzi czytelników, bo temat jest niewątpliwie atrakcyjny, a popularnych źródeł w języku polskim brak. Brak wiadomości o tym bibliście skutkuje 5 opiniami jego 10 książek na LC. Zapewniam Państwa, że są to książki popularno – naukowe pisane językiem zrozumiałym dla "zwykłego" czytelnika.

Z przyczyn zrozumiałych wiele istotnych wiadomości jest powtórzeniem tych podanych w "Dziejach...", lecz to nie zmniejsza atrakcyjności lektury. Tym, którzy nie chcą studiować całości polecam dział pt "Judaizm w czasach nowożytnych" (s. 221 – 283), a w nim "Frankizm" (s. 241 -4), ze względu na bestseller Tokarczuk "Księgi Jakubowe".

Nie sposób stricte zrecenzować tego vademecum, warto zaś wypisać zdania definiujące wiele pojęć, jak np. na s. 17:
„...Powszechną czcią otaczano wtedy głazy lub stosy kamieni, będące dla koczowników punktami orientacyjnymi i słupami granicznymi. Taki podobny do słupa głaz zwany m a c e w a, czy krąg kamienny g i l g a l, był odpowiednim obiektem, przy którym odprawiano obrzędy religijne i składano ofiary, gdyż wierzono, ze zawiera on w sobie jakąś siłę lub jest siedzibą jakiegoś ducha (animizm) czy demona (polidemonizm) lub bóstwa czy bóstw (politeizm)...”

Przypomnę że Mongołowie takie kultowe kamienie bądź skupiska kamieni nazywali „obo”, o czym pisze Tymkowski w „Podróży do Chin przez Mongoliją w latach 1820 -1821”. którą gorąco Państwu polecam, za darmo, pod adresem: http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/docmetadata?id=8927&from=publication

Już na tej samej stronie Tyloch wyjaśnia pochodzenie "elohim":
"....po hebrajsku el.. ..dosłownie znaczy "być mocnym" lub "być na czele", przewodzić". Ta nazwa stała się imieniem bóstwa, używano jej też w liczbie mnogiej eli lub elohim. Terminem tym,, ..Hebrajczycy określali później tylko jednego swojego Boga...."

Zawsze interesujący jest przebieg informacji, szczególnie w zamierzchłych czasach (s. 24):
„.. Opowieści o Mojżeszu dotarły do nas w przekazach dwóch źródeł, określanych w nauce symbolem „J” (jahwistyczne) i „E” (elohistyczne), przeplatających się główne w Księgach Wyjścia (Exodus) i Liczb (Numeri). Zostały one spisane dopiero w trzysta lub czterysta lat po jego śmierci...”

Tyloch bardzo skrupulatnie wyjaśnia wszystkie niejasności Biblii, zaczynając od pochodzenia imienia Jahwe, jak i obrony jego przed Jehową. Oczywiście najtrudniejsze są stare dzieje, lecz już bliski nam „Okres Rzymski” (praktycznie od 40 roku p.n.e. , gdy Herod został królem Judei) zaczyna się na stronie 138. Tym samym zaczyna się konfrontacja Nowego Testamentu z wersją Tylocha.

Każdego zainteresuje kabała, chasydyzm, syjonizm, Majmonides czy różnice między Żydami sefardyjskimi a aszkenazyjskimi, a ostatni rozdział jest najciekawszy, bo daje możliwość poznania praktyk religijnych i zwyczajów judaizmu.
Bardzo ciekawa lektura, potężne źródło wiedzy.