Wednesday, 21 December 2016

Julio CORTAZAR - "Wielkie wygrane"

Julio CORTAZAR - "Wielkie wygrane"

Cortazar (1914 – 84) - uznany przedstawiciel realizmu magicznego, głównie za "Grę w klasy" (1963), którą zachwycałem się 50 lat temu, a obecnie ocenę jej zweryfikowałem na 4 gwiazdki. Recenzowałem też jego zbiór opowiadań pt „W osiemdziesiąt światów wokół dnia” (1967), któremu dałem pałę. Pięćdziesiąt lat temu, po fali literatury amerykańskiej, nadeszła do Polski moda na literaturę iberoamerykańską i oczywiście, jej uległem i się nią zachwycałem. Dzisiaj, na starość, nie mogę pojąć, często bezkrytycznej, tej szalonej miłości do niej. Dlatego też z dużą rezerwą podchodzę do omawianej książki, a optymistyczną nadzieję pokładam w dacie - w 1960 r., gdy trend „pod Paryż” mógł jeszcze nie zadziałać. Przypominam, że to Gombrowicz obsesyjnie nauczał młodych pisarzy argentyńskich, by nie pisali „pod Paryż”, bo tracą autentyczność.

Dobrnąłem do strony 40, gdzie po rozdziale IX, a przed X, rozpoczyna się wstawka (?) oznaczona literą A. Ponieważ nic z niej nie zrozumiałem odłożyłem książkę i przewertowałem wszystkie recenzje, szczególnie zachwycające się tą książką, z nadzieją oświecenia się w tej materii. Niestety nigdzie ani słowa. Może ktoś z Państwa uprzejmie do mnie napisze

„Korzystając z matczyno-synowskiego dialogu Persjo na zmianę myśli, obserwuje i do każdego z otaczających przymierza logos albo raczej z logosu wysnuwa nić, ledwie widoczną ścieżkę z prześwitami na to, co - zgodnie z jego pragnieniem - powinno uchylić mu drzwi ku syntezie. Bez większego wysiłku z centralnej sekwencji i bocznych figur wykalkulowuje właściwą bazę, bada i obnaża okoliczności otaczające, wyłącza je i analizuje, wydziela i kładzie na wadze. To, co widzi, uwypukla się w sposób zdolny doprowadzić do stanu lodowatej gorączki, do halucynacji bez tygrysów ni chrabąszczy, do zapału łowcy, ścigającego swą zdobycz bez małpich skoków, bez łabędzi w echolaliach.....”

Logos to słowo, a echolalia to „zaburzenie myślenia, objawiające się jako niepotrzebne powtarzanie słów lub zwrotów wypowiedzianych przez inne osoby.."

Może z powodu wieku jestem odważny w formowaniu swoich opinii, a aktualna mieści się w jednym słowie: b e ł k o t. Gdy dodam do tego, że nie rozumiem nierealnego pomysłu umieszczenia na okręcie, na zasadzie równości, całego przekroju społecznego Argentyny, to uznaję za uzasadnioną
decyzję o ograniczeniu lektury do strony 100 oraz przystapieniu do n-tej projekcji genialnego "Rejsu" Piwowskiego.

PS Na LC tylko 6 opinii i średnia 6,95, a więc i zainteresowanie i ocena - niskie