Thursday, 29 December 2016

Maciej IŁOWIECKI - "Z tamtej strony lustra"

Maciej IŁOWIECKI - "Z tamtej strony lustra"

Maciej Iłowiecki (ur. 1935) - absolwent biochemii na UW, od 1959 pracuje jako dziennikarz i publicysta, a w tym zbiorze umieścił 31 esejów na tematy popularno – naukowe, które interesują każdego. Średnio na esej niecałe 5 stron czyli praktyczne skrótowe kompendium wiedzy. Jak autor podaje we wstępie (s.14):
"....Zebrane w niniejszej książce felietony w większości były publikowane w miesięczniku "Fantastyka" (od początku roku 1983 do początku roku 1985), kilka tylko z nich opublikowałem.. ..w innych pismach...."

Pełen energii zaczynam konfrontować sensacje Iłowieckiego z Wikipedią. Na pierwszy ogień „remote viewing”. Wikipedia:
„...Remote Viewing experiments have historically been criticized for lack of proper controls and repeatability. There is no credible evidence that remote viewing exists, and the topic of remote viewing is generally regarded as pseudoscience..."

Temat drugi - wędrówek ptaków - omawiałem często z gołębiarzami: ani oni, ani Iłowiecki nie potrafią wyjaśnić powrotów gołębi
Temat trzeci: "widzenie skórne" lub "dermooptic sensibility" lub "eyeless sight". Wikipedia:
"Dermooptyka (ang..dermo-optical perception, DOP, czasem bio-introscopy) to domniemana zdolność postrzegania światła i barw za pośrednictwem skóry. Osoby deklarujące posiadanie takich umiejętności najczęściej twierdzą, że są w stanie rozpoznawać kolory lub nawet czytać tekst za pomocą palców u rąk.
Dermooptyka uznawana jest za zjawisko z pogranicza pseudonauki i parapsychologii; nie istnieje wiarygodna teoria naukowa, która dopuszczałaby istnienie takiego zjawiska, nie zostało ono też zademonstrowane w warunkach pozwalających na wykluczenie oszustwa..."
Notorycznie pojawia się określenie "PSEUDONAUKA", więc wypada podać jej definicję:
"Pseudonauka – rodzaj nieakceptowanego powszechnie przez środowisko naukowe zbioru twierdzeń, które aspirują do miana nauki, lecz nie spełniają jej podstawowych reguł, a w szczególności nie są oparte na metodzie naukowej i nie są intersubiektywnie weryfikowalne (nie mają oparcia w sprawdzalnych i możliwych do powtórzenia doświadczeniach).
Pseudonauka posługuje się językiem naukowym, jednak uzasadniane nim teorie i twierdzenia naukowe nie znajdują potwierdzenia w badaniach naukowych. W skrajnej sytuacji stoją nawet w sprzeczności z teoriami sprawdzonymi naukowo..."
Po co mnie to było? By, po przeczytaniu 50 stron, nastawić się pozytywnie do pozostałych 180 stron. Iłowiecki bardzo ciekawie porusza najprzeróżniejsze tematy frapujące ludzkość. No cóż widać, że pracował kiedyś w "Problemach". A teraz już wiem, że czytać go należy wyłącznie dla przyjemności, bez czepiania się każdego słowa,, bo książka nie ma aspiracji stricte naukowych'
No i z przyjemnością czytam o inteligencji szczurów, o odtwarzaniu gatunków wymarłych, o "vis vitalis", o potworze z Loch Ness, o komecie Halleya i przenoszeniu w Kosmosie zarazków, o prakomórkach Schopfa, o bakteriach pożerających ropę i „patencie na życie”, o „wielkim wymieraniu”, o „infrared dwarfs”, odwracalnym zamrażaniu ludzi, o klonowaniu, o genetycznych hybrydach, o DNA, o transferze embrionów zwierzęcych, o falach grawitacyjnych, o magnetyzmie, o budowie kryształu, o niespodziankach z ruda uranu, o goryliczce Koko, o wpływie chromosomów męskich na płeć potomka, o kontrowersyjnym przeszczepianiu głów, o zagadce WEGI czyli gwiazdy Alfa gwiazdozbioru Lutni, o „obcości” Wenus, o polu Sheldrake'a, o mózgu i duszy, o barometrze meduzy i nowinki o latających talerzach.
Tak więc zakres tematów znacznie przekracza moje możliwości natychmiastowej percepcji, ale czyta się świetnie, a na koniec nachodzi refleksja, którą można wyrazić tytułem przeboju Niemena: „Dziwny jest ten świat”. I tajemniczy.