Sunday, 26 July 2015

Teresa TORAŃSKA - "Smoleńsk"

Teresa TORAŃSKA - "Smoleńsk"

Wydane pośmiertnie, niedokończone. Mimo choroby pracowała nad książką do końca. Stworzyła niepodważalny dokument przedstawiając poglądy wszystkich uczestników tego polskiego piekiełka.

Kogoś oburza nazwa "polskiego piekiełka" zamiast "tragedii narodowej"? To jazda do książek, czas wreszcie poduczyć się historii wypaczanej przez "prawdziwych polaków", "polskich patriotów" i innych fałszerzy. Przestańcie się oszukiwać, skończcie z megalomanią. Polską cechą narodową jest wewnętrzne piekiełko. W szkołach na całym świecie, jeśli już wspominają o Polsce, to JEDYNIE o ewenemencie ANARCHII SZLACHECKIEJ tzn polskiego piekiełka, które doprowadziło do tzw rozbiorów Polski. Przestańcie ględzić, że to niedobrzy sąsiedzi (notabene słabi) rozebrali potężną Rzeczpospolitą.

Już raz odzyskaliśmy niepodległość i mieliśmy zabójstwo jednego prezydenta, obalenie drugiego poprzez zamach wojskowy, Proces Brzeski i polityczny obóz koncentracyjny – Berezę Kartuską, a po 21 latach rozlatujący się „domek z kart”. Twierdzimy, że Polak mądry po szkodzie, że Polacy uczą się na własnych błędach. Nieprawda. Piszę te słowa w dwudziestym szóstym roku wolności, w trakcie kampanii wyborczej do obu izb Parlamentu, w której NIKT nie przedstawia konstruktywnych planów rządzenia Polską, nikt nie wspomni nawet o zamiarze zaprzestania zaciągania następnych pożyczek, które zrujnują Polskę, a tylko się wszyscy ścigają w wyciąganiu wzajemnych brudów. (Drogi zegarek jednego, udział w bójce drugiego czy przekroczenie prędkości trzeciego to aktualne sprawy wagi państwowej).

I o tym jest ta książka. Bo samą tragedię smoleńską przeżywamy 5 lat, lecz ona była tylko jednym z możliwych skutków polskiego piekiełka. A o nim, wciąż trwającym świadczy porównanie rozmów choćby ambasadora Polski w Rosji, Jerzego BAHRA, mianowanego przez Fotygę i o którego dopytywał się zatroskany J. Kaczyński z wypowiedzią Jolanty Szczypińskiej, osoby stojącej wtedy blisko Kaczyńskiego. Ręce opadają!!

Bo czy podoba nam się, czy nie, katastrofa smoleńska była, jest i będzie wykorzystywana jako narzędzie walki politycznej, do pogłębiania podziałów społeczeństwa, które jak zawsze głupie, daje się dzielić, zawierzając bezgranicznie wodzowi swojej opcji. I znów powtórzenie II RP.

Tak jak Torańska, nie opowiadam się za żadną opcją, ani za „jedyną prawdą”, bo sedno zła i przyczyn katastrofy leży w samym istnieniu tych destruktywnych, konkurencyjnych opcji, a książkę każdy Polak winien spokojnie przeczytać, bez emocji, by wyczytać z niego to, co napisane, a nie nadinterpretować, by znowu dzielić i samemu sobie przyznawać rację czyli głosić „jedyną prawdę”, bo jak mówił mój kochany ks. Józef Tischner są trzy prawdy: moja prawda, twoja prawda i gówno prawda. Amen.