Friday, 17 July 2015

Józef HEN - "Nowolipie. Najpiękniejsze lata"

Józef HEN - "Nowolipie. Najpiękniejsze lata"

Józef Hen (ur. 1923) jest pisarzem niedocenionym, bo jest ofiarą historii. Józek Cukier, chłopak z warszawskiego Nowolipia, spędził wojnę w ZSRR, a do Polski przyszedł z Berlingiem, co za mojej młodości nazywano bohaterską Armią Kościuszkowską, zwycięską w Bitwie pod Lenino, a teraz opluwa się, mówiąc, że ta zbieranina polskich zesłańców i łagierników to "czerwona zaraza, która na sowieckich bagnetach przyniosła Polsce zniewolenie". A wśród niej Żyd Cukier, który w końcu dosłużył się stopnia kapitana. Zaczął pisać, a w szkołach jako lekturę przerabiano jego "Kwiecień". Niestety dla niego po 1956 roku, zaczęła się frakcyjna walka w PZPR pomiędzy antysemickimi "natolińczykami" (Aleksander Zawadzki i ska) a żydowskimi "puławianami" (Zambrowski i ska). Antysemityzm zaostrzył się, gdy w latach 60-tych z "natolińczyków" wyłonili się "partyzanci" (Moczar, Korczyński), którzy odnieśli sukces w 1968 r., zubożając polską naukę i kulturę poprzez przymusowe opuszczenie Polski przez znaczną część intelektualistów pochodzenia żydowskiego. Ci, co zostali, byli wściekle atakowani, a wśród nich Hen. No i tak się stało, że mimo zróżnicowanych zainteresowań, mimo ciekawych książek i scenariuszy, popularność Hena jest niewielka. Polecam szczególnie recenzowane przeze mnie: biografię Boya, „Twarz pokerzysty” i "Pingpongistę".

Ta książka to piękna opowieść o swoim dzieciństwie i latach młodzieńczych, która jest w pewnym sensie komplementarna z "Dziewczętami z Nowolipek" Gojawiczyńskiej. Ta sama dzielnica, te same ulice, ten sam świat, ale widziany różnymi oczami. Wartość omawianej książki podnosi kunszt pisarski autora, jego życzliwe podejście do ludzi, ironia i umiejętność eksponowania elementów groteskowych. Zacierające się wspomnienia z dzieciństwa komentowane przyjażnie przez mądrego Starca, czyta się w sielskim nastroju z wielką przyjemnością. A temat nieistniejącej już Warszawy jest, sam w sobie, atrakcyjny.

Druga część pt „Najpiękniejsze lata” to okres 1939 – 1943 spędzone w ZSRR, tak barwnie opisane, że nie sposób od książki się oderwać. Ujawnienie szczegółów zepsułoby Państwu lekturę, przeto tylko powiem: gorąco polecam !!!

PS Pisząc recenzję nie miałem swoich notatek, bo je pogubiłem, a teraz po znalezieniu muszę dodać choć jeden istotny cytat ze str.81, gdzie autor opisuje swoje pojmowanie religii w wieku dziecięcym:
"...nabrałem pewności, że Abraham od początku nie wątpił, że Pan Bóg w ostatniej chwili uratuje jego syna. Przecież Abraham wymyślił nową religię i zawarł przymierze z Panem. Możliwe, że optymizm tej opowieści wielu ludzi zgubił..."
Taka interpretacja zaprzecza wszystkiemu co dotąd głoszone. Proszę porównać np z wersja podaną w "Ks. Tischner czyta katechizm"