Friday, 17 July 2015

Kathryn STOCKETT - "Służące"

Kathryn STOCKETT - "Służące"

Stockett (ur.1969) zadebiutowała tą książką (ang. "The Help") w 2009 roku i było to "wejście smoka". O ile wiem nic więcej do tej pory nie napisała.
Przy tym ogromie słów jakie wypisano o autorce i jej książce, chcę zaprezentować swoje, inne, oryginalne podejście. Ze względu na tematykę i popularność ta książka jest trzecim milowym słupem w tej materii, po Harriet Beecher Stowe "Chacie wuja Toma" (1851) i Margaret Mitchell "Przeminęło z wiatrem" (1936) z legendarną Mammy wychowującą białe dzieci.
Następną istotną sprawą jest kontekst socjologiczno-polityczny, tzn umiejscowienie akcji w czasie. Najlepiej charakteryzuje to fragment opisujący myśli Białej podczas wizyty u Czarnej (str.187):
"...Siedzimy cicho i zupełnie nieruchomo. Co by się wydarzyło, gdyby jakiś biały odkrył, że przyszłam tu w sobotni wieczór i rozmawiam z nieformalnie ubraną Aibileen? Czy wezwałby policję, doniósł o podejrzanym spotkaniu ? Nagle nabrałam pewności, że tak właśnie by się stało. Zostałybyśmy aresztowane, bo takie są procedury. Oskarżono by nas o pogwałcenie zasad integracji, ciągle o tym czytam w gazetach. Biali nienawidzą białych, którzy widują się z kolorowymi..."

Polecam ten cytat bezkrytycznym polskim piewcom amerykańskiej demokracji. To jest rok 1962 na rok przed słynnym przemówieniem Martina Luthera Kinga (1929-1968) w Waszyngtonie zaczynającym się od słów: "I have a dream", na 6 lat przed jego zamordowaniem, 4 lata po delegalizacji Ku Klux Klanu. Białych ogarnia obsesja własnego wychodka; za nieświadome skorzystanie z kibla białych, bestialsko biją czarnego doprowadzając go do utraty wzroku. Ale wyczerpmy temat tej wzorcowej demokracji, która obecnie, 50 lat póżniej, przynosi żniwo w postaci kilku "Afro-Amerykanów" zabijanych co roku przez policję, gwarantuje konstytucyjne prawo do torturowania podejrzanych i toleruje ok 5 000 tys. członków zdelegalizowanego Ku Klux Klanu.

I tu czas na podważenie wiarygodności autorki. Wydaje mnie się, że nawet dzisiaj, w 2015, tj 53 lata po czasie akcji książki, jakakolwiek Biała miałaby problem na Południu, z przekonaniem jakiejkolwiek Czarnej, w ogóle, do spowiedzi, a tym bardziej do tak skrajnie krytycznej wobec białych. Natomiast wiarygodny jest obraz poziomu umysłowego Amerykanów, wyjątkowo bezmyślnych prymitywów, zainteresowanych tylko swoją pracą i footballem bądż baseballem zależnie od Stanu.

Książka "chwyciła", bo napełnia optymizmem, bo, jak czytamy na okładce:
"....przyniosła radość, bo pokazuje, że ludzie powoli, ale konsekwentnie przezwyciężają nienawiść i strach..."

Tylko, że to jest tylko pobożne życzenie, amerykańskie wishful thinking, co potwierdzają choćby tegoroczne, nieustające zadymy po ukatrupieniu przez policję kolejnego "Afro-Amerykanina". Zmianie ulega tylko miejsce zbrodni.

Ale to przecież Ameryka wymyśliła konieczność "Happy Endu", i słusznie, bo klient płaci za książkę czy bilet do kina, by się wzruszyć, by przeżyć empatię i na koniec fabuły poczuć optymizm, uśmiechnąć się i podbudowany, być przygotowany na starcie z ponurą rzeczywistością.

Moje uwagi nie wpływają na ocenę książki, bo daję jej 7 gwiazdek za humanitarne przesłanie, za podjęcie wspomnianej frazy z przemówienia Kinga "I have a dream", za moje przyjemne dwa dni spędzone z nią, mimo wspomnianych naiwności i nadmiernego optymizmu autorki, powyżej udowodnionego.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na transformację rasizmu, który wskutek masowego przechodzenia "Afro-Amerykanów" na islam, przyjmuje formę wojny religijnej, pod propagandowym hasłem walki z muzułmańskim terroryzmem. (Aha, zapomniałem wspomnieć, że praktyka obecnego amerykańskiego rasizmu, jaki i Ku Klux Klanu propaguje obecnie, i antysemityzm, o czym już wspominała Stockett na stronie 259). Zdolni jesteśmy w niszczeniu "innych", mamy przecież w dorobku choćby "Noc św. Bartłomieja" (1572).

PS. Stosuję cudzysłów przy "Afro-Amerykanach", bo mimo 25 lat pobytu w Kanadzie, dalej po polsku używam określenia Murzyni bądż Czarni, a po angielsku unikam konieczności użycia jakichkolwiek określeń
PS 2 Z posłowia autorki o służącej Demetrie, pierwowzorze Constantine:
"..Latami byłam przekonana, że spotkało ją niesłychane szczęście, bo ma nas, stabilną pracę w ładnym domu i może sprzątać po białych chrześcijanach..."