Saturday, 11 July 2015

Anne APLEBAUM - "Iron Curtain" (wersja skrócona)

Anne APPLEBAUM - "Iron Curtain" The Crushing of Eastern Europe, 1944-1956

UWAGA! ZE WZGLĘDU NA BRAK ZAINTERESOWANIA MOJĄ PRZYDŁUGĄ RECENZJĄ NA LC, PRÓBUJĘ PAŃSTWA ZACIEKAWIĆ SYNTETYCZNYM SKRÓTEM, TYM RAZEM POD ORYGINALNYM TYTUŁEM.
UWAGA: Poniżej używam pisowni „prawdziwych polaków”, przez małe „p”, gdyż nie chodzi w tym zwrocie o narodowość, lecz o mentalność. /por. w potocznej mowie „żyd” - jako określenie osoby przebiegłej i skąpej/.

Czytelnicy wysoko oceniają omawiane opracowanie (7,57), więc ja winien jestem uzasadnić mojej negatywną ocenę (3)
Zakładam, że czynnikami wpływającymi na charakter wypowiedzi autorki nie jest zła wola czy nieuctwo, a pozycja męża, Radka Sikorskiego, oraz jej pochodzenie żydowskie. Powodują one strach przed narażeniem się katolickiemu narodowi „prawdziwych polaków”, a skutkiem tego jest chęć zademonstrowania specyficznej political correctness, skutkującej głoszeniem poglądów akceptowalnych przez środowiska skrajnie prawicowe, antysemickie i antyrosyjskie. W efekcie pominięcie wielu istotnych wątków, bądż sygnalizowanie ich w „ochronnych rękawiczkach”.
BRAK u niej adekwatnego opisu stanu (ducha i ciała) polskiego społeczeństwa po traumach doznanych w II RP i w czasie okupacji hitlerowskiej;
BRAK opisu tego niesamowitego entuzjazmu, radości i nadziei na ponowną budowę wolnej Ojczyzny, lecz innej niż ta przedwojenna, słusznie nazywana „DOMKIEM Z KART”. Tak, wielkiego, masowego entuzjazmu, radości i nadziei, mimo zależności od sowietów. A tego nie wolno pomijać, bo to było siłą napędzającą spontaniczną pracę społeczeństwa na rzecz odbudowy i modernizacji kraju.
BRAK: Nie można też pomijać opisu spuścizny II RP, tj społeczeństwa ogarniętego wszawicą, grużlicą i analfabetyzmem, wsi bez elektryczności, chałup pokrytych słomianymi strzechami, gdyż wtedy idee skoku cywilizacyjnego, awansu społecznego czy też budowy np Nowej Huty wydają się irracjonalne.
Dalej, BRAK podkreślenia przez autorkę polskiego antysemityzmu „wyssanego z mlekiem matki”, skutecznie propagowanego przez polski Kościół wraz z zabobonami o krwi polskich dzieci przetaczanej przez Żydów na macę, co ilustrują kościelne malowidła jak np do dziś te wiszące w Sandomierzu czy ostatnie wydarzenia w Poznaniu, którymi oburzył się nawet konserwatywny abp Gądecki
BRAK ten nie pozwala na zrozumienie skali nienawiści do PRL-owskiego aparatu, w których prym wiedli Żydzi jak Berman, Minc czy też „krwawa Julka” Brystygierowa oraz bracia Goldberg znani jako Różański i Borejsza.
BRAK: Nie wiem też dlaczego autorka ani słowem nie nadmieniła o stworzeniu z niczego Welfare State, wspaniałego Państwa Opiekuńczego, w którym udostępniono wszystkim pracę i naukę /w tym również darmowe wyższe studia z darmowym „wiktem i opierunkiem”/, opiekę zdrowotną, żłobki, przedszkola, wczasy, a nawet sanatoria. Czy pani Applebaum pomieszkując w Polsce nie słyszy obecnych tęsknot Polaków za tymi udogodnieniami bezpowrotnie utraconymi w ciągu dwudziestu lat „wolnej” Polski ? Kołakowski wiele pisał o sprzeczności między „wolnością a bezpieczeństwem” /w tym socjalnym/, o tym „coś” za „coś”, więc tam czytelnika odsyłam.
BRAK: Autorka nie definiuje też jakie nurty dominowały w nienawiści do władz: antysemityzm ? niechęć do bolszewickiego okupanta , czy też sam w sobie antykomunizm ? A może to odwieczny podział, tkwiący głęboko w polskiej mentalności, na „my” i „oni”

Natomiast głupot Applebaum napisała dużo (ciekawym proponuję moją poszerzoną recenzję), ale szczytem jest poniższy fragment:
„Aby trzymać dzieci i młodych robotników z dala od kontaktów ze środowiskami reakcyjnymi, instytucje wychowawcze stwarzały ogromny program poza szkolnych i wieczornych klubów, drużyn i organizacji, wszystkich pod państwową kontrolą, choć nie koniecznie polityczną. Niektóre z tych oficjalnych poza szkolnych programów były nawet rozmyślnie apolityczne, wliczając w to wszystko: od muzyki i tańca ludowego po malowanie i szydełkowanie. Kluby szachowe były wyjątkowo popularne. Ideą było ściągnąć dzieci w miejsce gdzie mogłyby poddane misternym wpływom. Już z tego organizatorzy mieli satysfakcję tj ze świadomości, że dzieci śpiewają, szyją albo grają w szachy w jednym z pokojów, gdzie portret Stalina wisi na ścianie, i pod czujną opieką ideologicznie godnych zaufania wychowawców. Wszystkie te zajęcia były bezpłatne, i dlatego były atrakcyjne dla pracujących rodziców”.
Cha!! Cha!! Ale wredna bolszewicka indoktrynacja !!

Dlaczego więc dałem 3 gwiazdki zamiast pały? Bo ją uwielbiam za walenie w Hannah Arendt i jej wyznawcę Timothy Snydera, ośmieszając pojęcie totalitaryzmu i stwierdzając:
„...Arendt niesłusznie uważała, że „Nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki, oba były reżimami totalitarnymi i to o wiele bardziej do siebie podobnymi, niż różnymi” /tak też uważa Snyder/, gdyż nie były podobnymi, a ponadto ograniczanie rozważań o totalitaryzmie do tych dwu państw, z pominięciem choćby maoistowskich Chin podważa solidność tezy Arendt”.