Wednesday, 8 July 2015

Khaled HOSSEINI - "Tysiąc wspaniałych słońc"

Khaled HOSSEINI - "Tysiąc wspaniałych słońc"

Zachwycony "Chłopcem z latawcem", długo się zbierałem, aż w końcu kupiłem drugą książkę Hosseiniego z 2007 roku i teraz będę ją czytał.
Mariam jest harami (bękartem), matka miała w sobie dżina i się powiesiła, a TRZY macochy decydują o wydaniu jej, 15-letniej za zgreda szewca. A tak poważnie, to już od pierwszych stron czyta się świetnie. Lajla i beznogi Tarigh kochają się, a tytuł jest fragmentem wiersza z XVII wieku o Kabulu:
"Nikt nie policzy księżyców, co lśnią na jego dachach,
ani tysiąca wspaniałych słońc, co kryją się za jego murami".
Dla przymusowych uciekinierów z miasta ogarniętego wojną plemienną, ten wiersz jest wyrazem miłości, tęsknoty i nadziei na powrót.
Mała dygresja polityczna: paradoksem wojen toczonych obecnie w Azji, jest fakt, że Stany Zjednoczone wraz z poplecznikami, prowadzą je z "terrorystami", których sami uzbroili. Afgańczycy mówią: (331)
"- Jeśli chcesz znać moje zdanie, Amerykanie uzbroili niewłaściwego człowieka. Cała ta broń, którą CIA dała Hekmatjarowi w latach osiemdziesiątych do walki z Sowietami. Sowietów już nie ma, ale on nadal ma broń i teraz kieruje ją przeciw niewinnym ludziom, takim jak twoi rodzice. I nazywa to dżihadem. Co za farsa! A co dżihad ma wspólnego z zabijaniem kobiet i dzieci?"

Nasze bohaterki, Mariam i Lailę, połączył ciężki los, któremu towarzyszyły zmiany wprowadzone przez talibów. Pamięć jest zawodna, więc przypomnę restrykcje wprowadzone przez nich wobec kobiet, które do tej pory żyły jak w Europie, pracując w różnych zawodach np jako lekarki czy studiując na różnych kierunkach. Z dnia na dzień wprowadzono dekret wg którego: (425)

"Będziecie przez cały czas w domach. Rzeczą niewłaściwą jest, by kobiety chodziły bez celu po ulicach. Jeśli wychodzicie, musi towarzyszyć wam mahram, mężczyzna będący członkiem waszej rodziny. Jeśli zostaniecie złapane same na ulicy, będziecie bite i odesłane do domu.
Nie będziecie, bez względu na okoliczności, pokazywały twarzy. Na zewnątrz będziecie osłaniały się burkami. W przeciwnym razie zostaniecie zbite.
Kosmetyki są zabronione.
Biżuteria jest zabroniona.
Nie będziecie nosiły strojnej odzieży.
Nie będziecie się odzywały, o ile ktoś nie odezwie się do was pierwszy.
Nie będziecie nawiązywały kontaktu wzrokowego z mężczyzną.
Nie będziecie śmiały się w miejscach publicznych. Jeśli to zrobicie, będziecie bite.
Nie będziecie malowały paznokci. Jeśli to zrobicie, stracicie palec.
Dziewczynkom zabrania się chodzić do szkół. Wszystkie szkoły dla dziewcząt zostaną natychmiast zamknięte.
Kobietom zabrania się pracować.
Jeśli popełnisz cudzołóstwo, zostaniesz ukamienowana".
Najmądrzejszą uwagę, którą wszystkim Paniom dedykuję, dotyczącą wyznawców WSZYSTKICH RELIGII na tym świecie, zdominowanym przez mężczyzn, znalazłem na stronie 556:
„Tak jak igła kompasu zawsze wskazuje północ, tak oskarżycielski palec mężczyzny zawsze znajdzie kobietę. Zawsze...."
A, że o walorach książki piszę mało? Po prostu brak mnie słów, bo przeżyłem ją głęboko, a jedynie „cukierkowaty” koniec jest według mnie zbyt słodki.
Na koniec jeszcze dygresja, bo ja, stary dziad, obserwuję niebywały fenomen przenikania arcydzieł literatury azjatyckiej na najwyższe półki literatury światowej. To już nie tylko moi ulubieni Murakami i Mo Yan, ale jak najbardziej Hosseini i kilku innych.