Sunday, 12 July 2015

Bolesław PRUS - "Placówka"

Bolesław PRUS - "Placówka"

Bolesława Prusa (1847-1910) cenię za "Kroniki" publikowane w "Kurierze Warszawskim", które doczekały się wydania książkowego w latach 1953-70, w ilości 20 tomów. Są one niezrównanym świadectwem epoki. Natomiast "Placówka" była obowiązkową lekturą szkolną, którą jako jedną z nielicznych przeczytałem. Do nigdy przeze mnie nieprzeczytanych w okresie szkolnym należała "Stara Baśń", "Nad Niemnem" i "Noce i dnie" i wcale się tego nie wstydzę.

Teraz, po prawie 60 latach przeczytałem ją ponownie i nieżle się bawiłem, mimo szmirowatego „happy endu”. Znalazłem receptę na jej czytanie: to nastawienie jak do utworów Czechowa. Naturalizm naturalizmem, realizm realizmem, a my wychwytujmy elementy groteskowe. A najlepszym przykładem tego jest możliwość okazyjnego kupna łąki przez Ślimaka od dziedzica, który zgodził się na sprzedaż za symboliczną cenę, by swojemu socjalizującemu kuzynowi wybić z głowy mrzonki o sensowności „pracy od podstaw” z ciemnym, podejrzliwym ludem. Kmiot zawsze będzie nieufny, konserwatywny, ksobny i strachliwy. Nienaruszalność status quo, a wtedy „chłop potęgą jest, i basta”.
Nieprawdą jest narzucany (za moich czasów) w szkole pogląd, że chłop ostoją polskości jest, bo w przeciwieństwie do dziedziców, nie chce Niemcom sprzedać ziemi. To nie patriotyzm nim kieruje, a przywiązanie do swojej własności, otrzymanej od ojców. Za długo był niewolnikiem u polskich panów, tym bardziej, że uwłaszczenia doczekał się z ręki cara, który zrobił „panom” na złość.