Saturday, 25 July 2015

Ewa WINNICKA - "Angole"

Ewa WINNICKA - "Angole"

Ponad 30 reportaży o młodej polskiej emigracji zarobkowej do Anglii. Osiem pierwszych mnie „wkurza”, bo dotyczy ludzi, którzy już w Polsce należeli do uprzywilejowanej warstwy. Jeżeli podaje się za przykład faceta, który był jakimś tam sekretarzem w Brukseli z pensją 5 000 funtów miesięcznie, to o wiele bardziej jest interesujące, jak doszedł do tego stanowiska, niż dalsze jego bogacenie się w Anglii. Powtarzam: wszyscy bohaterowie pierwszych ośmiu reportaży „skazani” byli już w Polsce na przynależność do „elyty”, gdziekolwiek, by się znależli. Szczęśliwie dalej jest lepiej.
Bohaterka dziesiątego reportażu pt „Madame Mephisto” jest autorką książki o takim tytule, piszącą po angielsku pod pseudonimem A. M. Bakalar, (Asia Monika), urodzoną we Wrocławiu w 1975 roku jako Joanna Zgadzaj. (książka obecna na LC). Następny reportaż pt „Będę płakać” szczerze mnie rozbawił, bo jest o mylnym Polaków mniemaniu o roli związków zawodowych w kapitalizmie, a mój śmiech Starego Satyra wziął się z tego, że moja sąsiadka w Toronto, oczywiście Polka, pani Basia, nie słuchając moich ostrzeżeń, stawała w obronie kolegów-pracowników, i bardzo szybko znalazła się na bruku.
Winnicka przedstawiła bardzo szeroki wachlarz emigrantów, ich problemów, ich zachowań i ich mentalności. Nie mogę nie przytoczyć scenki rodzajowej, opisanej na stronie 246, niestety prawdziwie ukazujących mentalność Polaków, która się nie poddaje zmianom mimo doznanych upokorzeń:
„..Jechałam z synkiem autobusem. Obok mnie usiadła chińska mama z dwójką bezzębnych Wymieniłyśmy uwagi na temat ząbkowania. Wszedł bangladeski ojciec z maleństwem i przyłączył się do dyskusji. Potem somalijska rodzina z jedynaczką. Weszła jeszcze polska rodzina z jednym maluszkiem. „Wszędzie, kurwa, kolorowi, kurwa” - stwierdził w swoim ojczystym języku pater familias, głowa rodziny, role model. Czy tego ma słuchać mój syn, gdy spotka rodaków?”

I dzięki takim incydentom, postrzegani jesteśmy wszędzie jako antysemici i rasiści. Sam miałem dużo radości, gdy w Toronto pewien Polak skarżył mnie się, że przez tych „parszywych, pier........ żydów”, żona go opuściła. Widząc moje zdziwienie, wyjaśnił: „za mało mnie płacili, to odeszła z piekarzem Hindusem”. Moje pytanie, dlaczego nie zmienił pracy, pozostało bez odpowiedzi.
Niewątpliwą zaletą tej książki jest szeroki wachlarz rozmówców, od ludzi sukcesu po nieudaczników, pijaków i meneli. Mnie najbardziej podobał się reportaż pt „Zanurzony”, w którym bohater wspomina swojego ojczyma, niejakiego Tadeusza Kadenacego, notabene skoligaconego z rodziną Piłsudskich. Z jego też okazji nasz bohater przywołuje: (str. 271) słynne powiedzenie Samuela Johnsona, iż „patriotyzm jest ostatnim schronieniem szubrawców.”