Sunday, 5 March 2017

Truman CAPOTE - "Inne glosy, inne ściany"

Truman CAPOTE - "Inne głosy, inne ściany"

Truman Capote (1924 -84) - wyjątkowo wrażliwy i subtelny pisarz, na co miał niewątpliwie wpływ jego homoseksualizm, jak i w pewnym sensie alkoholizm. "W pewnym sensie" - bo to feedback raczej: jego nadwrażliwość przyczyniła się do alkoholizmu. Wikipedia:

".....Debiutował jako nowelista zbiorem 'Zatrzaśnij ostatnie drzwi' (1943, 'Shut the Final Door'), po którym wydał kilka jeszcze tomów opowiadań wyróżniających się subtelnością psychologicznego rysunku postaci, ulotnością nastroju i wdziękiem stylistycznym, ale uznaną pozycję literacką zdobył dzięki dwóm powieściom – /Inne głosy, inne ściany' (1948, 'Other Voices, Other Rooms'), zawierające wyraźne pierwiastki autobiograficzne opowieści o dojrzewaniu uczuciowym młodego chłopca, i 'Harfa traw' (1951, 'The Grass Harp'), której bohaterowie uciekają w dzieciństwo, chroniąc się w ten sposób przed okrucieństwem „normalnego” życia, i rezydują gromadnie w rozrosłym drzewie.
Podobne przesłania zawiera opowiadanie 'Śniadanie u Tiffany'ego' (1958, 'Breakfast at Tiffany's'), portretujące młodą dziewczynę, która nie chce stabilizacji i nawet na wizytówce umieszcza informację, że znajduje się permanentnie „w podróży”...."

Akurat z ostatnim zdaniem cytatu nie zgadzam się, ale to kiedy indziej. Piszę te słowa prawie 60 lat po lekturze, bo „wczesny” Capote zasługuje na wyjątkowe uznanie, szczególnie obecnie, gdy pisarze amerykańscy (zarówno północno-, jak i południowo- ) prześcigają się w obsceniczności, pornografii i zwykłym chamstwie.
Ponadto współczesny czytelnik jeśli w ogóle zna wczesną twórczość Capote, to patrzy na nią przez pryzmat „Z zimną krwią” oraz filmu z Audrey Hepburn, a ja proponuję lekturę „chronologicznie rozwijającej się wrażliwości”: omawiana, „Harfa traw”. „Śniadanie...”
Zapewniam, że lektura jest na tyle „czuła”, by wywołać w każdym intymne przemyślenia. Zapraszam gorąco do wszystkich trzech pozycji.