Monday, 27 March 2017

Sandor MARAI - "Żar"

Sandor MARAI - "Żar"

Sandor Marai (1900 – 1989) węgierski pisarz, dotychczas recenzowałem, i to krótką notką, tylko "Dziennik"), opublikował "Żar" w 1942. Zastanawiający jest brak zainteresowania jego twórczością przez ponad pół wieku. Zwracam uwagę, że omawiany "Żar" został wydany zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii dopiero w 2000 roku. Dzisiaj czytam go dzięki "Lilian", znajomej z LC, która mnie przesłała e-booka. Ciekawa wydaje mnie się notka w anglojęzycznej Wikipedii:

"....'Embers' is a 1942 novel by the Hungarian writer Sandor Marai. Its original Hungarian title is 'A gyertyák csonkig égnek', which means "Candles burn until the end". The narrative revolves around an elderly general who invites an old friend from military school for dinner; the friend had disappeared mysteriously for 41 years, and the dinner begins to resemble a trial where the friend is prosecuted for his character traits. The book was published in English in 2000....
.....Anna Shapiro reviewed the book for "The Observer" in 2002, and wrote: "Elegiac, sombre, musical, and gripping, Embers is a brilliant disquisition on friendship, one of the most ambitious in literature." Shapiro continued: "About a milieu and values that were already dying before the outbreak of World War II, it has the grandeur and sharpness of Jean Renoir's 1937 movie masterpiece "La Grande Illusion", with which it shares, in both oblique and pronounced ways, some of its substance...."

Na LC 7,74 (662 ocen i 98 opinii) plus moje 10 gwiazdek. Polscy recenzenci piszą o męskiej przyjaźni, o miłosnym trójkącie bądź poszukiwaniu prawdy. Np na www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,60579,Zar czytam:
".....ta niewielka powieść w swej zewnętrznej warstwie mówi o męskiej przyjaźni, zburzonej przez miłosny trójkąt, przede wszystkim jednak jest refleksją nad potrzebą poznania prawdy, ale także nad niemożnością dotarcia do sedna minionych zdarzeń..."
Akurat jestem w wieku bohaterów tj gdy człowieka nachodzą starcze refleksje i chęci pozytywnego podsumowania własnego życia. A prawda? Często wspominam twierdzenie Tischnera, że są trzy prawdy: twoja, moja i g.... prawda. Mamy oskarżyciela bogatego Węgra i oskarżonego biednego Polaka. Węgier jest sam dla siebie ideałem i nie widzi w sobie żadnych wad. Oskarża Polaka o wszystko, by w końcu dojść do truizmu, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bo cała ich przyjaźń była udawana, gdyż uczucia Polaka zdominowała materialna zawiść

Oskarżając po 41 latach Polaka, zdradzony mąż - Generał podkreśla zarówno biedę Polaka, jak i swojej żony Krystyny, powtarzając jak mantrę:
"...Wszystko jej dałem, majątek i pozycję towarzyską.."
Najbardziej go boli, że udręczona, czego nie jest w stanie pojąć, żona, zdradziła go z takim zerem jak Konrad:
"..I to zdradziła z tobą, cóż to za żałosny bunt"

A więc fabułka banalna, a na plus można zaliczyć trochę truizmów wygłaszanych przez Generała bufona. Ze względu na jego "Dziennik" warto przeczytać też jego jakąś książkę. Może być "Żar". Bo na jeden wieczór. Gwiazdek, ze względu na powyższe – 7.