Wednesday, 15 March 2017

Jacek FEDOROWICZ - "Święte krowy na kółkach"

Jacek FEDOROWICZ - "Święte krowy na kółkach"

Jacek Fedorowicz (ur. 1937) jakby nie liczyć, jest o 6 lat ode mnie starszy, a zachowuje wigor dużo młodszego ode mnie brata. Zastanawiałem się jak najtrafniej scharakteryzować sposób przedstawiania wspomnień w niniejszym wyborze felietonów z lat 2000 - 2016. Wydaje mnie się za adekwatne stwierdzenie, że Fedorowicz opowiada z niesamowitą swadą, a do tego doskonałą pamięcią i dbałością o szczegóły. Nie złapałem go na jakiejkolwiek niedokładności, mimo, że opisywane miejsca i zdarzenia znam z autopsji. I dlatego warszawiacy z naszego pokolenia muszą dać temu zbiorowi 10 gwiazdek.
Na pozytywną ocenę pozostałych powinien wpłynąć przede wszystkim styl i wszechobecna drwina, charakterystyczna dla całej twórczości Fedorowicza.
Proszę Państwa, e-booka dostałem dzisiaj rano i nie potrafiłem się oderwać, czego i Państwu życzę.
A jeszcze zauważę, że autor zaczynając wspomnienia, przywołuje nazwiska m.in. Cybulskiego, Kobieli, Gruzy i Barei, co jest bardzo sympatyczne.
A dla zachęty - anegdota:
„ Niedawno, podczas wizyty w poradni okulistycznej, skierowano mnie na badanie do bardzo zasłużonej pani profesor. Przed wejściem na drzwiach gabinetu przeczytałem jej imię i nazwisko... ...Czyżby moja szkolna koleżanka? Wszedłem, spojrzałem i natychmiast ogarnęło mnie uczucie zawodu. Nie, to niemożliwe... Za biurkiem siedziała staruszeczka, na oko – stuletnia. Ale na wszelki wypadek postanowiłem spytać.
- Przepraszam panią profesor, ale czy pani przypadkiem nie mieszkała kiedyś w Gdyni?
- Mieszkałam.
- Czy chodziła pani może do „dwójki” na Leśnej, wtedy to była Daszyńskiego?
- Chodziłam.
- Matura w pięćdziesiątym trzecim !?
- Tak!
- No to, kochana, chodziłaś do mojej klasy!
Przyjrzała mnie się uważnie.
- Tak? A czego pan uczył?
Wyszedłem załamany.”

I jeszcze dla śmiechu: MANIA LUBI DANIA, A DRUGA JEJ MANIA TO DANIA.