Wednesday, 22 March 2017

Kurt VONNEGUT - "Syreny z Tytana"

Kurt VONNEGUT - "Syreny z Tytana"

Jeszcze jedna pozycja Vonneguta. Popatrzmy na dotychczasowe zestawienie samoocen autora i gwiazdek ode mnie:
1961- „Matka noc” A+ (dziesięć gwiazdek)
1963 - „Kocia kołyska” A+ (dziesięć gwiazdek)
1965 - „Niech... ..Rosewater” A (dziewięć gwiazdek)
1969 - „Rzeźnia numer pięć” A+ (dziesięć gwiazdek)
1973 - „Śniadanie mistrzów” C (jedna gwiazdka
1981- „Niedziela Palmowa” C (jedna gwiazdka)
1987 – "Sinobrody" (brak samooceny) (jedna gwiazdka)
1991 - „Losy gorsze od śmierci” (brak samooceny), (jedna gwiazdka)

Omawiana książka została wydana w 1959 roku, a więc w okresie wczesnym, co nastawia mnie optymistycznie tym bardziej, że próbował wtedy science fiction.

I już na pierwszych stronach Vonnegut mnie kupił chronoklastyczną infundybułą. Pochodzenie etymologiczne wykłada (s. 15):
"....'Chrono' znaczy 'czas'. 'Synklastyczna' znaczy 'nagięta ze wszystkich kierunków w tę samą stronę', jak skórka pomarańczy. 'Infundybuła' jest to przedmiot, który starorożytni Rzymianie, np Juliusz Cezar i Neron, nazywali lejkiem. Jeśli nie wiesz, co to jest lejek, poproś mamusię, żeby ci pokazała.."

Chronoklastyczna infundybuła zaś to miejsce, w którym... (s. 15):
„....najrozmaitsze prawdy pasują do siebie tak świetnie, jak części słonecznego zegarka...”

Np trzy prawdy mojego guru ks. J. Tischnera: „moja prawda, twoja prawda i g.... prawda”, czyli mówimy o miejscu, w którym wszelkie spory tracą rację bytu. Niestety są też minusy:

„..Myślisz może, że fajnie byłoby dostać się w infundybułę chronoklastyczną i zobaczyć całą rozmaitość absolutnych racji, ale jest to rzecz ogromnie niebezpieczna. Nieszczęsny człowiek, o którym była mowa, a także jego nieszczęsny pies, miotają się tam i z powrotem, nie tylko w przestrzeni, lecz i w czasie..”

Ten nieszczęśnik to nasz bohater. Winston Niles Rumfoord (z psem Kozakiem), którego żona Beatrycze i najbogatszy człowiek w Ameryce, Malachiasz Constant, zostaną (s. 24),...
„...sparzeni przez Marsjan, jak bydło hodowane..”
O tym wie tylko Rumfoord, dzięki dematerializacji i poruszaniu się w przestrzeni i czasie. A stąd płynie prawda, że PRZYSZŁOŚĆ JUŻ JEST, tylko ludzie jej nie znają i stąd porażający wniosek, że nie mają ŻADNEGO wpływu na nią.

Fabuła toczy się wartko i pełna jest niesamowitych fantazji, których poznanie pozostawiam czytelnikowi. Mnie najbardziej podobało się pozostanie Chrono na Tytanie, by latać z błękitkami.

Chciałbym natomiast zwrócić Państwa uwagę na rozważania filozoficzne przypominające Lema. Przede wszystkim odrzucenie przez Vonneguta Boga opatrznościowego i ingerującego w ludzkie losy. Pisze (s. 146):
„...A imię tej nowej religii.. ..brzmi: Kościół Boga Doskonale Obojętnego... ...Dwie główne nauki tej religii brzmią: człek marny nie jest w stanie wspomóc ani ucieszyć Boga Wszechmogącego; oraz: los to nie palec Boży..”
Przedstawiciel nowego Kościoła, wielebny Redwine do Wuja (s. 181):
„- Dlaczego dziękuje Pan Bogu?.. ..On się panem nie przejmuje. Nawet palcem nie kiwnął, żeby dostarczyć pana tutaj całego i zdrowego, tak samo, jak nie kiwnąłby palcem, żeby pana zabić..”
Jeszcze hasło tej religii (s. 246):
„Bóg ma wszystko za nic”

Pisze też o atrybutach władzy (s. 141):
„Każdy, kto chciałby w sposób znaczący zmienić świat, musi legitymować się żyłką showmana, szczerą gotowością przelania ludzkiej krwi i nową, wiarygodną religią, którą zainauguruje podczas krótkiej pauzy skruchy i przerażenia, jaka zwykle następuje po rzezi. Przyczyny wszystkich klęsk ziemskich wodzów dają się sprowadzić do zaniedbania przynajmniej jednego z trzech wymienionych elementów..”

I jeszcze ironiczna ocena ludzi (s. 17):
„..Uniósł zegarek ku słońcu, dając mu wchłonąć paliwo, które dla zegarków słonecznych jest tym, czym pieniądze dla istot ziemskich..”

Z przyjemnością powiększam listę książek Vonneguta wysoko przeze mnie ocenionych, a Państwu gorąco polecam.