Friday, 18 November 2016

Szczepan TWARDOCH - "Król"

Szczepan TWARDOCH - "Król"

UWAGA!!! SROGI ZAWÓD!!!
Twardoch ma u mnie wysokie notowania:
Morfina 10
Drach 10
Epifania WikaRego... 9
Wieczny Grunwald 8
Sternberg 7
Obłęd rotmstrza.... 7
Przemienienie 1

Jedna wpadka to nic, Coetzee też ma jedną u mnie za "Dzieciństwo Jezusa". Zachwycony rozwojem Twardocha z zaciekawieniem oczekiwałem jego następnej pozycji, licząc na demonstrację rozwoju swojego intelektu. Niestety, on wybrał pisanie dla masowego czytelnika. I mimo, że powstał thriller znakomity w swoim gatunku, to mam do niego żal, cholerny żal, bo liczyłem na intelektualną przygodę. Oczywiście, notowania na LC poszły w górę na 8,1, po Drachu 7,65 i spadku przy Morfinie na 7,4. Bo thriller podoba się każdemu. Mnie też i dlatego daję 9 gwiazdek kokietując autora, by następnym razem zaryzykował swoją popularność na rzecz dzieła dojrzałego intelektualnie, bo go stać na to.

Przyznaję jednak, że Twardoch podjął próbę intelektualną: narrator sporządzając swój rachunek sumienia powierza misję biblijnego Jonasza swojemu poniekąd alter ego - Mojżeszowi Bernsztajnowi. Gdy kaszalot Litani pojawia się w kolejnej odsłonie degrengolady we współczesnej Niniwie tj Warszawie roku 1937, Mojżesz znający Biblię, bo był wychowany w domu pobożnego Żyda, odkrywa swoją misję (s. 323,4):
"..Unosił się nad politechniką i patrzył na mnie. Oczy mu płonęły, śpiewał, wołał mnie.
Jestem Jonaszem– pomyślałem.
Jestem Jonaszem. Z utrapienia mego wołam do ciebie, Panie..."

Powtórzenie tego, jak i porównanie Warszawy do Niniwy mamy na stronie 429, więc trudno zrozumieć pomijanie tego przez recenzentów:
"...Jestem Jonaszem. Z głębokości wołam do ciebie, Panie
W tym samym czasie, w tej samej Niniwie i pod tym samym krwawym spojrzeniem kaszalota Eduard Tiutczew w zaroślach Kępy Potockiej....."

Proszę Państwa! Wydaje mnie się, że przejrzałem wszystkie recenzje dostępne w internecie, lecz tylko w kilku zauważono kaszalota, a powinowactwo komentatora do Jonasza tylko w jednej "biblionetki". Wypisałem odpowiednie frazy z tych kilku recenzji:

"..Litani kaszalot, przyciągany przez akty przemocy
"...nad Warszawą unosi się „Litani. Litani. Litani”. Zresztą ten kaszalot – bo o kaszalota chodzi – jest tym samym, czym Drach w „Drachu” czy Morfina w „Morfinie” – metafizyczną instancją..."
"...pojawia się tutaj istota, metafizyczny byt obserwujący wszystko z oddalenia i wydający ciche sądy – „Litani”, kaszalot płynący w przestrzeni nad Warszawą, ukazujący się narratorowi..."
"...Nad wszystkim unosi się widmo nadchodzącej zagłady i bezpowrotnego końca tej Warszawy, a uosabia je powracający metafizyczny obraz kaszalota Litani..."
"...super postać Litani, wielki kaszalot, który unosi się nad Warszawą i pożera dusze...."

Jedyną opinię zauważającą Jonasza znalazłem na: http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=1005550

"...W "Królu" nad miastem krąży kaszalot, łypie płonącym okiem i pojawia się wszędzie tam, gdzie do władzy dochodzi zło. Nazwanie go fatum i losem to czysty banał. Zdaje się on odwróceniem opowieści o biblijnym wielorybie, który pochłania Jonasza i wypluwa go po trzech dniach i trzech nocach, aby ten ocalił Niniwę przed gniewem bożym. Litani bowiem pochłania, miele i nie pozostawia nic. Ciało nie jest warte więcej od kostki brukowej czy błota. Kaszalot i pozostałe "istoty nadrzędne" Twardocha są jak jedno: żywa historia, sytuacja bez wyjścia..."

W takiej sytuacji postanowiłem przypomnieć historię Jonasza, którą podaję na podstawie słownika Kopalińskiego:
„….Jonasz, wysłany przez Boga do Niniwy, aby przepowiedzieć miastu karę bożą, wbrew poleceniu wsiada na okręt jadący do Tarsis. Gdy zasnął, zerwała się burza, przerażeni żeglarze rzucają losy, aby dowiedzieć się, dlaczego przyszło na nich to nieszczęście; los wskazuje na Jonasza, który przyznaje się do winy i sam radzi, aby go wrzucić do morza, gdyż kara dotyczy jego. Po wrzuceniu go do wody morze uciszyło się, a Jonasza połknęła „wielka ryba”,… ..w której brzuchu zostaje bezpiecznie odwieziony do brzegu. Skruszony prorok udaje się do Niniwy, przepowiada niniwitom karę bożą za grzechy w ciągu 40 dni, powodując ich natychmiastową skruchę i poprawę, za co Bóg darowuje im winy…..”

Proszę Państwa! Proponuję odczytanie pojawiania się kaszalota jako przypominanie Jonaszowi - Bernsztajnowi o jego misji. Kaszalot nie istnieje, kaszalota wymyśla zbrodniarz – narrator jako refleksję nad możliwością innego wyboru w decydujących momentach swojego życia. Sygnały bowiem dochodziły, lecz on nie potrafił dokonać lepszego wyboru

Szukałem pochodzenia nazwy kaszalota - Litanii, lecz pod tą nazwą znalazłem tylko rzekę blisko Izraela:
„Litani - rzeka w Libanie. Od swych źródeł rzeka przepływa w kierunku południowo – zachodnim równolegle do granicy syryjskiej. W poblizu granicy ze Wzgórzami Golan i izraelskim Dystryktem rzeka zmienia nagle swój kierunek na zachodni. W tym miejscu przepływa ona 5 km od rzeki Hasbani 4 km od granicy z Izraelem..”

Skoro już zabrałem głos, to zamieszczę przykładowe dwie uwagi, jakie zrobiłem w trakcie lektury:

Drwiący styl (s. 178,5):
"...Cyrk to bezbożna rozrywka, synowie pobożnych Żydów nie chadzają do cyrku. Co innego synowie martwych pobożnych Żydów. Ci, jak widać, chadzają nawet do burdelu. Czy pobożność mija wraz z życiem, czy martwy Żyd nie jest już pobożny? Nawet jeśli nie jest, to pobożność mojego ojca wisiała nade mną jak cień burzowej chmury, wielka i ciężka...".

Kompromitujące autora bzdety, "filozofia dla ubogich": (s. 187):
"...Boga nie ma, skoro ktoś może mieć dwie głowy, albo co gorsza dwie twarze, Boga nie ma, bo nie ma człowieka. Czy człowiek nie jest własną twarzą? Skoro rodzą się niemowlęta bez mózgu, z krwawą, otwartą jamą czaszki kończącej się nad oczami, to kto się wtedy rodzi? Człowiek? Mięso?
Boga nie ma. Są płody z anacefalią. Ludzie z anacefalią?...|
Prawdopodobnie Twardochowi chodzi o anencephalię czyli bezmózgowie. Długie rozważania autora mogą zakwestionować jestestwo człowieka, lecz nie istnienie Boga.

Reasumując: czekam niecierpliwie na następną książkę Twardocha, oby głębszą intelektualnie.