Tuesday, 22 November 2016

Alice MUNRO - "Odcienie miłości"

Alice MUNRO - "Odcienie miłości"

To druga książka Munro, jaką przyszło mnie recenzować; pierwszej pt "Taniec szczęśliwych dni" dałem 5 gwiazdek by nie denerwować jej fanów. Nagroda Nobla przyznana autorce w wieku 82 lat nie jest świadectwem jej talentu, lecz jej długowieczności. Gdyby było inaczej, dostałaby wcześniej. Jedenaście opowiadań:
1. "Odcienie miłości" - matka bohaterki była "modlitewna" i w tym gronie jeden pan, w religijnym uniesieniu, wzywał:
"O Panie, zstąp pomiędzy nas! Teraz! Zstąp przez dach, a ja zapłacę za zniszczone gonty!".
Ponadto mamusia spaliła w piecu pieniądze, które dostała w spadku po swoim ojcu, bo go nie lubiła. Jeżeli dalsze opowiadania będą równie ciekawe, to nie doczytam tego zbioru do końca

2. "Porost". - Do byłej żony (21 lat w związku), 8 lat od rozwodu przyjeżdża podstarzały lowelas z obecną partnerką i usiłuje odnaleźć telefonicznie w Toronto inną kobietę. Mimo starań nie odkryłem, po co to napisane.

3. "Monsieur les Deux Chapeaux" - Dyrektor szkoły objeżdża dozorcę, że jego brat strzygący trawniki, ma dwa nakrycia głowy, no na czym? - na głowie. Potem nikt nie chce temu bratu od "deux chapeaux" zwrócić uwagi, że do remontowanego samochodu wkłada za duży silnik. W końcu brat - dozorca niechcący strzela z dubeltówki, zgrywus brat – niedojda udaje zabitego, a potem wszystko się wyjaśnia. Fajne??!!

4. "Miles City w stanie Montana" Utopił się ośmioletni chłopiec. Dwadzieścia lat później, w drodze z Vancouver do Ontario, córki bohaterki zażywają w basenie kąpieli. Jedna, widząc na dnie grzebień, niebezpiecznie się zanurzyła, ale ja uratowano bez żadnych komplikacji Bohaterka z mężem blablają dalej;

5. "Kataklizmy" Mało znani sąsiedzi popełnili zabójstwo-samobójstwo, które odkryła bohaterka zanosząc im jajka. Zawiadomiła policję, a małomiasteczkowa gawiedź wyżywa się w tworzeniu wizerunku nieżyjącej pary i absurdalnych przyczyn zdarzenia.

6. "Księżyc nad lodowiskiem przy Orange Street" Było ich troje, jeden uciekł, a oni wzięli ślub. Po 50 latach on ich odwiedza, a oni są szczęśliwa parą. Banał, nic się nie dzieje.

Przeczytałem „większą” połowę, bo 6 opowiadań z 11. Stary jestem i szkoda mojego czasu na te banialuki. Wolę, a anglojęzycznej - „Dublińczyków”, a z polskiej choćby Nowakowskiego czy Iredyńskiego. By nie wzbudzać emocji daję, tak jak i pierwszemu jej zbiorkowi, gwiazdek 5.