Thursday, 24 November 2016

Michel HOUELLEBECQ - "Mapa i terytorium"

Michel HOUELLEBECQ - "Mapa i terytorium"

Powtarzam z mojej recenzji "Poszerzenia pola walki" :
"..Michel Thomas, ur. w 1956 r. w Algerii, z wykształcenia agronom, przyjmuje świadomie pseudonim literacki trudny do wymówienia, a jeszcze trudniejszy do napisania, rzekomo po prababce ...."

Pobawię się w poprawki: data wydaje się prawidłowa, choć na okładce omawianej książki podają 1958 rok W Algerii zamieszkał mając 5 miesięcy, a urodził się na wyspie Reunion pomiędzy Madagaskarem a Mauritius. Niezmienna pozostaje pała, którą obdarzyłem "Poszerzenie pola walki". Ta, obecnie omawiana, zostala (ponownie) wydana w 2010, dostała Nagrodę Goncourtów, co obliguje mnie do uważnej lektury.

Przeraża mnie już pierwsze zdanie w notce redakcyjnej:
"Powieść, która stała się wydarzeniem, zanim trafiła do księgarń......"
To świadczy o wyrafinowanej reklamie, niekoniecznie zgodnej z autentyczną wartością. Wynik na LC 7,32 (1505 ocen 130 opinii), czyli znowu będę kowbojem walczącym z całym światem. Brnę przez recenzje; powtarza się "zawiodłem się", "zawiodłam się" i ocena 7 gwiazdek albo więcej. Nie rozumiem skąd ta niezgodność: brak odwagi, snobizm czy "stadność" zwana "political correctness"? Szczytem niekonsekwencji jest jedna z nielicznych negatywnych recenzji, która ogranicza się do słów: "Megalomaństwo i bufoństwo" i przydzieleniu aż 5!!! gwiazdek.

Jedyna rozwinięta negatywna ocena na LC jest Aleksandry Danielewicz, którą przytaczam w całości:
"Od dawna żadna książka tak bardzo mnie nie zirytowała i nie znudziła i bardzo walczyłam, żeby dobrnąć do końca. Puści ludzie bez właściwości wiodą swoje bezbarwne życie i zanudzają nim czytelnika. Wiele drobiazgowych opisów nieistotnych kwestii, niewiele konkretnej akcji, wątki, które donikąd nie prowadzą, istnienie, które nie ma celu, bohaterowie, którzy cierpią, ale nie robią nic, żeby przestać, bohaterowie, którzy są samotni i zagubieni, ale nie robią niczego, żeby to zmienić...
Wiem, że książka ma pewnie wiele arcymądrych treści, drugie, trzecie i czwarte dno, perspektywy odczytań rozlicznych, głębokich, że hej, interpretacji nieskończonych, postmodernistycznych, ALE nie miałam siły i ochoty ich szukać, bo zmęczyła mnie nuda, po prostu.
I nie będę udawać, że zachwyca, kiedy nie zachwyca i już."

Blog z ciekawymi recenzjami prowadzi Jarosław Czechowicz, a na temat tej książki zaczyna swoją opinię słowami:
"Kiedy autor umieszcza sam siebie w książce, czyniąc się głównym bohaterem, a dodatkowo uśmiercając w wielce spektakularny sposób, możemy wtedy mówić albo o potężnej megalomanii, albo o specyficznej formie twórczego performance, albo ostatecznie o skrajnej autoironii i cynizmie – i to ostatnie chyba najlepiej oddaje koncepcję Michela Houellebecqa na jego najnowszą powieść...."

Kończy zaś:
".....Houellebecq potwierdza klasę wielkiego pisarza. Pisarza naszych czasów. Mizantropa, dziwaka, snoba… czy genialnego wizjonera? Warto pomyśleć, kim jest naprawdę, czytając jego najnowszą książkę."

No właśnie, warto pomyśleć. Ja już to zrobiłem... Szkoda, że Czechowicz nie podzielił sie z nami swoimi wnioskami. Do tego uwaga w Wikipedii o aferze towarzyszącej wydaniu tej książki:
"We wrześniu 2010 roku, dziennikarz Vincent Glad zorientował się, ze powieść zawiera wiele fragmentów skopiowanych bezpośrednio z francuskojęzycznej wersji Wipedii, bez podania źródła. Prawnik Florent Gallaire stwierdził wobec tego, że dzieło w obecnej formie nie szanuje praw autorskich autorów Wikipedii, może ono być rozpowszechniane bezpłatnie na licencji Creative Commons, pod warunkiem przypisania cytatów ich faktycznym autorom. Prawnik umieścił następnie elektroniczną wersję powieści za darmo w sieci. Wydawca Houellebecqua, Flammarion, zagroził procesem, twierdząc, ze autor używa treści Wikipedii jako "surowego materiału", który następnie literacko obrabia. Książka zniknęła wtedy ze strony internetowej Gallaire'a, niemniej pozostaje wolnodostępna w innych miejscach w sieci.
W kolejnych wydaniach "Mapy i terytorium", autor i wydawnictwo zobowiązali się do dodania ogólnego podziękowania autorom francuskiej Wikipedii za wykorzystane hasła o musze domowej i o Fryderyku Nihousie...."
Kończąc z cytatami, przypominam tylko, że ciągoty autora do egzystencjalizmu nie przynoszą pożądanych efektów, bo, jak pisałem w poprzedniej recenzji:
"...do Sartre’a mu bardzo daleko, rzekłbym - odległość kosmiczna."

No to czas powrócić do propozycji Czechowicza czyli "pomyśleć kim jest naprawdę" autor? Używając najdelikatniejszych sformułowań to skłaniam się do pierwszej opcji tj skrajnej megalomanii, czego potwierdzeniem jest sformułowanie w stopce redakcyjnej:
"....Wstęp do katalogu wystawy jego obrazów ma napisać światowej sławy pisarz, Michel Houellebecq – typ niezbyt przystępny, zdecydowanie za dużo pijący i strasznie zaniedbany...."
Opcji o autoironii (jak i kokieterii) nie kupuję wobec całości zarzutów mu stawianych. A przypomnę, że poza plagiatem wg anglojęzycznej Wikpedii zarzutów stawiano mu wiele:
"..Literary critics have labeled Michel Houellebecq's novels "vulgar", "pamphlet literature" and "pornography"; he has been accused of obscenity, racism, misogyny and Islamophobia..."
Zgodnie z zasadą Giedroycia, o opiniowaniu dzieła w oderwaniu od oceny etycznej autora przechodzę do treści.
"..In a televised interview given after the Goncourt award, Houellebecq declared that the main themes of the novel were "aging, the relationship between father and son and the representation of reality through art" ....."
Ten cytat jest zgodny z moją próbą odczytania książki tak, jak trafnie określono na:
http://www.empik.com/mapa-i-terytorium-houellebecq-michel,p1045728753,ksiazka-p
"...traktat o ułomności relacji międzyludzkich, które tak dobrze obrazuje historia Jeda i jego ojca...."
Mógłbym się dopatrzeć również elementów satyry, ale i tak nie zmieniłoby to mojej negatywnej oceny tej książki, z jednej strony nudnej, a z drugiej - emanującej tanim efekciarstwem. A resztę mojej opinii zawiera powyżej zamieszczona recenzja Aleksandry Danielewicz.