Tuesday, 1 November 2016

Agnieszka LINGAS - ŁONIEWSKA - "Skazani na ból"

Agnieszka LINGAS - ŁONIEWSKA - "Skazani na ból"

Recenzowałem dwie książki tej autorki: "Brudny Świat" (10 gwiazdek) i "Zakręty losu" (6). Tym razem nachodzą mnie wątpliwości, co do sensu kontynuacji tej lektury, po przeczytaniu drugiej strony tekstu oraz przerażającej mnie ankiety autorki z "skinheadami", a szczególnie odpowiedzi na pytanie 10. "Czy brałeś/aś chociaż raz udział w napaści na przedstawicieli innej narodowości?". Bo autorka chyba nie przemyślała swojego postępowania spokojnie informując czytelnika, że notorycznie ł a m a ł a p r a w o nie powiadamiając organów ścigania (policji, prokuratury) o bandyckich napaściach dokonywanych przez ankietowanych. Pozostaje liczyć na to, że wśród czytelników Lingas – Łoniewskiej znajdzie się policjant bądź prokurator i wezwie autorkę na przesłuchanie "na okoliczność znanych jej napadów bandyckich".
Z kolei na drugiej stronie tekstu czytam znowu z przerażeniem o motywach przystąpienia do bandy (s. 8):
„….fajnie jest mieć poczucie przynależności i wierzyć w to samo, co przyjaciele… .. tylko my, ludzie oddani własnym ideałom i naprawdę wierzący w to, co stanowi o naszej wyższości...”

Nie chce nawet słyszeć o tych ideałach, które upoważniają do stawiania się ponad innych, tym bardziej, że urodziłem się ze strachu 27.04.1943 w klinice na ul. Złotej, nieopodal, akurat finalnie bombardowanego przez takich nadludzi, warszawskiego Getta.
Uważam, że ta książka jest szkodliwa i ckliwa historia o miłości nie może usprawiedliwiać nacjonalistycznego bandytyzmu przedstawicieli tej grupy. Autorka wpisuje się w pisowski nurt tolerancji, jaki obowiązuje obecnie np. wobec bandytów stadionowych tzw kiboli, który zakończy się dla promotorów tragicznie.
Lepiej by było, gdyby autorka, zamiast pisać o nich książki czy ankietować ich, poinformowała młodych, że właśnie oni są potomkami Untermenschen (podludzi), bo tak Polaków nazywano przez 6 lat niemieckiej okupacji.
Takie książki służą złej sprawie. I mimo uznania dla warsztatu autorki, jak i wzruszającego romansu, muszę postawić przykładną pałę za legitymizowanie nazistowskich bandziorów