Thursday, 8 March 2018

Ryszard KAPUŚCIŃSKI - "Lapidarium V"

Ryszard KAPUŚCIŃSKI - "Lapidarium V
Było "Lapidarium II", potem IV a teraz V z 2002, które ma na LC 7,24 (122 ocen i 3 opinie)
Jest pierwsza różnica: Kapuściński więcej gawędzi. Dużo o globalizacji; mnie się podobało poniższe zdanie (s.17):
"… Globalizacja może także oznaczać wyrwanie kultur lokalnych z zacisza zaścianków i skonfrontowane ich z wielkim światem - dlatego jest tak zwalczana przez tych, którzy boją się tej konfrontacji..."

I nader aktualne w dzisiejszej Polsce (s.24):
„...Jeżeli chcesz rozpętać burzę, skłócić ludzi, ba, nawet całe narody podzielić na wrogie obozy i doprowadzić je do wojny - podnieś najzupełniej błahą sprawę do rangi narodowego lub religijnego symbolu i wmów innym, a przede wszystkim swoim pobratymcom, że od jego losów, od jego triumfu, lub przeciwnie - klęski, zależy ich przyszłość, więcej - ich życie samo...”

Wychodząc od Ciorana „Nienawiść konserwuje” Kapuściński ciągnie (s.39):
„...wszelka władza stara się zawsze wynajdywać i utrzymywać przy życiu postać wroga, aby podwładni mieli kogo nienawidzić i w lęku przed wrogiem chronili się pod skrzydła władzy...”

O demokracji (s.55):
„.....Demokracja jest tym bardziej krucha, niewydolna i pozorna - im społeczeństwo jest na niższym poziomie kultury. Warunkiem silnej demokracji jest wysoki poziom kultury społeczeństwa. Dlatego też mówić, że jest się orędownikiem demokracji, a jednocześnie obcinać wydatki na oświatę, naukę i kulturę, to ogłosić niedorzeczność określaną w logice terminem 'contradictio in adiecto' - sprzecznością samą w sobie...”

Kapuściński przedstawia (s.58-60) „dwie wielkie wizje przyszłości” Samuela P. Huntingtona („Zderzenie cywilizacji”) oraz Anwara Ibrahima („Azjatycki Renesans”) - obie nie pozbawione wad, które rekapituluje stwierdzeniem, że (s.61)....:
„...Trudność mówienia o naszej planecie bierze się choćby i z tego, że świat z każdego miejsca wygląda inaczej, a ilość tych punktów obserwacji jest ogromna....”

Jeszcze refleksja o globalizmie (s.79):
„...Nie, nie żyjemy w globalnej wiosce, ale raczej w globalnej metropolii, na globalnym dworcu czy stacji, przez które przewala się 'samotny tłum' Davida Riesmana, tłum mijających się obojętnie, zapędzonych, znerwicowanych ludzi, którzy nie chcą się wzajemnie znać i zbliżyć...”

Dalej bardzo nieprofesjonalne rozważania o sztuce, w tym banialuki o różnicach między sztuką „dawną” a „współczesną”. To już wolę jego wynurzenia o literaturze np. (s.98)
„… Czytać to odkrywać coś, co jest poza tekstem lub w jego głębi, pod jego powierzchnią, widoczną, „dotykalną”, to odkrywać sens, do którego nie można dotrzeć, jeśli się t y l k o czyta..”

No i trafna uwaga na koniec (s.113):
„..Polska myśl obracała się zawsze wokół problemu wolności, nie demokracji. Nasze pisanie o tej ostatniej nie miało głębi, ani wagi...”

Podsumowanie: ciekawa lektura, szczególnie ciekawe to, co potwierdza teraźniejszość, po 15 latach od napisania. 7/10



No comments:

Post a comment