Wednesday, 16 December 2015

Karin ALVTEGEN - "Cień"

Karin ALVTEGEN - "Cień"

UWAGA! PROSZĘ CZYTAĆ PO LEKTURZE, BO ZDRADZAM SEDNO
Alvtegen (ur. 1965) - szwedzka scenarzystka i pisarka psychologicznych thrillerów, za "Cień" otrzymała duńską nagrodę Rosenkrantza za najlepszą powieść kryminalną na tamtejszym rynku (w 2007).
Nie do mnie należy ocena psychiatryczna szwedzkich autorek, lecz opinia o książce. Nie odpowiada mnie język kobiet, którego przykłady podaję poniżej:
s. 38 W małżeństwie: "..palcami przygotował sobie drogę, by potem agresywnymi pchnięciami doprowadzić się do wytrysku. To było ostatni raz. Od tego czasu minęło jedenaście lat....."
s. 53 O tym samym małżeństwie i to z wyższych sfer: "Tego wieczoru próbował się przemóc i zbliżyć do Louise. Czuł się tak, jakby pieprzył dozorcę własnego więzienia.."
s.179 Przedstawieni sobie godzinę temu przebywają w restauracji. "..poczuł między udami jej stopę... ..Tylko jej stopa na jego członku..."

Jestem estetą i w takiej literaturze nie gustuję!! Ale, to małe piwo przed śniadaniem. Autorka bowiem przekroczyła szczyty dewiacji i wyuzdania pisząc ten brukowiec, a nie żaden "psychologiczny thriller", którego tematem jest samobójstwo piętnastoletniej dziewczynki wskutek gwałtu dokonanego przez pijanego łachudrę, koleżkę ojca na poczet zapłaty za milczenie o jego plagiacie. Tatuś na czas gwałtu zabiera mamusię do kina. OHYDA!!!!
PS Proszę zauważyć, że przytoczone cytaty w ogóle nie wzbogacają akcji. Taki szpan, by kobieta – autorka używała języka spod latarni ulicznej.