Sunday, 13 December 2015

Hanna ŁĄCKA - "Kolejka dni"

Hanna ŁĄCKA - "Kolejka dni"

Łącka (ur. 1964), nauczycielka; to jest jej debiut z 2006, w 2012 napisała "Drogę donikąd" o narkomanie, co przyniosło jej popularność, ale na razie o tym nie wiemy i czytamy ten rodzaj dziennika.
Dziennik stu dni poprzedzających ukończenie przez bohaterkę trzydziestu lat życia, która jest nie tylko infantylna, lecz nieodpowiedzialna, żeby nie powiedzieć żenująco głupia. Przeciętna kobieta ma w tym wieku męża i dzieci, tzw dom na głowie, a często i poważne osiągnięcia w pracy zawodowej. Nasza bohaterka żyje samotnie, w odchodach ptasich, jest kompletnie niezorganizowana, a pracując jako nauczycielka biologii jest pośmiewiskiem całej szkoły. O ile jej przygody z rajstopami można potraktować z przymrużeniem oka i usiłować wzbudzić w sobie wesołość, to już zasypiania nauczycielki w czasie lekcji nie sposób w ogóle zrozumieć. Co gorsza na okładce czytam:
"...Hanna Łącka... ...od wielu lat wykonuje trudny i odpowiedzialny zawód nauczycielki..."

Postuluję, w obawie o nasze dzieci, wprowadzenie Kontroli Psychologicznej osób wykonujących ten "trudny i odpowiedzialny zawód". Ale to nie wszystko; bohaterka ma lalkę Paulinę (s. 80):
"...Paulina spadła za łóżko. Gdy wyciągałam ją stamtąd za włosy, wydawała się jeszcze bardziej niezadowolona. Ta lalka jest niemożliwa, patrząc na nią naprawdę ma się wrażenie, że reaguje na słowo i gesty. Raz wydaje się obrażona, kiedy indziej cyniczna.. A może coś nie tak z moją głową?"

Głową bohaterki niewątpliwie winien zająć się psychiatra, a autorką-nauczycielką - specjaliści od etyki zawodowej, gdyż szkodzi całemu środowisku. Uzupełniam, że akcję uatrakcyjniają jeszcze Murzyn i małolat, który na środku ulicy wyjmuje "ptaszka" i obsikuje bohaterkę.

Rozumiem to jako samokrytyczną propozycję autorki, by ją olano.