Monday, 7 December 2015

Andrzej WAJDA - "O polityce, o sztuce, o sobie"

Andrzej WAJDA - "O polityce, o sztuce, o sobie"

UWAGA!! PAŁA DLA KSIĄŻKI, NATOMIAST WYPOWIEDZI WAJDY (I NIE TYLKO) WARTE PRZECZYTANIA I DLATEGO POLECAM.

Cenię Wajdę, i to nie tylko jako reżysera, lecz i jako trzeźwego realistę formułującego precyzyjnie swoje poglądy. Tym większa przykrość, że ten zbiór jego publicznych wystąpień muszę ocenić negatywnie. Oczywiście, nie mam poważniejszych zastrzeżeń do tego co Wajda głosi, lecz do samego pomysłu i jego realizacji. Maria Malatyńska stworzyła skoroszyt ze wszystkimi publicznymi wystąpieniami Wajdy. To może być przydatne dla CIA, KGB czy IPN, lecz nie dla zwykłego czytelnika. Nudne okolicznościowe wystąpienia lub wywiady dla mądrych lub mniej mądrych dziennikarzy, w których Wajda się powtarza i zmuszony jest odpowiadać na głupie pytania, bo jak powszechnie wiadomo, nie ma głupich odpowiedzi, a są głupie pytania. Wątpliwości co do wnętrza tego zlepku wzbudza już wstęp Malatyńskiej, który przeczytałem dwa razy i nie zrozumiałem jego przesłania. Czytam na pierwszej stronie: „wstęp, wybór i układ tekstów Maria Malatyńska”to świetnie, lecz przydałby się też ktoś, kto by opracował przypisy, bo takowych brak.

Zaczynam odcyfrowywać teksty i w drugim znajduję (s. 17) ciekawą uwagę o roli dialogów u Dostojewskiego:
"....dialogi, przez które te postacie się określają. To fantastyczna siła Dostojewskiego i 'Biesów', jednej z najważniejszych powieści światowej literatury...".
Szczególnie druga część zdania mnie odpowiada, bo jest zgodna z moją opinią. Jednak wysiłek włożony w czytanie poszczególnych dokumentów jest za duży w stosunku do odkrytych "złotych myśli" czy choćby tylko ciekawych spostrzeżeń Wajdy. Tym bardziej, że jest to lektura dla czytelników dojrzałych, którzy coś niecoś wiedzą, a więc i o poglądach Wajdy nieraz słyszeli.

Wracając do wspomnianych „głupich pytań” prezentuję takie z wywiadu dla „Le Soir” (s. 35):
„Pisuje pan scenariusze, adaptacje teatralne, dlaczego więc nie pisze pan sztuk?
-Przyczyna jest prosta: nie jestem pisarzem...”
Dlaczego nie strzelaliście? Po pierwsze nie było armat...

Warto zacytować Wajdę wypowiadającego się na temat źródeł utrzymania się, akurat tu, aktorów, lecz w ogóle przedstawicieli wszelkich profesji, zalecającego wzór amerykański (s. 46):
„..W Nowym Jorku żyje 10 000 aktorów bez pracy. Czy to oznacza, że mieszkają pod mostem i głodują? Nic podobnego! Wykonują tysiące potrzebnych zajęć jako kelnerzy, sprzedawcy, równocześnie walcząc o rolę w teatrze, filmie, telewizji. Przy tym uczą się nieustannie, a odpowiedzialnością za niepowodzenia obciążają wyłącznie siebie... ..Nikt nie widzi powodu, dla którego społeczeństwo amerykańskie miałoby wziąć na swoje utrzymanie każdego absolwenta.....”.

I ma rację. Postawy roszczeniowe są aspołeczne.
Teraz sekwencja kończąca wywiad dla „Sterna” z marca 1990 (s. 53):
„A więc - lęk przed Niemcami, lęk przed Rosjanami i lęk przed Polakami?
- Lęk przed niedojrzałością człowieka”.
W wywiadzie dla „Życia Warszawy”, z 11-12.05.1991, Wajda kpi z świadomości w PRL-u (s.63):
„....wraz ze społeczeństwem zdobywałem coraz większą świadomość. Najpierw to była świadomość tego systemu, potem przekonanie, że należy go przekształcić, wreszcie - pewność, że zmienić go nie można...”.

Polecam uwadze Państwa przemówienie Wajdy w warszawskim „Iluzjonie”, z okazji otrzymania Felixa (17.12.1990), w którym wspomina współtwórców jego sukcesu, w tym min. Zaorskiego, ojca Janusza i Andrzeja. (s. 65 – 70). W jednym z wywiadów po zrealizowaniu „Korczaka” Wajda mówi (s. 85):
„...w Polsce większej odwagi wymaga zrobienie dla polskiej publiczności filmu o Żydzie niż rezygnacja z nakręcenia takiego filmu. Najłatwiej jest nie brać się w ogóle za jego realizację. W wielu krajach sytuacja wygląda inaczej. W Polsce robienie filmu o Żydach oznacza wejście w konflikt ze wszystkimi dokoła. Niestety, to prawda. Ale może jest to dobra konkluzja: artysta w konflikcie ze wszystkimi”.
M. in. w wypowiedziach na temat „Korczaka” obserwujemy powtarzalność pytań i odpowiedzi, co stanowi zarzut wobec wybranej konstrukcji książki. Omawiając, na spotkaniu ze studentami PWSTFiTV kryzys polskiej kinematografii, Wajda słusznie mówi (s. 91):
„..Mam obawę, ze naszym reżyserom brak rozróżnienia pomiędzy erotyzmem, który bywa sztuką, a pornografią, która jest tylko imitacją...”
O „Piłacie i innych” wg Bułhakowa mówi (s. 128):
„..Wydaje mnie się, że takiego filmu w Polsce nigdy bym nie zrobił - po prostu ze względów cywilizacyjnych. W naszym katolickim kraju widziano by go jako udział w dyskusji na temat religii, stałby się przedmiotem politycznej manipulacji.....”.
W wielu rozmowach poruszany jest problem polskiego antysemityzmu, a najciekawsze słowa padają w rozmowie Wajdy z Michnikiem i Sobolewskim (s. 141)
„Czy w relacjach polsko-żydowskich nie wchodzi w grę coś, co nazwano triumfalizmem bólu; Polacy mają poczucie, że Żydzi im coś zabrali. Palmę męczeństwa. Żydzi z kolei myślą, że Polacy chcą im coś odebrać. Konflikt wokół Oświęcimia jest klasycznym przykładem tego beznadziejnego sporu.
- Kazimierz Brandys zapisał w 'Miesiącach': 'Antysemitami nie są wszyscy, ale antysemici są w każdym, bo samo istnienie Żydów przypomina ludziom, że nie są niewinni' ….”

Na stronie 143 Wajda wypowiada istotną sentencję, o której zapominamy i której nie uczą w szkołach, choć powinni:
„Wraz z 1945 rokiem Polska przestała być społeczeństwem wielonarodowym....”
Bez pamięci o tym, nie sposób właściwie zrozumieć klasyki przedwojennych lat. Np „Ziemia obiecana” Wajdy wg Reymonta, która była nominowana w 1976 do Oscara, spotkała się z ostrą krytyką Żydów amerykańskich, co Wajda rozbrajająco tłumaczy (s. 144):
„....zrozumiałem, że amerykańscy Żydzi nie chcą pochodzić od agresywnych kapitalistów łódzkich, tylko wolą myśleć o sobie jako o potomkach romantycznego „Skrzypka na dachu”. Poetycka, zamglona, sentymentalna przeszłość jest milszą wizją niż współtworzenie w Polsce gwałtownego i brutalnego kapitalizmu”.

I za te rozsądne patrzenie Wajdę lubię. Wspomnienie słynnego tekstu Jana Błońskiego o „biednych Polakach patrzących na getto” wywołuje natychmiastową jego ripostę (s.144);
„Paradoks polega na tym, że alianci, którzy mogli bombardując Niemcy, wpłynąć na los Żydów, a nie robili tego - nie są 'biedni', bo oni są daleko. Biedni jesteśmy my, bo my 'patrzymy na getto'...”

Proszę Państwa, znowu z przyczyn objętościowych zmuszony jestem w połowie zakończyć moje uwagi, a na koniec powrócić do oceny. Można wyszukać wiele perełek autorstwa Wajdy, lecz układ, wybór i redakcja są nie do przyjęcia, a brak przypisów jest gwoździem do trumny tego „skoroszytu”. Winię za to również wydawcę, którym jest Prószyński i S-ka. Pozostaje mnie ufać, że Państwo zauważą moją początkową uwagę i nie zrezygnują z przekartkowania tego zbioru.