Wednesday, 2 December 2015

Jerzy GRUZA - "Stolik. Anegdoty, plotki, donosy"

Jerzy GRUZA - "Stolik. Anegdoty, plotki, donosy"

Jerzy Gruza (ur. 1932) to reżyser, scenarzysta i aktor; to największa gwiazda polskiej rozrywki.
Twórca najlepszych programów rozrywkowych TV, reżyser Teatru Telewizji, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni, a i autor książek.
Z tą mam pewien problem, bo jest ona czytelna dla wąskiego kręgu osób w odpowiednim wieku, a ponadto zorientowanych w sferach towarzyskich stolicy. Książka nie posiada przypisów, więc bez pewnej orientacji "kto zacz?", trudno uchwycić puentę anegdoty.
Postacią pierwszoplanową jest Gustaw Holoubek i konsekwentnie, Gruza kończy swoje wspomnienia wraz z jego śmiercią i pogrzebem. Holoubka wszyscy, lepiej lub gorzej, znają, podobnie jak często wspominanego Maklaka. Czyli, o Zdzisławie Maklakiewiczu częściej znane są mity i anegdoty niż prawda, ale "cuś" jest. Gorzej z Januarym, częściej wspominanym niż Maklak, a wydaje się przydatna znajomość, jeśli nie jego osoby, to na pewno aury mu towarzyszącej. Znałem w młodości Januarego G, bo na starej Saskiej Kępie praktycznie wszyscy się znali, lecz gdy autor nie ujawnia jego personaliów, to ja mogę podać tylko "nieszkodliwe", że był ode mnie około pięciu lat starszy i że systematycznie bywał w najmodniejszej wówczas piwnicznej kawiarence "Sułtan".
Wydaje mnie się, że to snucie opowieści, dość chaotyczne, bez szczegółów bądź przypisów zaniży ocenę tego zbioru przez Państwa, ja jednak muszę postawić mu najwyższą ocenę, co, mam nadzieję, pomoże w jego promocji. W tym też celu przygotowałem parę cytatów w nadziei, że zachęcą Państwa do lektury:
Do folkloru Warszawy należał karciarz „Koń” (Ja go znałem z „Hybryd”). Mówi do żony (s. 19):
„- Nigdy nie wierzyłaś mi, że jestem chory, a lekarz zbadał mnie i odkrył, że jestem hipochondrykiem”.
Wspomniany wyżej January przypomina szmonces (s. 29):
„- Pan Rozenkranc w domu?
- Jeszcze w domu.
- Co znaczy jeszcze?
- Za godzinę wyprowadzenie zwłok.”

s. 35. „...Gustaw opowiada dowcip o owsikach jak wyszły z pewnej części ciała. Był to synek z mamusią. Rozejrzeli się po okolicy i synek mówi: - Mamusiu, jak pięknie tu jest. Ptaszki śpiewają, błękitne niebo, zielone listki szemrzą na drzewach, kwiatki, a my siedzimy stale w dupie.
- Bo tam jest nasza ojczyzna - mówi mamusia”.

s. 57. "- Panie doktorze, niech pan powie, że umarłem na 'hifa'
- Dlaczego?
- Chcę, aby nikt po mojej śmierci nie pieprzył mnie żony. A ci, co już ją mieli, żeby umierali ze strachu."
s.73 "Mój doświadczony przyjaciel często mi powtarzał: 'Jak stoi problem pierdolić czy nie pierdolić, zawsze pierdolić! Potem możesz żałować' .."
s. 85 Ponownie Gustaw: "- Podchodzi do mnie staruszka i mówi: 'Kochała się w panu moja mama' "
s. 113 "Czytanie to korzystanie z cudzych myśli"
s. 158 "Aktor polski w zagranicznym filmie. Opowiada żona:
- To bardzo ciekawa rola. W pierwszej scenie mąż leży pijany w Paryżu. W drugiej to samo na Ibizie, a w trzeciej podnosi go z podłogi Zofia Marceau.
Mąż jest bardzo odpowiedzialnym aktorem. Bardzo intensywnie przygotowuje się do roli. Wczoraj miał delirkę"
s. 172 Józef Prutkowski w 1968 r. w klubie SPATiF-u:
„- Jak to jest? Babka Żydówka, dziadek Żyd! Matka Żydówka, ojciec Żyd! A ja.... goj?!”
s. 173 „Jedyna zemsta na wrogach Tylko sukces. Jakikolwiek!!!”
s. 174 Uwaga: mamy powrót. „Najbardziej popularne określenie człowieka w IV Rzeczypospolitej: 'podejrzany o popełnienie przestępstwa'..”.
s. 196 „Pod szkłem na biurku trzymam sentencję przepisana z graffiti gdzieś w podziemnych przejściach w Warszawie:
'Serce nie chuj, dwa razy nie staje”.
Za język ”sorry”, lecz to nie ja , to Gruza