Wednesday, 16 December 2015

Jerzy STUHR - "STUHROWIE - Historie rodzinne"

Jerzy STUHR - "STUHROWIE - Historie rodzinne"

Kto ich nie lubi ? Do "starego" w popularności szybko dobił "młody", to teraz czekam na następną generację. Fajna, na końcu, tablica genealogiczna, z której wynotowuję:Barbarę Kóskę (1947) i Jerzego (1947), ich dzieci Mariannę (1982) i Macieja (1975) oraz żonę Maćka – Samantę Janas (1977) i ich dziecko, Matyldę (2000).
Świetna opowieść rozszerzająca wiedzę czytelnika o specyfice życia w Galicji czyli austriackim zaborze Polski. W szkołach głównie uczą nienawiści do Rosji, trochę wspomina się o zaborze pruskim, szczególnie w kontekście powstania wielkopolskiego, a o austriackim - to ewentualnie o Jakubie Szeli. A Jerzy Stuhr trafnie zauważa (s. 43):
"Wciąż wprawdzie panowało polityczne rozdwojenie jaźni - między dążeniami narodowymi a podległością wobec Wiednia, ale poczucie swobody w Galicji było zdecydowanie większe niż na terenach pozostałych zaborów...".
I to swobody dla wszystkich nacji, dzięki powszechnej wzajemnej tolerancji.

Proszę Państwa, szczerze cieszę się, że po przykrym incydencie z poprzednią książką (pała za wymądrzanie się dla „Tak sobie myślę”), dzisiaj mogę, z odpowiedzialnością i przekonaniem o wyjątkowości tej rodzinnej sagi, dać 10 gwiazdek, a to przede wszystkim ze względu na to, co autor zdefiniował we wstępie (s. 6-7):
„Jest to.. ..próba pokazania, jak z wielonarodowościowych wątków tworzy się jednolita więź. Patriotyzm to może za duże słowo, ale poczucie przynależności.. ...Zawsze miałem poczucie silnego mieszczańskiego zakotwiczenia w byt galicyjski. To moja prywatna miniunia europejska, w której austriackie, węgierskie i czeskie wątki mieszają się, by zaowocować przywiązaniem do Polski.... ...Dziwny jest mój związek z tą ziemią. Ile rzeczy mnie w Polsce drażni, jak głupota, pazerny arywizm, kołtuństwo,prowincjonalizm,oddanie się w ręce Kościoła rzymskokatolickiego, takie wiernopoddańcze, bezkrytyczne, bałwochwalcze.... ...Galicyjskie, wielonarodowe korzenie ułatwiały mi wyzwolenie się z okowów zaściankowości, z tej gęby, z którą walczył i Gombrowicz, i Mrożek..”.

Książka, szczególnie cenna teraz, gdy polski nacjonalizm ręka w rękę z polskim katolicyzmem, szerzą nienawiść do wszystkich i wszystkiego, wpędzając coraz szersze warstwy społeczeństwa w zadufanie i ksenofobię.