Tuesday, 11 February 2014

Joseph HELLER - "CATCH-22"




Joseph  HELLER  -   “Catch-22”

Książka  „lekka,  łatwa  i  przyjemna”;  jedni  nazywają  ją  groteską,  inni  satyrą  wojenną,  a  jeszcze      inni  absurdalną  komedią  lub  zlepkiem  absurdów.  W  każdym  razie  można  się  pośmiać,  przynajmniej  do  jej  połowy.  I  za  to  dałem  aż/tylko  5  gwiazdek,  bo...

1.  W  miarę  czytania  coraz  mniej  mnie  bawiły  powtarzane  chwyty  stylistyczne,  m.in.  polegające  na  powtarzaniu  fraz.  Np.  „Then  KEEP  YOUR  STUPID   MOUTH  SHUT  when  I  tell  you  KEEP  YOUR  STUPID  MOUTH  SHUT”    lub   “They  told  him  to  APPLY  FOR  AVIATION  CADET  TRAINING,  and  he  APPLIED  FOR  AVIATION  CADET  TRAINING”  czy  też   “..SITTING  IN  HIS  OFFICE  SIGNING  THEM  ALL  DAY  LONG  was  a  lot  better  than  SITTING  IN  HIS  OFFICE  ALL  DAY  LONG  not  SIGNING  THEM”.   /podkr.moje/

2.  Do  znudzenia  schematyczne  rozmowy,  w  których  jeden  “rżnie  głupa”  a  drugi  przestaje  panować  nad  nerwami,  co  pierwszy  skrzętnie  wykorzystuje,  aż  drugi  wpada  w  furię.

3.  Autor  sam  oświadczył,  że  nie  napisałby  tej  książki,  gdyby  nie  poznał  „Przygód  Dobrego  Wojaka  Szwejka”,  tym  samym  narzucając  mnie  poniekąd  podświadome  porównywanie  obu  książęk.  Ogłaszam  werdykt:  wygrał  Hasek.

Lecz  niestety  zastrzeżenia  moje  są  głębsze.  Heller  z  pochodzenia  jest  rosyjskim  ŻYDEM,  który,  niestety,  uosabia  stanowisko  amerykańskich  Żydów,  udających,  że  nie  słyszeli  o  Holocauście  czy  jak  kto  woli  o  Shoah.  Tylko,  że  Żydzi  udawali  w  czasie  trwania  II w.św.,  a  on  dlugie  lata  od  jej  zakończenia.  Jego  alter  ego  - Yossarian  jest  jakimś  debilem,  dziwi  się,  że  chcą  go  zabić;  za  co?,  skoro  on  nikomu  krzywdy  nie  zrobił.  A  puszczani  z  dymem  Żydzi,  Cyganie,  homoseksualiści,  chorzy  psychicznie  i  przedstawiciele  wszelkich  innych  nacji,  a  mordowana  ludność  cywilna  na  swój  los  zasłużyła ?

Heller  wysłany  został  do  Włoch  w  1944 r.  gdzie  wziął  udział  w  60  lotach,  absolutnie  bezpiecznych,  bo  obrona  przeciwlotnicza  już  nie  istniała.  Toteż  oceniał  wojnę:  „zabawna  na  początku..  Doznawałeś  uczucia,  że  uczestniczenie  w  niej  jest  chlubne..”.  Może  dla  Amerykanów  chlubne,  bo  dla  Europejczyków  -  niechcianą  koniecznością.

Cały  spór  z  dowództwem  dotyczy  ilości  bojowych  lotów,  a  „Yossarian  devises  multiple  strategies  to  avoid  combat  missions”  /”Yossarian  wymyśla  wielorakie  strategie,  aby  uniknąć  bojowych  misji”/.  OK,  podejście  szwejkowskie,  tylko  że  wojny  I  i  II  -  niepodobne.  Na  koniec  „złota”  myśl   Hellera  przytoczona  w  recenzji  anglojęzycznej:  „Pokój  na  ziemi  mógłby  znaczyć  koniec  cywilizacji  jaką  my  znamy”.  Wysoki  intelekt.


Mimo  moich  starczego  marudzenia  książkę  polecam,  jako  niezłą  rozrywkę  z  krainy  absurdu,  choć  osobiście  wolę  Ionesco,  Becketta,  Jarry’ego  czy  naszego  Gombrowicza  i  Mrożka.