Wednesday, 26 February 2014

Jose SARAMAGO - Ewangelia wg Jezusa Chrystusa

Jose SARAMAGO - “Ewangelia według Jezusa Chrystusa”

Czyżby potwierdzała się reguła, że większość pisarzy jest w stanie napisać TYLKO JEDNĄ DOBRĄ KSIĄŻKĘ ? Bo, w przypadku Saramago, poza genialnym dziełem pt „Baltazar i Blimunda” spotykają mnie same rozczarowania. Gorzej, że ostatnio przeczytane przeze mnie „Miasto ślepców” i „Ewangelia....” to nie są książki słabe, przeciętne, lecz wskroś ZŁE, zbudowane na chorej, błędnej koncepcji. Opiniując pierwszą z nich pisałem: „Tytłanie się w odchodach nie jest ulubionym wątkiem moich lektur”. Ba, ale z drugą - to dopiero mamy kłopot.

SARAMAGO RŻNIE GŁUPA. Czlowiek wykształcony, oczytany UDAJE, że nie słyszał o APOLEGETYCE. A to, panie dzieju, APOLOGIA przystrzyżona na potrzeby wiary chrześcijańskiej.

APOLOGETYKA - NAUKA O OBRONIE ZASAD WIARY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ, /Encykopedyczny Słownik Wyrazów Obcych, Aleksandra Brucknera z 1939 r/
- OBRONA, USPRAWIEDLIWIENIE, WYWYŻSZENIE ZASAD, PRZEKONAŃ, zwł. DOGMATÓW WIARY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ /Kopaliński/

Przez prawie 2000 lat MĄDRZY tego świata uprawiali APOLEGETYKĘ, by opracować spójną doktrynę RELIGII, dającej ludowi WIARĘ, NADZIEJĘ i BOŻĄ MIŁOŚĆ.

Zaczęło się od MAŁEJ SEKTY ŻYDOWSKIEJ, której nauczanie wyprowadził poza krąg OBRZEZANYCH „nawrócony” Paweł-Szaweł. Przeforsował to, wbrew św. Piotrowi, na Soborze w Jerozolimie w 49 r. Udostępniając doktrynę poganom wyeksponował KRZYŻ, czyli ZBAWIENIE, oraz ZMARTWYCHWSTANIE, aby dać słuchaczom NADZIEJĘ na lepsze życie w Niebie. Akceptacja posłuszeństwa w życiu doczesnym skutkowała nazwą chrześcijaństwa „religią niewolników”. Aby NAUKA Chrystusowa była przyswajalna dla pogan musiał odejść od pewnych elementów judaizmu i uwzględni
elementy filozofii greckiej. Najważniejszy etap długiej walki o DOKTRYNĘ zakończył Św.Augustyn, adaptując dla potrzeb chrześcijaństwa filozofię PLOTYNA, przedstawioną w ENEADACH. Nie miejsce tu na przedstawianie historii chrześcijaństwa, lecz miejsce na podkreślenie, że PODWAŻANIE DOGMATÓW I DOKTRYNY JEST IRRACJONALNE

Grzebanie stricte w historii jest bezsensowne, bo to, co nawet wydaje się pewne - nim nie jest, ale przede wszystkim dlatego, że WIARA nie potrzebuje pewników lecz CHĘCI uznania doktryny i autorytetów ją głoszących. Począwszy od BOGA, którego istnienie jest „podejrzane”, bo, jak mówi KOŁAKOWSKI, „podejrzana” jest WIELOŚĆ DOWODÓW NA JEGO ISTNIENIE. Gdyby istniał JEDEN przekonywujący DOWÓD, reszta byłaby zbędna. Poprzez EXODUS i plagi egipskie, nie odnotowane przez kronikarzy, aż po narodziny Jezusa nic nie jest udowodnione. I dobrze, bo to nam NIEPOTRZEBNE.

Faktograficznie, nie znamy ani daty urodzenia Jezusa, ani daty Jego śmierci. Nie wiemy, czy nauki pobierał u esseńczyków, jak Jan Chrzciciel, czy u faryzeuszy. Wszystko to są zbędne dociekania, bo wypracowana przez dwa tysiąclecia DOKTRYNA oparta na wybranych EWANGELIACH JEST W PEŁNI SATYSFAKCJONUJĄCA, a istotą jej jest, że BÓG przekazał nam swoje SŁOWO /LOGOS/, czyli jedynego Syna, poprzez INKORPORACJĘ W JEZUSA /a Słowo Ciałem się stało/. I tego SŁOWA niech wierni uważnie słuchają, niech Nim się w życiu doczesnym kierują, a dzięki Męce Pańskiej.......

Nie zgadzam się na naruszanie WSPÓLNEGO DOBRA jakim jest DOKTRYNA CHRZEŚCIJAŃSKA, w imię której popełniono również wiele zbrodni, gdyż jest ONA niezaprzeczalnie naszym, europejskim DZIEDZICTWEM. Przeto wielce podejrzane pomysły Saramago czy też Coetzee /p.”Dzieciństwo Jezusa”/ nie powinny być przychylnie oceniane.

Saramago drwi z czytelnika, czyli m.in. ze mnie wciskając „kit” /str.70-71/;

„...to Józef, a kobieta dżwigająca brzuch pod brodą ma na imię Maria, oboje zdążają do Betlejem, aby stanąć tam do spisu... ..z ŁATWOŚCIĄ można tu znależć Józefów i Marie, ..rzec można za rogiem... ..nie byłoby niczym NADZWYCZAJNYM, gdyby w tym czasie i w tych okolicach urodziło się jednocześnie, po dwóch stronach ulicy albo pola, dwoje dzieci tej samej płci, męskiej.. ..nawet jeślibyśmy.. ..nadali im to samo imię Joszua, czyli Jezus..” /podkr.moje/

Pomijając niskie prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, zapytajmy: dlaczego mielibyśmy to rozważać. Przecież tu nie chodzi o FAKTY, lecz o CHORY POMYSŁ autora.

Panie Saramago! Ludzie wierzą w Niepokalane Poczęcie, wierzą w Jezusa - JEDYNEGO SYNA Marii, w imię czego robisz im zamęt w głowach? Skoro juz ślepych umazałeś w odchodach, Marię i Józefa obarczyłeś dziewiątką bachorów, skąd weżmiesz pomysł na następną książkę ?

Kogo nie przekonaly argumenty „doktrynalne”, zapraszam na stronę 11, gdzie autor filozofuje:

„..albowiem Dobro i Zło same w sobie nie istnieją. Każde z nich jest wtedy, gdy drugiego nie ma..”

Filozofów, teologów, jak i fizyków powalił paroksyzm śmiechu, a Ockhman sięgnął po swoją słynną brzytwę. No i Lord Kelvin w grobie się poruszył. Bytem jest DOBRO, jak i CIEPŁO.
Zimno nie jest bytem......