Sunday, 3 September 2017

Marcel WOŹNIAK - "Biografia Leopolda Tyrmanda"

Marcel WOŹNIAK - „Biografia Leopolda Tyrmanda”
„Moja śmierć będzie taka, jak moje życie”

Marcel Woźniak (ur. 1984) stanął przed niezwykle trudnym zadaniem, bo napisanie obiektywnej biografii postaci tak kontrowersyjnej jak Tyrmand, nikogo nie zadowoli. Jedni powiedzą, że ich idola oczernia, a drudzy - że wybiela.
Sam, mimo, że zaliczam się do jego fanów (bo „Zły”, bo „Filip”, bo „Opowiadania..”, bo jazz, bo bikiniarskie kolorowe skarpetki), w recenzji „Opowiadań wszystkich”, pisałem:
„....Nie zgadzam się z mitem o jakimś szczególnym prześladowaniu Tyrmanda w PRL-u, a nawet wręcz przeciwnie... ...„Zakaz paszportowy”, czy „zakaz publikacji” był powszechny i dotyczył i Kisiela, i Urbana.... ...Tyrmand przestał drukować w „TP”, bo Turowicz podpadł i „TP” przejął „Pax” (marzec 53), a równo rok po tym (kwiecień 54), „Czytelnik” podpisał z Tyrmandem umowę na „Złego” (wydane w 55 !!!). W 1958 r wydał zbiór „Gorzki smak...”, a w 1961 „Filipa”. Jakaś niezdrowa moda w Polsce panuje: beneficjenci PRL-u byli prześladowani, a klakierzy „zbrodniczego systemu” oddawali legitymacje partyjne. A po co je brali?"

Jak pisać biografię czołowego beneficjenta PRL, przedstawiciela elit żydowskich, który w notce wydawniczej do swojej "Cywilizacji komunizmu", ktorej nota bene nawet "The New Yorker" nie chciał wydać, mimo zapłacenia honorarium, pisze:

".....Życie w komunizmie jest piekłem, ale nie dla wszystkich. Jest piekłem dla ludzi dobrej woli. Dla uczciwych. Dla rozsądnych. Dla chcących pracować z pożytkiem dla siebie i dla innych. Dla przedsiębiorczych. Dla tych, którzy chcą coś zrobić lepiej, wydajniej, ładniej. Dla tych, którzy chcą rozwijać, wzbogacać, pomnażać. Dla wrażliwych. Dla prostolinijnych i skromnych. Natomiast dobrze prosperują w komunizmie głupcy nie dostrzegający własnej marności i śmieszności. Doskonale powodzi się służalcom, oportunistom i konformistom; wiedzie im się tym lepiej, że mogą nie robić nic, albowiem i tak nie sądzą, że należy coś robić w zamian za serwilizm ? czują się zwolnieni z wszelkiej odpowiedzialności co wzmaga ich znakomite samopoczucie" .

Święta prawda; tylko, kto ją glosi??!! Wyjątkowy tupet!! Gdyby kogoś interesowała moja recenzja, to na LC lub pod adresem: http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=Tyrmand++Cywilizacja++komunizmu

Niestety, Woźniak napisał biografię skrajnie subiektywną, zupelnie niepotrzebnie wybielającą Tyrmanda, czego on nie potrzebuje, bo jego umiejętność przeżycia jest fascynująca i nie zraża jego licznych fanów.

Woźniak mówi w wywiadzie na stronie:
http://dzieje.pl/ksiazki/moja-smierc-bedzie-taka-jak-moje-zycie-nowa-biografia-leopolda-tyrmanda

".....Tyrmand systematycznie spychany był pod ścianę. Wykorzystał odwilż, napisał "Złego" i "U brzegów jazzu", zorganizował festiwale jazzowe. Ale był dla władz niewygodny, więc zaczęto go ośmieszać i deprecjonować. Robiono z niego faceta od panienek i kolorowych skarpetek. Dzisiejszy mit Tyrmanda jest tego pokłosiem... ...Wyjechał z Polski, gdy miał dość i władzy, i stołecznych salonów...."

Nieprawda!! Jego bestseller "Zły" został wydany (1955) i święcił triumfy na ponad rok przed "odwilżą". Tyrmand wyjechał z Polski za "późnego Gomulki", w 1965, a w ostatnich latach ten "gnębiony" twórca publikował: w 1957 "Gorzki smak czekolady Lucullus" oraz "U brzegów jazzu", w 1961 – "Filipa" oraz dramat "Polacy, czyli pakamera" ("Dialog, nr 6); w 1963 – "Niebo – projekt scenariusza" ("Dialog nr 6") - a w 1964 - odcinki skandalizującego "Życia towarzyskiego i uczuciowego" w tygodniku "Kultura". Ponadto w 1963 był scenarzystą w "Naprawdę wczoraj" Rybkowskiego.
Jak na prześladowanego - nieźle.
Mania, inaczej zaklamanie, o walce z komunizmem przekroczyło już wszelkie granice przyzwoitości.
A książce Woźniaka daję 6 gwiazdek, by czytelników nie odstraszyć od idola moich młodych lat, niesamowitego bikiniarza i jazzmana Tyrmanda.