Tuesday, 10 January 2017

Irena KROŃSKA - "Sokrates"

Irena KROŃSKA - "Sokrates"

O Sokratesie będzie, lecz zacząć trzeba od autorki, a właściwie od małżeństwa Krońskich, wybitnych uczonych, których pogrzebało jedno zdanie przytoczone poniżej.
W recenzji "Rodzinnej Europy" Miłosza pisałem:
"...Najciekawszy esej w tym zbiorze pt „Tygrys” jest kontynuacją „Zniewolonego umysłu”, czyli opluwaniem ludzi, a tym razem Krońskich, stojących intelektualnie dużo wyżej nad Miłoszem...."

Ten "Tygrys" to:
(Juliusz) Tadeusz Kroński (1907 -1958), filozof i historyk, wybitny heglista - "Rozważania wokół Hegla, profesor UW, uważany za ojca duchowego tzw. warszawskiej szkoły historyków idei, stworzonej przez jego uczniów: Kołakowskiego, Baczkę, Pomiana i in., uczeń Kotarbińskiego i Tatarkiewicza, kolega Kotta i Micińskiego (którego żona wyszła późnij za Kenara), Żyd po ojcu Aleksandrze Ferdynandzie, warszawskim adwokacie, autor trafnej sentencji z 1948 r.:
"„To nie komunizm i nie Polska dzisiejsza są temu winne, że ludzie źle piszą. Winę za to ponoszą po prostu sentymentalizm i romantyzm”

Irena z d. Krzemicka (1915- 74), Żydówka, filozof, filolog klasyczny, tłumaczka, studiowała we Lwowie w latach 1933 -39, filologię klasyczną pod kierunkiem Ryszarda Gasińca oraz filozofię pod kierunkiem Romana Indargena. Działała wraz z mężem w ruchu oporu, a po upadku Powstania Warszawskiego; wywieziona do obozu w Niemczech, zbiegła do Francji. Po powrocie do Polski w 1949, była kierownikiem redakcji i sekretarzem komitetu redakcyjnego wydawanej przez PWN „Biblioteki Klasyków Filozofii”, w ramach której wydano omawianą pracę. Czystki marca 1968 zmiotły ją, jak wielu innych uczonych pochodzenia żydowskiego

Kto dzisiaj o Krońskich pamięta? A jeśli, to negatywnie. Z powodu jednego zdania. I to jest najbardziej kontrowersyjna sprawa, której do końca nie potrafię wyjaśnić. Wybitny uczony, Żyd Kroński został w Polsce znienawidzony za słowa:
„...My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji"

Tylko, że tych słów użył w p r y w a t n y m liście do „przyjaciela” Czeslawa Miłosza z dnia 7 grudnia 1948, czyli p r z e d powrotem do Kraju. Warto też przytoczyć kontekst, w którym te słowa zostały napisane:
"Kto daje nam gwarancję, że ten ustrój, który umożliwia wolność i postęp, przejdzie przez wszystkie niebezpieczeństwa? Na kim się opieramy? Górnicy, część robotników i nawet Żydów (myślę, że nie więcej jak 20%). Że większość jest jeszcze przeciw nam, to dlatego mamy zrezygnować z takiej szansy historycznej. No więc i ja czasem celowo daję się ponieść temperamentowi: My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji"

Ja uwielbiam Miłosza za "Traktat teologiczny" i parę innych rzeczy, lecz pamiętam obraz "przyjaciół" - Andrzejewskiego, Borowskiego, Putramenta i Gałczyńskiego ze "Zniewolonego umysłu". Pamiętam konflikt z Herbertem o "Chodasiewicza" i dołączam tragedię Krońskich.

Wydaje mnie się, że skorzystanie przeze mnie z okazji, by przybliżyć Państwu to wybitne, zasłużone dla nauki i kultury polskiej małżeństwo, co nieco zapomniane, jest w pełni uzasadnione.

Teraz już mogę przejść do Sokratesa (470 - 399), a z nim też trochę spraw do wyjaśnienia. Bo niby byłem wychowany w kulcie dla niego, bo wisiał w „gabinecie” mego Ojca pospołu z Lelewelem (!?), to wcześnie uległem modzie wychwalania ucznia jego – Platona (427 - 347), kosztem Mistrza, a przybywszy w ”wieku męskim” do Kanady, przekonałem się wnet o modzie, na tym kontynencie, na „ucznia ucznia” czyli Arystotelesa (384 – 322). Aby jeszcze bardziej sprawę skomplikować, sam na stare lata gustuję w Plotynie (204 – 270) ze względu na jego Jednię.

Krońska genialnie „systematyzuje” filozofię już od pierwszej strony (s. 7):
„W historii filozofii greckiej Sokrates występuje jako postać centralna i przełomowa. Myślicieli, którzy działali przed nim, od Talesa do Anaksagorasa, a nawet współczesnych mu sofistów, nawet Demokryta, który przeżył go zapewne o trzy dziesięciolecia, lecz z nim się nie zetknął, określa się mianem przedsokratyków. Natomiast wszystkie szkoły późniejsze, od początku IV stulecia p.n.e. do schyłku starożytności, nazywane są postsokratycznymi.....”

Najbogatszym źródłem wiedzy o Sokratesie są Dialogi Platońskie, które Platon zaczął pisać kilka lat po śmierci swojego mistrza. Platon w ogóle dużo pisał i w tym jest cały ambaras, bo do dzisiaj nie wiemy, które myśli są Sokratesa, a które Platona włożone w usta Sokratesa. Oprócz szlachetnej apologii nauczyciela mamy chęć propagowania swoich odważnych myśli pod uznanym autorytetem.

Ciekawy wywód Krońska konkluduje (s. 17):
..Podstawą rekonstrukcji postaci i nauki Sokratesa musi być - jak się wydaje - przekaz Platoński, ale przekaz ten nie może być przyjęty w całości i bezkrytycznie....”

Konstrukcja książki jest znakomita: w pierwszej części biograficznej, autorka umieściła również kamienie milowe nauki Sokratesa, w tym specjał dla mnie - logos, dialogos i daimonion.

Wikipedia:
Logos (gr. λόγος) – pojęcie w starożytnej filozofii europejskiej, a także retoryce i teologii judeochrześcijańskiej. Pochodzi od greckiego λέγω (lego, "mówię") i bywa zwykle tłumaczone na język polski jako "słowo", choć istnieje też osobny termin
leksis (λέξις), pochodzący od tego samego czasownika, oznaczający "słowo" w zwyczajnym, gramatycznym sensie. Logos jest terminem oznaczającym wewnętrzną racjonalność i uporządkowanie czegoś: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu. W filozofii chrześcijańskiej bywa utożsamiany z wypowiedzianym przez Boga Słowem, z którego wywodzi się świat, a czasem również z Jezusem Chrystusem
Daimonion (z gr daimōn) (Bóg: bóstwo; demon) – w filozofii starożytnej – głos bóstwa, sumienie, ostrzegawczy głos wewnętrzny. Jego działanie sprowadzało się wyłącznie do odradzania czynienia złych rzeczy i podejmowania błędnych decyzji, nigdy natomiast nie doradzał ani nie sugerował niczego.

Druga część, od strony 131 do 245, to „Wybór pism o Sokratesie” z fragmentami największych dzieł przede wszystkim Platona, lecz również Ksenofonta, Arystofanesa, Diogenesa i Plutarcha. Na podstawie innych wydań greckich filozofów, mam podstawy, by sądzić, że wszystko tłumaczyła Krońska!!! Do tego świetny skorowidz autorów i postaci historycznych.

Proszę Państwa, mam w ręku wielostronicowe wydania PWN, notabene w tłumaczeniu Krońskiej i to „Wiedzy Powszechnej” z 1985 liczące zaledwie 265 stron. To jest perełka szczególnie dla czytelników rozpoczynających przygodę z filozofią,

Zapewniam, że język i przejrzystość formy umożliwiają lekturę każdemu. Warto spróbować!!