Wednesday, 31 August 2016

Tadeusz BOY Żeleński - "Reflektorem w mrok"

Tadeusz BOY ŻELEŃSKI - "Reflektorem w mrok"

To już dziewiąta pozycja Boya recenzowana przeze mnie (dotychczas 5x10; 9; 2x8), a dochodzą jeszcze przekłady. Tym razem mam problem, bo w wykazie "Dzieł" Boya w Wikipedii mamy:
Reflektorem w serce (Wrażenia teatralne) (Warszawa 1934)

Tymczasem tutaj dostaliśmy antologię zawierającą dzieła Boya na przeróżne tematy, lecz wrażeń teatralnych - niewiele. Ponadto znalazły się tu również artykuły wydane pośmiertnie. Wniosek wyciągam prosty: autor opracowania i wstępu, Andrzej Z, Makowiecki tytuł zapożyczył. Oczywiście nic nie mam przeciwko lecz to się wiąże z następną uwagą, że w skład tej grubej antologii weszły utwory publikowane wcześniej jako utwory samodzielne. Również przeciw temu nic nie mam, ino jedynie zaznaczam, że ja je już recenzowałem ("Dziewice Konsystorskie", "Piekło kobiet", "Nasi okupanci" czy "Flirt z Melpomeną")

Zaczynam od świetnego „wstępniaka” Makowieckiego pt „Boy - publicysta”., w którym tak charakteryzuje jego publicystykę społeczną (s.9):
„Publicystyka społeczna Boya objęła zasięgiem trzy zespoły zagadnień, sygnowane tytułami trzech kolejnych książek; reforma prawa małżeńskiego („Dziewice konsystorskie”), regulacja przyrostu naturalnego i stosunek prawa do przerywania ciąży („Piekło kobiet”) oraz supremacja kleru i ofensywa świadomości klerykalnej („Nasi okupanci”)....”.

Parę stron dalej, ciągnąc wątek kleru Makowiecki cytuje Boya (s. 17):
„Jednoznaczne zaś sformułowanie funkcji owej kasty dopowiedziane zostało przez Boya w 'Post scriptum' do 'Naszych okupantów':
'Dopóki w Polsce będzie można wykrzykiwać wzniośle: Bóg i religia tam, gdzie w gruncie chodzi o władzę i o pieniądze - dopóty kasta wyodrębnionych z życia dzikusów będzie regulatorem najdonioślejszych spraw społeczeństwa, z jego największą szkodą'...”

I pomyśleć, że Boy pisał te słowa prawie 100 lat temu. 

Poza publicystyką recenzowaną przeze mnie przy wspomnianych, osobnych wydaniach, zwracam uwagę Państwa na niezmiernie ciekawe eseje o Przybyszewskim, począwszy od „Cichego jubileuszu”. Przybyszewskiego uważano za demoralizatora, więc Boy analizuje to słowo (s. 61 – 62):
„.....jeżeli słowo 'moralizator' jest w literaturze pojęciem najbardziej okrzyczanym, w takim razie przeciwieństwo jego - de-moralizator - musi być pojęciem zaszczytnym. Coś tak - jak infekcja i dezynfekcja, maskować i demaskować...”
Demiurg Przybyszewski, stworzył krakowską bohemę, niepowtarzalny intelekt, a do tego pijak i dziwkarz nieustannie bez grosza. Jest to wspaniała okazja poczytać coś niecoś o nim od najbardziej kompetentnej osoby'
Doszedłem do wniosku, że bez sensu byłoby przedrukowywanie moich cząstkowych recenzji, a gdyby je kogoś z Państwa zainteresowały to podaję adresy na moim blogu:.
http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=Tadeusz++Boy
Bez problemu wyświetla się 7 najciekawszych.
Miłej lektury! Oczywiście na długie wieczory, bo „odfajkować” tzn czytać naraz całość to bezsens. Każdym jednym felietonem trzeba się podelektować. .