Tuesday, 2 August 2016

E. L. DOCTOROW - "Witajcie w Ciężkich Czasach"

E. L. DOCTOROW - "Witajcie w ciężkich czasach"

Doctorow (1931 - 2015) miał na pierwsze imię Edgar, ku czci E. A. Poe, a w jedynej jego książce przeze mnie dotychczas recenzowanej i nagrodzonej 10 gwiazdkami - "Rezerwuar" ("The Waterworks" - 1994 r.) mamy atmosferę, właśnie rodem z mistrza grozy. Teraz jest inaczej. Na podstawie anglojęzycznej Wikipedii:
"Welcome to Hard Times'" to jego debiut z 1960, w którym akcja przebiega w małej osadzie nazwanej Ciężkie Czasy leżącej w Dakocie, gdzie pojawia się bezwzględny bandzior "The Bad Man from Bodie" terroryzujący mieszkańców z użyciem gwałtów, morderstw i podpaleń. Ci co przeżyli wkładają wysiłek w odbudowę osady. Głównym tematem opowiadania jest relacja między poszczególnymi postaciami a złem, którego wyrazem jest strach przed bandziorem. Recenzent the New York Times relacjonuje podobieństwo do "Jądra ciemności" Conrada.
Recenzentowi NYT gratuluję; strzał w dziesiątkę! Pozornie mamy do czynienia z westernem, lecz nie ma tu superbohatera, najczęściej odważnego szeryfa, który samotnie walczy ze Złem; nie ma też solidarnej zwartej społeczności zjednoczonej w przeciwstawieniu się Złu. Dlatego nazwano to opowiadanie antywesternem, w którym burmistrz jest tchórzem, a każdy mieszkaniec myśli wyłącznie o sobie. Presja zagrożenia dezintegruje społeczność, a odwaga jeśli się pojawia to wyłącznie jako efekt desperacji. Ta tematyka powoduje, że w trakcie lektury, poza wymienionym wyżej „Jądrem ciemności”, wspominałem Holocaust, jak i Sodomę, a także Księgę Hioba.
Oczywiście, można odczytać tylko wierzchnią fabularną warstwę i o tej lekturze zapomnieć. Można też zauważyć poniższe słowa (s. 28):
„- Prawda jest taka: jeżeli nie zrujnuje człowieka susza albo wichura, to przyjedzie pijany diabeł z rewolwerem w szponach i go wykończy”
…. i rozważać utwór jako autorską wersję odwiecznej walki Człowieka ze Złem. Determinacja zhańbionego burmistrza w podniesieniu się z upadku i podjęcia walki o swoją godność jest wynikiem świadomości hańby; dlatego też nie może on opuścić miasteczka z innymi bez jej zmycia.

Nie mogę ujawniać szczegółów, by nie zepsuć Państwu tej znakomitej lektury. Powiem tylko że równolegle obok walki ze złem toczy się gra między mężczyzną - żadnym rehabilitacji a kobietą -jego wyrzutem sumienia. Książka, mimo, że to debiut, jest bardzo dojrzała i autor pozostawia czytelnikowi dużą skalę interpretacji. Ja, po długim zastanowieniu, skłaniam się do inspiracji Doctorowa Księgą Hioba, a wsparcie dla takiej interpretacji znajduje na ostatniej stronie książki (s. 173):
„...Za pierwszym razem uciekłem przed Złym, za drugim stawiłem mu czoło, ale obydwa razy przegrałem. Cokolwiek bym nie zrobił, przegrać musiałem...”
Jeszcze jedna uwaga: nazwisko "The Bad Man from Bodie" poznajemy już na 43 stronie - Clay Turner; mimo to Doctorow nie używa nazwiska, lecz określenia "Zły", bo nie chodzi o pojedynczego człowieka, lecz WSZECHMOCNE ZŁO, z którym najczęściej przegrywamy.
Oczywiście 10 gwiazdek!!