Monday, 15 August 2016

Jerzy ANDRZEJEWSKI - "Popiół i diament"

JERZY ANDRZEJEWSKI - "Popiół i diament"

Kontrowersyjny temat, autor o ewoluujących, delikatnie nazywając, poglądach, "ciężkie czasy", film Wajdy, a do tego lektura szkolna. Więcej trudności w pisaniu recenzji trudno sobie wyobrazić. W tej sytuacji rzucam parę uwag "nieuczesanych" by Państwa zainteresować. Żeby jasnym był mój stosunek do książki, oświadczam, że nie zgadzam się z Marią Dąbrowską, nota bene zhańbioną listem kondolencyjnym po śmierci Stalina, która pisze ("Dziennik 1945 -56, t. I, str. 260): „Popiół i diament” to....
„...paszkwil na młodzież polską, na Polskę w ogóle, nazywany powszechnie 'Gówno i zamęt'...”

Nie pamiętam z przyczyn zrozumiałych (rocznik 1943) druku tego utworu w odcinkach w „Odrodzeniu” pod tytułem „Zaraz po wojnie”, ani reakcji społeczeństwa na pierwsze wydanie w 1948, które nota bene Andrzejewski nieustannie poprawiał do 1954 roku. Wydaje mnie się, że Andrzejewski odważył się za wcześnie na poruszanie tematów wymagających dystansu i dlatego poddano jego utwór totalnej krytyce i to z obu stron. Przyznaję się, że ja najpierw obejrzałem film Wajdy z 1958, a dopiero wówczas przeczytałem książkę. Ze względu na Andrzejewskiego autorstwo scenariusza nie ma potrzeby rozdzielania filmu i książki.
Połączenie talentu Andrzejewskiego i Wajdy plus plejada świetnych aktorów przyniosło wielki sukces, a film stał się hitem światowym. Na co wtedy zwracano uwagę? Po pierwsze: tytuł książki i filmu został powszechnie zinterpretowany jako wredny, że AK utożsamione ze Zbyszkiem - Maćkiem ginącym na śmietniku, to „popiół”, a nowa „władza” ze Szczuką to „diament”. Trzeba zrozumieć, że nieliczni czytali książkę, a nieliczni z tych nielicznych zauważyli i zrozumieli motto książki z Norwida tłumaczące tytuł:
„Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,/ Wokoło lecą szmaty zapalone;/ Gorejąc nie wiesz, czy Stawasz się wolny,/ Czy to, co twoje, ma być zatracone?/ Czy popiół tylko zostanie i zamęt,/ Co idzie w przepaść z burzą? – czy zostanie/ Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,/ Wiekuistego zwycięstwa zaranie..."
Reszta związana jest z filmem: kultowa scena z zapalaniem alkoholu w lampkach, sam Cybulski (1927 -1967) - polski James Dean (1931 -1955) i zapomniany dziś Jerzy Jogałła (ur. 1940), filmowy syn Szczuki, w którym wiele nastolatek upatrywało Jamesa Deana, a nie w Zbyszku.
Czytając książkę należy pamiętać że została napisana i opublikowana w okresie szalejącego stalinizmu, bo to wiele tłumaczy i znacznie podnosi jej wartość. Wydaje mnie się istotne podkreślenie, że całe przedsięwzięcie pilotował osobiście Borejsza (oryg. Goldberg, rodzony brat ubeckiego kata Różańskiego), który zlikwidował analfabetyzm w Polsce i sprawił, że książki trafiły „pod strzechy”. Takie to dziwne i pokręcone były czasy.
Oczywiście, pozostaję przy zdaniu sprzed 58 lat, że i książka, i film to arcydzieła!!!