Friday, 19 August 2016

Michał BUŁHAKOW - "Biała gwardia"

Michał BUŁHAKOW - "Biała gwardia"

Napisana w latach 1922-24, a że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia przypomnimy fragment życiorysu Bułhakowa, kijowskiego inteligenta; wg Wikipedii:
"Podczas przechodzenia Kijowa z rąk do rąk z różnych powodów – jako ochotnik lub zmobilizowany, lub zbieg, lub jeniec – trafiał do oddziałów wojskowych walczących stron: bolszewików, Ukraińskiej Republiki Ludowej, białych. Na przełomie października i listopada 1919 r., pełniąc służbę lekarza wojskowego 3. Tieriekskiego Pułku Kozackiego, ewakuował się na północny Kaukaz i trafił do Władykaukazu...."

Wszyscy walczą ze wszystkimi, lecz Bułhakow zionie szczytową nienawiścią i pogardą do "wspólnika" Piłsudskiego - Petlury. Warto chyba wiedzieć o kim się czyta, więc przypomnijmy słowa skonfundowanego Piłsudskiego, gdy Petlura przegrał walkę o wolną Ukrainę. Według: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1505014,1,pakt-pilsudski-petlura.read
".....15 maja 1921 r. Józef Piłsudski, stanąwszy przed internowanymi w Szczypiornie żołnierzami ukraińskiej armii, powiedział: "was przepraszam, panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być”....."

Petlura zły, bolszewicy również, pozostaje złudna wiara w dalekiego Denikina, lub kolaboracja z uciekającymi Niemcami. Niezbyt komfortowa atmosfera. Ze względu na, delikatnie to nazywając, braki w obecnym nauczaniu historii polecam lekturę w Wikipedii hasła Petlura, i nie tylko o Symonie, lecz i o jego młodszym bracie, Oleksandrze, oficerze kontraktowym Wojska Polskiego. Bo, z naszego, polskiego punktu widzenia, książka jest wredna, a zawłaszczanie ukraińskiego patriotyzmu przez „hetmańskich” Turbinów niczym nie uzasadnione.

Ze względu na moje opinie o Bułhakowie, systematycznie odmienne od political correctness, oddaję głos Wikipedii:
"Akcja powieści rozgrywa się w Kijowie w grudniu 1918. Rodzina Turbinów żyje jeszcze wspomnieniami o matce – Annie Władimirownie, której pogrzeb niedawno się odbył. Na Ukrainie władzę sprawuje hetman Pawło Skoropadski, ale jego rządy opierają się na sile niemieckich wojsk stacjonujących jeszcze na tych terenach po zakończeniu I wojny światowej. Zaczyna się jednak powszechny chaos. Niemcy wycofują się, a pod miasto podchodzą oddziały Strzelców Siczowych Petlury. Na północy i wschodzie panują bolszewicy Tylko nad Donem organizuje się "biała" armia gen. Denikina. Na wieść o upadku Skoropadskiego i wycofaniu się Niemców Siergiej Talberg, oficer hetmański, ucieka do Berlina. Jego żona Helena oraz jej bracia Nikołka i Aleksiej pozostają w Kijowie. 14 grudnia bracia postanawiają poprzeć hetmana i zaciągają się do jego armii. Nie wiedzą, że to już ostatnie godziny jego władzy. Wiedzą natomiast, że miasta trzeba bronić przed Petlurą. Wywiązuje się krótka i nierówna walka, w której hetmańskie oddziały ponoszą klęskę, nie wiedząc nawet, że wódz je opuścił i uciekł w przebraniu niemieckiego majora. Nikołka idąc za rozkazem dowódcy ucieka przed nadchodzącymi wojskami Dyrektoriatu i chroni się w domu. Również Aleksiej dociera do domu. Jest ranny. Wkrótce zapada również na tyfus. W domu Turbinów chroni się też kilku przyjaciół, którzy też pragną przeczekać nawałnicę historii. Po 47 dniach wojska Petlury muszą opuścić Kijów. Władzę przejmują bolszewicy....
...W książce bardzo plastycznie opisana jest bitwa o Kijów między oddziałami wiernymi hetmanowi a armią Petlury. Autor umiejętnie oddaje atmosferę niesamowitego zamętu panującego w wojsku Skoropadskiego, realistycznie opisuje ucieczkę hetmana oraz bardzo sugestywnie ukazuje zwykły ludzki lęk. Wiele miejsca poświęca analizie przeżyć i przemyśleń bohaterów. Często mamy do czynienia z retrospekcją. Ciekawa jest analiza wydarzeń towarzyszących budzeniu się świadomości narodowej na Ukrainie oraz ocena tego od strony przedstawicieli rosyjskiej inteligencji, którzy zamieszkują Kijów od pokoleń, a teraz czują się niechciani i wyobcowani."
Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby w ostatnim zdaniu podmienić "rosyjskiej" na "polskiej", a "Kijów" na "Lwów".
Zdzisław Pietrasik na polityka.pl zauważa:
"Ale z powieści już nie dowiemy się, jakie były dalsze losy rodziny Turbinów."
Nie szkodzi. Można przypuszczać, że czuliby się prześladowani, jak autor.
Bułhakow dostał dotychczas ode mnie 7, 7, 6, 5, więc dołożę jeszcze jedną siódemkę, lecz głównie, by nie toczyć bojów o pietruszkę, bo naprawdę nie ma o co. Zaznaczę tylko, że książka nietypowa dla Bułhakowa, no i, że w tej materii bardziej mnie przypadł do gustu choćby niedawno recenzowany Babel.