Monday, 8 August 2016

Kurt VONNEGUT - "Matka noc"

Kurt VONNEGUT - "Matka noc"

Vonnegut najwyższą samoocenę A+ dał trzem swoim książkom: "Rzeźni.." (1969), "Kociej kołysce" (1963) i najwcześniejszej "Matce nocy" (1961). Tamtym dałem po 10 gwiazdek a tej pokaże najbliższa przyszłość.
We wprowadzeniu Vonnegut podaje morał płynący z tej książki:
"Jesteśmy tym, kogo udajemy, i dlatego musimy bardzo uważać, kogo udajemy"

Nie sądzę; byłoby zbyt komfortowo, gdybyśmy byli odbierani w myśl naszych życzeń i starań. Cały ambaras w tym, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć oceny nas przez innych. Momentalnie przypominamy sobie tragiczne polskie historie, gdy dziewczynie towarzyszącej Niemcom z rozkazu Państwa Podziemnego, golono głowę z powodu niewiedzy o jej misji. U Vonneguta wszystko jest bardziej zagmatwane, bo też rozważa więcej opcji.

Sądzony w Izraelu, z własnej woli, Howard W. Campbell jr, pracując dla hitlerowskich Niemiec, zdradzał je z amerykańskim wywiadem, lecz o tym wiedzą nieliczni. Zachodzi pytanie czy ewentualne ujawnienie tej zdrady wystarczy do jego usprawiedliwienia przed izraelskim sądem? Kto o niej poświadczy? A przed amerykańską opinią publiczną? I tu zaczynają się schody, bo nie ma jednej „opinii publicznej”. Społeczeństwo amerykańskie to jest bliżej nieokreślona masa, której fragmenty różnią się skrajnie poglądami. To świetna okazja, by przedstawić je w formie groteski, w której absurd ujawnia się przede wszystkim w tożsamości poszczególnych postaci. Poza postmodernistyczną satyrą znalazłem, jak sądzę, credo autora (s. 178):
„ - Jest mnóstwo rzeczy, o które warto walczyć, ale nie ma żadnego powodu, żeby ślepo nienawidzić i wyobrażać sobie, że Bóg Wszechmogący nienawidzi razem z tobą. Gdzie jest zło? To ta niemała część każdego człowieka, która chce nienawidzić bez ograniczeń, która chce nienawidzić i mieć Boga po swojej stronie. To ta część każdego człowieka, dla której wszelka forma brzydoty jest tak pociągająca.
- To ta skretyniała część każdego z nas, która feruje wyroki, wymierza kary i dąży do wojny....”

Vonnegut, jak pisałem, dał A+ trzem swoim książkom, a ja je oceniłem na 10 gwiazdek. Niestety czytałem je wbrew chronologii, a ona jest ważna, bo doświadczenie z omawianej, pomaga mu przy pisaniu, dwa lata później „Kociej kołyski”, a te stosunkowo krótkie perełki, dodają mu odwagi przy pisaniu, sześć la później arcydzieła jaką jest „Rzeźni...”.