Saturday, 10 September 2016

Seweryn GOSZCZYŃSKI - "Dziennik Sprawy Bożej"

Seweryn GOSZCZYŃSKI - "Dziennik Sprawy Bożej"

Seweryn Goszczyński (1801 – 1876) - poeta, pisarz, no i oczywiście patriota. Obecnie, przy omawianiu tej książki, istotne jest, że był czołowym członkiem grona mesjanistycznego Andrzeja Towiańskiego.
Nie wiem jak jest obecnie, lecz za moich czasów w szkole wstydliwie tylko wzmiankowano o "brzydkim" Towiańskim, co miał zły wpływ na naszego wieszcza Adama. A szkoda, bo to chyba najbarwniejsza postać XIX wieku.
Andrzej Tomasz Towiański (1799 – 1878) - polski ziemianin, filozof, przywódca religijny, charyzmatyczny przywódca "towiańczyków", organizacji zwanej też Kołem Sprawy Bożej, co wyjaśnia tytuł omawianej pozycji. Aby ułatwić lekturę tego dwutomowego dzieła posłużę się Wikipedią:

Koło Sprawy Bożej – sekta moralno-religijna, założona w Paryżu z inicjatywy Towiańskiego, działająca do 1878 roku. Towiańczycy wierzyli w nadejście nowej epoki, przybliżającej nadejście Królestwa Bożego na ziemi, doniosłą rolę narodu polskiego w procesie dziejowym, krytykowali również zinstytucjonalizowane formy religijne. Do Koła należało wielu przedstawicieli polskiej emigracji, m.in. Mickiewicz, Słowacki i Goszczyński.
Porównaj : polski mesjanizm. Idee Towiańskiego były połączeniem mistycyzmu z konkretnymi ideami politycznymi, odnoszącymi się bezpośrednio do sytuacji w Europie, do losu Polski i Polaków. Towiański odrzucał instytucję Kościoła w jej XIX-wiecznym kształcie. Domagał się kościoła wewnętrznego, duchowego. Dla patriotów polskich najbardziej kontrowersyjne były jego idee prymatu Sprawy Bożej nad sprawą niepodległości Narodu.
Niezłym wprowadzeniem w temat może być artykuł Bohdana Urbankowskiego na stronie:
http://j_uhma.republika.pl/towianski.html
Dwutomowe dzieło zamyka aneks liczący ponad 300 stron, który świadczy o rzetelności opracowania pod kierunkiem Zbigniewa Sudolskiego (współpraca: Wiesława Kordaczuk, Maria M. Matusiak), jak i o trudności lektury dla przeciętnego czytelnika.
Mimo atrakcyjności tematu (Towiański, brewerie seksualne) lekturze nie podołałem, gdyż sięganie do przypisów, które prowokowały do następnych z kolei poszukiwań, mnie zmogło, bo już wiek utrudnia mnie studiowanie zbyt obszernych dzieł. Pozostaje mnie żal, że wcześniej tej pozycji nie spotkałem, no i Państwu polecić, bo wydaje mnie się, że w dziedzinie Wielkiej Emigracji większość z nas ma poważne braki.