Thursday, 8 September 2016

Brzeziecki, Brunetko, Skoczylas - "WAŁĘSA -Ludzie - Epoka_

Andrzej BRZEZIECKI, Krzysztof BRUNETKO, Jerzy SKOCZYLAS, wspólpraca Witold BEREŚ - "Wałęsa - Ludzie - Epoka"

Przecieram oczy ze zdumienia, bo ten wspaniały album poświęcony najsławniejszemu Polakowi na świecie, wydany w 2005 roku, nie ma ani jednej opinii na LC, a ocena - 6 gwiazdek jest średnią trzech ocen. "Cudze chwalicie, swego nie znacie". To zemsta Kaczyńskiego bzdurami o Bolku aż tak pomieszała w głowach Polaków, że ze światowego kultu Lecha "WALESY", Polska się samo-wykluczyła.
Zakłamanie Polaków już nie wzbudza obrzydzenia, a jeno rechot z ich głupoty. Norwid opluwanie bohaterów przewidział.
Słyszę, jak to wszyscy walczyli z komuną, choć nawet takiego słownictwa nie było. Walczyli z "ustrojem", tylko, że ja żadnego nie spotkałem; ogólnonarodowy konformizm panował; każdy chciał żyć; natomiast nie da się zaprzeczyć, że jedna czwarta pracujących należała do "reżimowego" PZPR, nie mówiąc o przybudówkach - SD i ZSL. Nie da się zaprzeczyć, że każdy pracownik firmy zagranicznej lub placówki dyplomatycznej MUSIAŁ współpracować z "bezpieką", że każda prostytutka i każdy cinkciarz, a i wielu złodziejów, raporty składali, a każdy wyjeżdżający za żelazną kurtynę MUSIAŁ sprawozdanie do prowadzącego oficera zanieść. Jeśli nawet Wałęsa w jakimś momencie życia współpracował, to wskażcie mnie chociaż jedną osobę, która z takiego "zaproszenia" odważyłaby się nie skorzystać. O trzech dyżurnych więźniach politycznych doskonale pamiętam, tylko, że ich jeszcze łatwiej opluć niż Wałęsę. (O Michniku - paszkwile codziennie czytacie, Kuroń to mistrz indoktrynacji dzieci i młodzieży, bo drużyny "walterowskie", a Modzelewski, to Cyryl, podpadnięty i za ruskiego ojca, i za ojczyma reżimowego dyplomatę, czyli "resortowy dzieciak", i za 10 lat członkostwa w PZPR).
Dosyć wstępu, uhonorujmy autorów:
Andrzej Brzeziecki - wieloletni dziennikarz "mojego" TP, redaktor naczelny „Nowej Europy Wschodniej", autor książek o Białorusi, Ukrainie i Armenii otrzymał Nagrodę im. Jerzego Turowicza za wydaną w ubiegłym roku biografię Tadeusza Mazowieckiego.
Krzysztof Brunetko (ur. 1965) - W latach 1988–2005 był dziennikarzem związanym z "TP"; następnie przeszedł do "Polityki".
Jerzy Skoczylas (ur. 1954) - Pod koniec lat 80. pracował w polskiej sekcji BBC i w „GW”. W latach 90. związany był z RMF, był felietonistą w kilku czasopismach, m.in. „Press”. Pod koniec dekady ponownie publikował w „GW” - wspólnie z Witoldem Beresiem tworzy ł cykl satyrycznych felietonów,
Witold Bereś (ur. 1960) - W latach 1989-99 był dziennikarzem TP. Krótko był szefem publicystyki w TVP 1, tworząc i wprowadzając na antenę cykl „Rozmowy na koniec wieku”. W latach 1989–93 był korespondentem Rozgłośni RWE, a następnie blisko współpracował z radiem RMF.. W latach 2000–2007 był współpracownikiem, a następnie dziennikarzem GW.
A więc w dużej mierze towarzystwo z „mojego” „Tygodnika Powszechnego”.
Poza gorącym namawianiem Państwa do przeczytania tej RZETELNEJ książki pozostaje mnie przepisać fragment z okładki:
„....Henryk Jagielski... Opowiada: - Pokłóciłem się nawet o to z panią Anią Walentynowicz, bo ona ciągle mówi, że Wałęsę przywieźli motorówką. Prawda jest inna: ok. 10-tej, jak już trwał więc, podszedł do mnie jeden z kolegów i powiedział, że Wałęsa jest za bramą, Kazałem mu przeprowadzić go przez mur w okolicach stoczniowego szpitala. Po kilku minutach Wałęsa był już na wiecu i przemawiał (…). Klemens Gniech, który w 1970 roku uczestniczył w strajku w stoczni, a w 1980 był jej dyrektorem: „Jak awansowałem w stoczni, to we wszystkich informacjach, które docierały do dyrekcji stoczni, Wałęsa był określany jako niebezpieczny przeciwnik, pierwszy na liście wichrzycieli. On doprowadzał dyrekcję i esbecję do białej gorączki, bo się nie bał, a nie można go było zdegradować czy mu cokolwiek zabrać, bo był tylko robotnikiem.
W 2000 roku Sąd Lustracyjny orzekł, że „Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, że nie był agentem służb specjalnych PRL”....”
To tyle!!!