Saturday, 17 September 2016

Mervyn PEAKE - "Tytus GROAN"

Mervyn PEAKE - "Tytus Groan"

Peake (1911 -68) - brytyjski artysta, poeta i ilustrator. Najbardziej znany ze swojego dzieła "Gormenghast", którego pierwszą częścią jest omawiany "Tytus Groan". Według Wikipedii:
"...Jego dzieło porównuje się czasami do prac J. R. R. Tolkiena, choć surrealistyczne zacięcie w jego twórczości bliższe są tendencjom jakie znajdziemy w książkach Charlesa Dickensa czy Roberta Louisa Stevensona....".
Ogólnie toczy się czcza dyskusja czy jest to powieść gotycka czy nie. Niewiele mnie ta klasyfikacja obchodzi. Lecz z uśmiechem odnotowuję znalezione zakwalifikowanie do "gotyckiej fantasy".
Peake był przede wszystkim ilustratorem i chyba dzięki temu mamy plastyczny opis każdej postaci. Opis przerysowany, karykaturalny, poniekąd niezbędny dla całości, bo ona jest dla mnie groteską, krotochwilą, farsą.. Jakich określeń bym nie użył, to fakt faktem, że czytając poniższy fragment zwijam się ze śmiechu, a to dopiero strona 10:
„...Opuściwszy się nagle na kolana, umieścił prawe oko przy dziurce od klucza, a opanowawszy wahania głowy i błądzenie lewego oka (które wciąż próbowało przemykać po pionowej powierzchni drzwi), dzięki skupieniu mógł dostrzec, w odległości trzech cali od swego oka przy dziurce, oko nie będące jego okiem, które było nie tylko odmiennego koloru niż jego własne żelazno – marmurowe, ale znajdowało się, co jest bardziej przekonywające, po drugiej stronie drzwi. To trzecie oko, które wykonywało te same czynności co oko Rottcodda, należało do Flaya....”

Peake kpi ze wszystkiego, nawet z hrabiny; nie dość, że obarcza ją wariactwem z ptakami i białymi kotami, to śmieje się z jej chwili refleksji (s. 47):
„...Nie można było zgadnąć, czy hrabina myślała nad czymś głęboko, czy też była pogrążona w próżnej zadumie...”
Pozostałe opcje to myślenie powierzchowne (płytko) oraz pełna zaduma. Autor nikomu nie przepuści, a w przypadku bliźniaczek widzi problem w haftowaniu (s. 114):
„...Ataki epileptyczne.. ..praktycznie zamorzyły nas z prawej strony.. ..musiałyśmy haftować jedną ręką nasze makatki. - Tylko jedną ręką. To bardzo sprytne...”

Pośmiałem się za wsze czasy, lecz nic Państwu nie mogę przekazać, by nie psuć przyjemności płynącej z tej lektury, po którą niewątpliwie sięgniecie. Nie mogę nie wspomnieć o elementach surrealistycznych, których przykładem jest zastąpienie głowy nieboszczyka łbem cielaka.
Na końcu mamy posłowie tłumaczki Jadwigi Piotrowskiej, która ma przewagę nade mną m. jn. z powodu znajomości oryginału. I ona zwraca uwagę na charakter groteski, na obfitość „humoru angielskiego”, a przede wszystkim na brak podstaw do szufladkowania jako „gotyckiej fantasy”. Piotrowska, której zdanie podzielam, kończy podsumowaniem:
„....'Tytus Groan' jest „powieścią o życiu”, o pewnych niezmiennych cechach i problemach ludzkich, które równie dobrze można znaleźć w monotonnych domkach na przedmieściu Londynu, jak i w mrocznych korytarzach i komnatach wyimaginowanego zamku Gormenghast”

No właśnie, od posłowia proszę zacząć lekturę, bo poza „wyimaginowanym zamkiem..” żadnej „fantasy” ani „powieści gotyckiej” nie doświadczycie, więc po co rozczarowania, tym bardziej, że karykatura, groteska, surrealizm i absurd zapewniają świetną zabawę.