Wednesday, 21 September 2016

Anna SOBOLEWSKA - "Maski Pana Boga" Szkice o pisarzach i mistykach

Anna SOBOLEWSKA - "Maski Pana Boga" Szkice o pisarzach i mistykach

Nie wiem od czego zacząć, by tym z Państwa, którzy koligacji nie znają, nie zamieszać w głowie. Chyba najlepiej od fragmentu mojej recenzji Tadeusza Sobolewskiego "Dziecko Peerelu. Esej - dziennik" :
"...Przypomnijmy tu, że Sobolewski jest autorem bestselleru, biografii pt „Człowiek - Miron”, wydanej razem z „Tajnym Dziennikiem” Mirona, którego prawa autorskie należą do Anny i Tadeusza Sobolewskich, jako, że poetka Stańczakowa, towarzyszka Mirona, to jego teściowa...."

Powyższy cytat wydaje mnie się istotny, dla podkreślenia środowiska i zainteresowań autorki. Zacznijmy od niej samej (na podstawie Wikipedii):
Anna Sobolewska (ur. 1947) - eseistka, krytyk i historyk literatury; profesor od 2000 roku. Badała m.in. twórczość Mirona Białoszewskiego (Maksymalnie udana egzystencja: Szkice o życiu i twórczości Mirona Białoszewskiego, 1997.), Kornela Filipowicza, Jarosława Iwaszkiewicza, Janusza Korczaka, Tadeusza Konwickiego, Juliana Stryjkowskiego, Stanisława Vincenza. Jest córką poetki Jadwigi Stańczakowej, żoną krytyka filmowego Tadeusza Sobolewskiego i matką dziennikarki Justyny Sobolewskiej. Jest członkinią Rady Chrześcijan i Żydów.
Jej mąż, Tadeusz Sobolewski (ur. 1947) - krytyk filmowy, dziennikarz, publicysta, autor bestselleru "Człowiek Miron" (2012), rewelacyjnego "Dziecka Peerelu: esej, dziennik" (2000) oraz współautor zbiorowej pracy pt "Od Ferdydurke do Kronosu" (esej z Niemczyńską pt "Kronos – Intymny dziennik umierania").
Jadwiga Stańczakowa (1919 – 1996) - niewidoma polska pisarka i poetka; matka Anny Sobolewskiej. Przez lata przyjaźniła się z Mironem Białoszewskim. Opowiada o tym film "Parę osób, mały czas" w reż. Andrzeja Barańskiego (2005), zrealizowany na podstawie jej książki pt "Dziennik we dwoje". (Akcja filmu rozgrywa się w latach 1975-1983. Opowiada on autentyczną historię przyjaźni niewidomej Jadwigi Stańczakowej (Krystyna Janda) z Mironem Białoszewskim (Andrzej Hudziak)... ...Stają się powiernikami swoich spraw, łączy ich platoniczne uczucie, które nie ma szans się rozwinąć, gdyż Miron jest homoseksualistą.... ...Film, niemal pozbawiony muzyki, złożony jest z sekwencji codziennych, prozaicznych zdarzeń, które ujawniają złożoność relacji między Jadwigą a Mironem. Bieżące wydarzenia polityczne niemal nie mają wpływu na ten związek i świat, jaki stworzyli oni i otaczający ich ludzie z ówczesnej warszawskiej „bohemy”).

No i w końcu on, poeta, guru (mistrz, mentor) tej "bohemy" - Miron Białoszewski (1922 – 83). Nie miejsce, by o tej niezwykłej osobowości, więcej tu pisać. Cytuję w zamian określenie prof. Marii Janion (ur. 1926), nota bene uczestniczki opisanych niżej "wtorków":
"Miron - największy polski poeta prywatny"
Cytuję Damiana Gajdę, którego cały artykuł znajdziecie Państwo na:
http://ksiazki.onet.pl/miron-bialoszewski-zycie-o-herbacie-i-proszkach/vzxbm
"...Przyjaciele Białoszewskiego pozostawali pod jego wpływem. Na "wtorki" u Mirona, organizowane w mieszkaniu w Śródmieściu i małej kawalerce w bloku przy Lizbońskiej, do której przeniósł się po drugim zawale, początkowo przychodzili tylko najbliżsi - Malina, Tadek, Agnieszka, Anula. Potem dołączali też ludzie spoza kręgu znajomych. "Przy takich gościach salon Mirona zastyga. Ale kiedy indziej, gdy nikt nas nie podglądał, »wtorki« miały swoje wzloty, humor, ciągi gadaniowe, solistów" - wspomina Tadeusz Sobolewski, autor wydanej w 2012 roku biografii "Człowiek Miron", który uczestniczył we "wtorkach". To podczas tych spotkań zafascynowani literaturą młodzi studenci polonistyki czytali z Białoszewskim książki na głos i brali udział w aranżowanych przez niego przedstawieniach teatralnych.
Najważniejszą osobą w "dworze Mirona" była Jadwiga Stańczakowa, niewidoma pisarka. Ich relację dobrze oddaje prowadzony przez nią "Dziennik we dwoje", a także film "Parę osób, mały czas" Andrzeja Barańskiego, w którym w rolę Stańczakowej wcieliła się Krystyna Janda. "Będę twoim dochodzącym przyjacielem" - obiecał Jadwidze na początku znajomości Białoszewski. Rzeczywiście, został stałym bywalcem jej mieszkania przy Hożej, gdzie powstawał "Tajny dziennik". "Związek z Mironem dawał jej (...) coś nieocenionego, do czego zawsze tęskniła: wolność, a zarazem więź rodzinną", wspomina Sobolewski. Miron tłumaczył Jadwidze świat, zabierał ją na spacery po Warszawie. Ona dbała o jego sprawy wydawnicze i przepisywała utwory, które nagrywał na taśmy. Ta wyjątkowa przyjaźń przetrwała przez wiele lat, bo oboje doskonale się uzupełniali..."

Dla dopełnienia całości cytuję fragment artykułu napisany z okazji 30, rocznicy śmierci Mirona znaleziony na:
http://www.instytutksiazki.pl/p,czasopisma,,29671,30-lat-temu-zmarl-miron-bialoszewski.html
"...Po przeprowadzce na Pragę, na ulice Lizbońską Białoszewski wrócił do pisania wierszy, w tym czasie pisał też "Chamowo" i "Tajny dziennik", który ze względu na stopień szczerości i samoobnażenia ukazał się dopiero w zeszłym roku, 29 lat po śmierci poety. Dziennik wprowadza czytelnika w prywatny świat Białoszewskiego, krąg jego najbliższych przyjaciół: Anny i Tadeusza Sobolewskich, Jadwigi Stańczakowej, Haliny Oberlaender, Marii Janion (zwana przez Białoszewskiego prof. Misią)..."

Ten długi wstęp uważam za uzasadniony bo autorka, profesor Anna Sobolewska przebywała w opisanej atmosferze, co ma niewątpliwy wpływ na kształt jej esejów. Już w pierwszym zatytułowanym "Poeci wobec niewyrażalnego" autorka przywołuje "prof. Misię" czyli Marię Janion (s.12 -14):
"...Paradoks "człowieka – nikt" nasuwa na myśl przypowieść Maeterlincka, która przypomniała Maria Janion (w "Dusza wychowanka Toerlessa"). Nurek dostrzega niewyobrażalnie piękne skarby w głębinie Pragnie je wydobyć nawet z narażeniem życia. Niestety, skarby wyniesione na powierzchnię wody, czyli świadomości, tracą blask i znaczenie. Klejnoty okazały się błyskotkami. Nurek skazany jest albo na samotne przebywanie w głębinie i kontemplację swoich skarbów, albo na jaskrawo nieadekwatne przekazywanie innym ich wartości. Możliwe jest jeszcze trzecie rozwiązanie paradoksu nurka – ukrycie głębinowego skarbu na powierzchni. Jak pisze Maria Janion w odniesieniu do "Niepokojów wychowanków Toerlessa" Musila: "Obrazy te (nurka i rybaka – AS.) uświadamiają sprzeczność i trudność dotarcia do głębi i jej wysłowienia. Okazuje się, że te prawie niewykonalne założenia mogą się zacząć realizować wówczas, gdy fenomenologiczny opis [..] pomoże ukryć głębię na powierzchni, gdy wizja będzie ścisła. Wtedy dopiero pojawi się możliwość dotknięcia głębinowego skarbu”

Eseje podzielone są w dwie grupy: jedna zatytułowana „Sztuka i niewyrażalne” zawiera, obok już wymienionego, uwagi na temat Stryjkowskiego, Konwickiego, Filipowicza, kina Rybczyńskiego oraz ujete pod tytułami „Przyroda i pustka w sztuce i myśli Wschodu” i „Jak sen jest zrobiony? Poetycka materia snów”. Razem siedem, które można czytać w dowolnej kolejności. Ja, oczywiście, zacząłem od Konwickiego. Z drugą grupą pt „Pogoda dla mistyków” jeszcze większy ambaras. Wśród ośmiu część poświęcona jest poszczególnym mędrcom takim jak Merton, Buber, Hryniewicz, de Mello, Anioła Ślązaka, a reszta tematom ogólnym jak „Komu potrzebny jest Bóg?” czy tytułowy „Maski Pana Boga” nawiązujący do doświadczenia autorki z własnym dzieckiem z zespołem Downa.
Proszę Państwa wielotematyczność, a przede wszystkim wysoki poziom intelektualny, który mnie onieśmiela, uniemożliwiają napisanie standardowej recenzji. Co mogłem, to sobie wynotowałem, lecz ilość cytatów i przywoływanych ich autorów, przekracza moje możliwości nawet w tym zakresie. Pozostaje mnie wyrazić podziw i postawić 10 gwiazdek.