Tuesday, 3 May 2016

Richard PIPES - "Rosja bolszewików"

Richard PIPES - "Rosja bolszewików"

Trzecia część trylogii obejmuje okres od rewolucji październikowej do śmierci Lenina w dniu 24.01.1924 roku. Trudno się dziwić, że mnie najbardziej interesował Piłsudski i „cud nad Wisłą”. Opis Pipesa porównałem z Normanem Daviesem w „Bożym Igrzysku”, i nie rozumiem jak można, równocześnie obu wychwalać. Bo począwszy od wyprawy Piłsudskiego na Wschód, a skończywszy na rozejmie, mamy różne opowieści, z których wynikają sparafrazowane trzy prawdy Tischnera: prawda Pipesa, prawda Daviesa i moja prawda, wypośrodkowana z tych dwóch i paru innych źródeł. O jednym szczególe poinformuję: u Pipesa Sikorskiego w ogóle nie ma.
Jak i w poprzednich częściach mamy wiele tematów i nadmiar szczegółów, ale wyjątkowo w tej części poruszona jest szeroko sprawa rosyjskiego antysemityzmu i roli Żydów po obaleniu caratu. Pipes sporo uwagi poświęca „Protokołom mędrców Syjonu” (s.273 - 277) które odegrały poważną rolę w szerzeniu antysemityzmu począwszy od 1917 roku i w latach dwudziestych, a i dzisiaj są popularne wśród ciemnoty.
Szczególnie ważnym dla mnie tematem są akmeiści i w ogóle cała rosyjska poezja tych lat. Korzystając z okazji pozwalam sobie Państwu polecić uroczą biografię Achmatowej - Anny Piwkowskiej pt „Achmatowa czyli Kobieta”. Otóż Pipes na ich temat pisze (str. 322):
„..Wielką, nieprzemijającą poezję tworzyli wówczas poeci, którzy odgradzali się od polityki i otaczającego zgiełku. Anna Achmatowa i jej mąż Nikołaj Gumiłow oraz Osip Mandelsztam, członkowie kręgu akmeistów, imażynista Siergiej Jesienin i Borys Pasternak wiedli ciche, prywatne życie, nie wyciągając ręki po państwowe wsparcie i nie reklamując swojej twórczości. Późniejsze pokolenia zaliczą ich poezję do najwspanialszych osiągnięć literatury rosyjskiej....”

Ostatnie zdanie jest prawdziwe, lecz tylko ono, bo „ciche, prywatne życie” to nie najlepsze określenie dla nietrzeźwiejącej petersburskiej cyganerii. To już trzeci tom Pipesa, a ja konsekwentnie nie podważam, nie kwestionuję, nie wszczynam dyskusji z autorem, staram się natomiast jak najwięcej nauczyć. No i tu, parę stron przed moimi ukochanymi Achmatową i (niewymienioną) Cwietajewą, Pipes przywołuje mało mnie znaną postać Diemana (Diemjana) Biednego. Po negatywnej ocenie przez Lenina i Stalina Majakowskiego, autor pisze (s. 321):
„...Kiedy Stalin przejął władzę i ukrócił takie megalomańskie popisy, Majakowski popełnił samobójstwo (1930),
Ulubionym poetą nowego reżimu, jednym z niewielu pisarzy pochodzenia chłopskiego , był nie Majakowski, lecz Diemian Biedny (właściwe nazwisko Jefim Pridworow).....”

Naszukałem się trochę na Google (różna pisownia) i na postawie głównie Wikipedii podaję parę informacji:
„Diemjan Biedny ( 1863 – 1945).. ..autor bajek politycznych, wierszy satyrycznych, poematów i felietonów na temat społecznych zmian okresu porewolucyjnego. Od 1910 roku był stronnikiem bolszewizmu, którego idee szerzył w swojej twórczości.... ..Polski wybór utworów: „Znajome twarze” (1951)....”
Kontynuuję ironiczny wywód inteligenta Pipesa, a że wg mnie śmieszny, to prawie w całości:
„..Biedny wzywał białych żołnierzy, aby mordowali swoich oficerów:
Śmierć gadom! Wybijcie ich wszystkich, do nogi! / A po zabiciu przeklętej gadziny,/ Uwolnieni spod jarzma pańskiej hordy,/ Pojedynczo, pułkami i oddziałami / Wstępujcie do naszych bratnich szeregów!
Władze publikowały takie wiersze w codziennej prasie, rozlepiały na murach i zrzucały z samolotów Trocki wychwalał Biednego: „w jego gniewie i nienawiści nie ma nic dyletanckiego. Nienawidzi uzasadnioną nienawiścią właściwą najbardziej rewolucyjnej partii na świecie”..... Zawsze można było liczyć na to, że ułoży on rymowaną obelgę przeciwko aktualnemu wrogowi... ..(Żartowano, że kiedy Piotrogród przemianowano na Leningrad, Biedny zażądał, aby dzieła Puszkina nazwać jego imieniem)...”.

Wydaje mnie się, że lepiej jednemu wątkowi poświęcić więcej miejsca niż wymieniać wszystkie. Tradycyjnie polecam Państwu Pipesa i radzę "poczytywać" wybierając nazwisko związane z interesującym tematem ze skorowidza, bo systematyczna lektura (znowu ze względu na ilość szczegółów) nuży.