Saturday, 31 August 2019

Aleksandra Katarzyna MALUDY - „Wisznia ze słowiańskiej głuszy”


Piękna  baśń  o  WIELKICH  WARTOŚCIACH  POZNAWCZYCH  i  dlatego  należy  uważnie  studiować  świetnie  opracowane  PRZYPISY.
Cy  kto  chce,  cy  nie  chce,  korzenie  słowiańszczyzny  to  Perun,  Swaróg,  Weles  i  Mokosz -  matka  książkowej  Wiszni.  A  jak  kogoś  własne  korzenie  nie  interesują,  to  głąbem  jest  i  takowym  pozostanie!!
Maludy  stała  się  już  szeroko  znana  i  lubiana,  więc  pomijam  szczegóły  biograficzne  i  przechodzę  do  wrażeń.  Recenzowałem  jej  „Zesłaną  miłość” (8/10)  i  pisałem  tam:
„…Nie znam osobiście autorki, a na podstawie lektury wyobrażam ją sobie jako połączenie romantyczności kobiety wrażliwej z pasją pedagoga. Oprócz zdolności literackich wykazała się niesamowitą skrupulatnością i pracowitością w uwiarygodnieniu postaci historycznych, jak i przebiegu zdarzeń….”
Teraz   wszedłem  na  LC  na  stronę  „Wiszni..”  i  oniemiałem  LC  8,19 (26 ocen  i  19  opinii).  ZALEDWIE!!!   Co  gorsze  Maludy  ma  tylko  20  fanów!!!!  Nie  zdawałem  sobie  sprawy,  że  z  WARTOŚCIOWĄ  pozycją   tak  trudno  jest  się  przebić!!
Wiedziałem  wcześniej,  że   autorka  jest  z  wykształcenia  polonistką,  że  jest  emerytowaną  nauczycielką,  a  teraz   zacząłem  szukać  coś  więcej  i…  klapa.
To  jakiś  upór   w  pozostawaniu  w  swojej   prywatności,  gdy  czytelnicy  chcą  „krwi”;  bez  tego  popularności  się  nie  zdobędzie.  Niech  Pani  uatrakcyjni  chociaż  swoją  stronę  na  fb!!!
Tych  kilka  dostępnych  recenzji  „Wiszni..”  charakteryzuje  powtarzalność  i  życzliwość,  lecz  wystarczająco  eksponują  walory  książki,  a  że  czytelnicy  nie  lubią  długich  recenzji,  to  ja  trochę  inaczej.
Przede  wszystkim  apeluję  do  czytelników  „Niesamowitej  słowiańszczyzny” prof. Marii  Janion,  by  zainteresowali  się  „Wisznią”,  jako  poniekąd  lekturą  dodatkową.  Bo  w  szerokich  masach  narodu  indoktrynowanego  przez  ponad  1000  lat  katolicyzmem,    percepcja  innych  bogów  i  wierzeń  jest  poważnie  ograniczona,  więc   stąd  to  przywołanie.   (Przypominam,  że  zmuszanie  ludów  do  chrześcijaństwa  było  narzędziem  ich  germanizacji.   Oksymoronem  późniejszy Grunwald)
Teraz  do  szerszej  grupy  odbiorców.  Nikomu  nie  ubliży  porównanie   Maludy  z  Karolem  Bunschem (1898-1987),  lecz  i  tu  ręce  mnie  opadły,  gdy  na  LC  znalazłem  zaledwie  117  fanów  idola  moich  dziecięcych  lat.
To  czytajta  se,  co  chceta,   skoro   recenzowany  przeze  mnie  równocześnie  - Caldwell,  tyż  wam  nie  leży.   Nawet  Norwid   musiał  poczekać  na  Miriama. Aby  zachęcić:   10/10
PS  Trochę plotek zamiast wstępu”   jest  perfekcyjnym  wprowadzeniem  w  temat,  a  później  piękna  baśń  od  której  nie  oderwiecie  się  do  ostatniej  strony. (Nieprawda,  bo  ze  względu  na  wspomniane  przypisy,  w  jedną  noc  przeczytać  się  nie  da). Czyli  jednak  liczę  na  czytelników  LC .   Mimo  to,  męczy  mnie  refleksja:   czy  wysiłek  Maludy,  to  nie  rzucanie  pereł  przed…..
PS 2   W  tej   pięknej   baśni  historycznej  nie  brakuje  też  aluzji  do  dnia  dzisiejszego,  jak  choćby  ta,  które   pojawia  się  tuż  po  zwycięstwie  nad  wspólnym  wrogiem  (s.181,8 ebook):
„…– Kraków dla krakowian! Kraków dla krakowian! Tak się darli w kółko i nikt już nic powiedzieć nie mógł…..”
PS 3  Mimo,  że  mamy  wiek  VII,    to  koniec   fanaberii  z  równością  kobiet  i   ksiądz  Jan  przypomina  Rdz 3,16  (s.298,5):
„– Kiedy Pan Bóg wygnał pierwszych ludzi z raju, powiedział kobiecie: „Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”. Dlatego nie  równać się kobiecie z mężczyzną…”
  

No comments:

Post a comment